Najnowsze

pizza ziemniaczana

pizza z ziemniakami2

Przepis na to cudeńko znalazłam w biedronkowym miesięcznku “Moje Smaki Życia”, który regularnie podrzuca mi moje drogie Matczysko. Kiedy tylko ujrzałam zdjęcie przypieczonych, cienkich jak opłatek plasterków ziemniaków, posypanych serem i zatopionych w puszystym cieście drożdżowym, wiedziałam, że nie może to być złe! Przepis wprowadziłam w życie bezzwłocznie, a odkąd było mi dane wbić siekacze w pierwszy, chrupiący kęs, pizza ziemniaczana na stałe weszła do mojego imprezowego repertuaru. Za każdym razem eksperymentuję z serami sprawdzając, który najdoskonalej łączy się ze złotymi ziemniaczkami. Walka jeszcze trwa, ale na prowadzenie wysuwa się intensywny parmezan, który po tym, jak się rozpuści, zmienia swój stan skupienia przeistaczając się w strzlającą pod zębami, przepyszną skórkę.

pizza ziemniaczana

Przepis na ciasto drożdżowe, jak zawsze ten sam, od Siorek:
30 dkg mąki pszennej (ja często daję pół na pół z pełnoziarnistą lub żytnią)
1 łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki soli
2 dkg drożdży
2 łyżki oliwy z oliwek
woda gazowana (lub piwo:))

dodatki:

parę młodych ziemniaków
utarty żółty ser
rozmaryn
oliwa z oliwek
sól i świeżo mielony czarny pieprz

Drożdże połączyłam z cukrem, solą i niewielką ilością wody. Dodałam mąkę, oliwę i kolejną porcję wody – taką by udało mi się wyrobić miękkie, sprężyste ciasto. I je wyrobiłam;)

Rozwałkowałam cienko, podsypując mąką, w kształt owalu, rozłozyłam na blasze i posmarowałam wierzch niewielką ilością oliwy. Ziemniaki (w skórce) pokroiłam na bardzo cieniutkie plasterki za pomocą mandoliny. Rozłożyłam równomiernie na pizzowym blacie (ale nie grubą warstwą), skropiłam oliwą, posypałam rozmarynem, solą i czarnym pieprzem oraz utartym serem.

Wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180°C i piekłam ok. 20 minut, do momentu, kiedy ziemniaki nabrały złotego koloru (i przestały być surowe;)).

pizza ziemniaczana

ja в кадре

Jakiś czas temu miałam przyjemność odpowiedzieć na parę pytań natury fotograficznej dla rosyjskiego żurnalu fotograficznego в кадре:)
Zapraszam na ów “wywiad” do в кадре :)

pietruszka

Poznań 2013

Poznań4

Z okazji majówki wybrałam się wraz z moją kochaną i niezawodną ekipą pod postacią Męża i Brata zwiedzać Poznań. Plan ten już od dłuższego czasu krystalizował się w naszych głowach, a wolne majowe dni miały przypieczętować naszą decyzję.

Wyjazd przebiegał w sposób wyborny! Dni upływały nam na włóczeniu się po mieście, nawiedzaniu poznańskich świątyń i muzeów (jako żeśmy wszyscy muzykami, nie lada gratką było dla nas Muzeum Instrumentów Muzycznych, w którym przetrawiliśmy w zachwycie długie godziny:)), wieczorny czas przepędzaliśmy natomiast w barowych piwnicach, jak ja to lubię określać, “chlejąc browary i uprawiając hazard”;)

Mieliśmy też wielką przyjemność uczestniczyć w uroczystych obchodach rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, odbywających się na Rynku poznańskim. I, co chyba najważniejsze, radowaliśmy się widokiem trykających się koziołków – po to w końcu tam pojechaliśmy:)

Poznań1

Poznań2

Poznań3

moje słodkości dla KUKBUKa

KUK2

W najnowszym numerze magazynu KUKBUK znalazło się dużo wiosenno-letnich przepisów – jak na porę roku przystało;) Ja dla KUKBUKa przygotowałam i sfotografowałam dwa klasyczne, bezowo- truskawkowe przepisy na eton mess i semifreddo. Zapraszam!

