Archive for Luty, 2013

marcowa KUCHNIA i ja :)

Kuch1

Znowu miałam okazję przygotowywać zdjęcia dla KUCHNI. Tym razem, zanim oczywiście przystąpiłam do fotografowania, piekłam pasztet – pierwszy w życiu (nie przepadam, więc nie kosztowałam, ale znawcy twierdzili, że wyborny;)), suszyłam kacze piersi, upychałam boczek w osłonkę poliamidową, nastawiałam zakwasy… Cóż mi pozostaje, jak tylko polecić nowy numer miesięcznika, zwłaszcza, że obfituje w zdjęcia naszych mega-zdolnych polskich Blogerek:)

Kuch2

Kuch3

Kuch4

Kuch5


KUKBUK

KUKBUK1

Niedawno miałam przyjemność wykonać zdjęcie i napisać tekst na temat historii tostów francuskich dla magazynu kulinarnego KUKBUK. Dziś prezentuję swój mikry wkład w to opasłe, pięknie wydane tomisko:)

„Wystąpiłam” również w studenckim magazynie Manko, gdzie odpowiedziałam na kilka pytań związanych z blogiem, więc również zapraszam: Manko🙂

Manko1


warzywne frytki

frytki1

Rzepa po raz ostatni. W formie frytek, pieczona z innymi zimowymi warzywami korzeniowymi. Niedawno, podczas wizyty u Kuzyna (tego od rupieci:)), jego Żona poleciła mi właśnie taki frytkowy miks warzywny do maczania w sosie jogurtowo-czosnkowym. A ja przyznaję, że jest to rzecz wysoce uzależniająca. Zwłaszcza z ulubionymi przyprawami i popita obficie piwem. Takie zimowe wieczory, to ja mogę:)

frytki2

frytki4

frytki3


zapiekanka z rzepy, ziemniaków i boczku pod beszamelem

zapiekanka z rzepy2

Rzepa nadal w natarciu;) Dziś pod postacią lekko przywędzonej zapiekanki. Kiedyś, szperając po internecie, wpadł mi w oko właśnie przepis na zapiekaną rzepę, ale nie mogąc namierzyć pierwowzoru, postanowiłam z zastanych składników skompilować coś sama. I wyszła ta wyborna rzecz, która zdecydowanie przerosła moje oczekiwania, stawiając rzepę w szeregu moich (obecnie;)) ulubionych warzyw. Zapiekanka ta stanowiła dodatek do pieczonego mięsa i spisała się w tym zestawieniu na piątkę.

A ja niedługo wyruszam wraz z moją kapelą na cały weekend do pięknego Wrocławia:)

zapiekanka z