No i właśnie wróciłam z mojej poznańskiej majówki. Poznań był bombowy, aż szkoda było wyjeżdżać:)

mini-maxi nr 3

kwietniowa stróżańska majówka

Stró2

W tym roku naszą tradycyjną stróżańską majówkę odbyliśmy w kwietniu. Cóż, i tak bywa. W “kuluarach” mówi się, że jestem przewrotna i coś w tym faktycznie jest, gdyż byłam chyba jedyną w pełni zadowoloną z pogody biesiadniczką. W ciepłej kurtce i szaliku cieszyłam się wiatrem, który burzył moje misternie układne ufryzowanie;)

W tym roku nie było biało od kwiatów wiśni ani żółto od mleczy. Za to było buro, dziko i surowo. Było mgliście i wietrznie. Dla mnie bomba:) W takim chłodzie kiełbaski smakowały wyjątkowo dobrze a i moja ciepła strawa wprost z ognia przygotowana z cukinii, cebuli, papryki, pomidorów, czosnku i pieczarek znalazła zwolenników.

Głównym punketem programu były co prawda porządki i przemeblowania związane z rozbudową domu, a nie leniuchowanie, jednak późniejsze piwo i pizza w Wiśniowej niewątpliwie wynagrodziła wszelkie trudy i znoje.

Stró1

Stró5

Stró3

Stró4

pierwsze w tym roku :)

kar i szpar

Nareszcie! Moje pierwsze szparagi w tym roku! Cieszę się jak dziecko, bo powszechnie znana jest moja żywa i gorejąca miłość do nich:) Matczysko złowiło je dla mnie na Kleparzu wraz z mięsistym karczochem. Pierwsze szparagi, chociaż bym chciała inaczej, bezwzględnie muszą zostać zjedzone “po polsku”, polane stopionym masłem z podprażoną bułką tartą. Wszelkie inne wariacje dopiero potem, kiedy zdołam nasycić pierwszy głód szparagowy.

A karczoch, mimo iż nikomu nic nie winien, zostanie uduszony w oliwie ziołowej z czosnkiem. Tak planuję:)

falafel

falafel1

Falafel jadłam pierwszy raz dawno temu w Iranie. Pamiętam, że zupełnie nie potrafiłam zidentyfikować składników. Ale być może po prostu się nie zastanawiałam. Był to na tyle powszechny fast food, że podczas pobytu raczyłam się nim z dość dużą regularnością, na przemian z chelo kabab, przepalając owe przysmaki fajką wodną;) W Krakowie, zwłaszcza w okolicach Rynku, falafel również cieszy się popularnością, co wnoszę po jego obecności w menu. Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy by zakosztować Orientu pod postacią ciecierzycowych kulek w mym rodzinnym mieście. Niedawno napadła mnie chrapka na falafel, ale postanowiłam szarpnąć się na własną wersję i zaliczam ją do nader udanych oraz nader perskich;)

falafel3

Na podstawie przepisu z bloga Olgi Smile

Falafel

400 g ciecierzycy
3 cebule
5 ząbków czosnku
2 garście poszatkowanej natki pietruszki
1 łyżeczka czarnego lub kolorowego pieprzu mielonego
2 łyżeczki soli
pół łyżeczki ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
1,5 łyżeczki kminu
1,5 łyżeczki mielonej kolendry
sok z 1 limonki i skórka z niej otarta
4 łyżki mąki pszennej
1 jajko
olej do smażenia
kasza kukurydziana do obtoczenia

Ciecierzycę namoczyłam przez noc w zimnej wodzie, a następnie dobrze ją odsączyłam i zblendowałam, ale nie na papkę. Dodałam pokrojoną w spore kawałki cebulę, czosnek, jajko, przyprawy oraz sok i skórkę z limonki. Zmiksowałam wszysko razem na niezbyt jednolitą masę. Dorzuciłam poszatkowaną natkę oraz mąkę i dokładnie wymieszałam.

Mokrymi dłońmi formowałam niewielkie kuleczki, które następnie obtaczałam w kaszy kukurydzianek i smażyłam na rozgrzanym oleju na złoty kolor.

falafel2

ciasteczka kokosowo-owsiane

ciasteczka kokosowe1

Cóż, eksperymentowałam. Z ręką na sercu, próbowałam. Już zaczęłam tracić nadzieję na to, że płatki owsiane dają się lubić. W akcie pełnej desperacji wymieszałam je z sowitą porcją wiórków kokosowych i przemieniłam w ciasteczka… I bingo! Taka “owsianka”, to rozkosz dla podniebienia! Chrupiąca skórka i miękkie, delikatnie “ciągnące” się wnętrze oczarowały mnie doszczętnie. Upiekłam i pochłaniałam kompulsywnie jedno za drugim nie mogąc pojąć jaka to magia musiała zadziałać w czeluściach szabaśnika, że owe płatki cudem przeistoczyły się w tak obezwładniający rarytas!

ciasteczka kokosowe2

Podpierałam się przepisem zamieszczonym w magazynie “Kuchnia”, do którego zdjęcia wykonywała Małgosia z bloga Pieprz czy wanilia oraz przepisem Ani z bloga Lepszy smak.

ciasteczka kokosowo-owsiane

200 g miękkiego masła
1 szklanka cukru trzcinowego (następnym razem dam mniej)
1 jajko
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki soli
2 szklanki płatków owsianych
1,5 szklanka wiórków kokosowych

Masło ubiłam z cukrem na puszysty krem, dodałam jajko oraz esencję waniliową i wymieszałam. Dodałam mąkę, proszek do pieczenia, sól, płatki owsiane i kokos i ponownie dokładnie wymieszałam. Powstała gęsta, dość lepka masa.

Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, a z masy formowałam kulki, które następnie nieco spłaszczyłam (lubię takie grubawe ciastka. Póki są świeżę mają właśnie ten miękki, ciągnący środek. Potem twardnieją, ale nadal są pyszne i chrupiące i świetnie nadają się do moczenia w gorzkiej herbacie).

Piekłam w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez 12 minut.

ciasteczka kokosowe3

ciasteczka kokosowe4

zupa selerowa curry

selerowa2

Cóż mogę napisać o selerze? Lubię jego wygląd. Jak mu się bliżej przyglądnąć, jest niesamowicie kosmiczny i niebywale fotogeniczny. Tak, za to go lubię. No i za smak, taki nieoczywisty i, hm, korzenny. Najlepszy i najbardziej aromatyczny po upieczeniu i dodaniu doń sosu czosnkowego. Dziś natomiast zrobiłam z niego nieco orientalną zupę, bo “chodziła” za mną już od dobrych paru dni. Kokos i zielona pasta curry sprawdziły się idealnie jako dopełnienie selerowej nuty.

A jutro jem największego ponoć sznycla w moim życiu;)

selerowa3

Pokrojony seler, cebulę i czosnek ugotowałam do miękkości w bulionie. Dodałam zieloną pastę curry, sok z połowy cytryny, mleko kokosowe i resztę przypraw i jeszcze raz zagotowałam. Zblendowałam zupę, a na końcu pokropiłam ją olejem sezamowym.

selerowa1

selerowa4

resztkowe kaszotto

resztkowe kaszotto1

W Krakowie znowu mamy śnieżycę. W takie dni błogosławię poświąteczne resztki. Dzięki ich uprzejmości bez moczenia sobie kożucha ni trzewików mogę ugotować coś, co przy odrobinie szczęścia i przypraw może okazać się całkiem znośną strawą, tym przyjemniejszą, że można ją jeść będąc przytulonym do gorącego kaloryfera.

Do mojego resztkowego kaszotto wykorzystałam kaszę perłową ugotowaną w bulionie warzywnym, cebulę, parę ugotowanych dnia poprzedniego zimniaków (ze skórką), czerwoną paprykę, cukinię i kawałki boczku oraz święconkowej kiełbaski. Dużo pieprzu i dużo curry i już można oddać się przyjemności spożywania:)

Ps. Strzeżcie się zimowego yeti;)

Yeti

yeti2

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 53 other followers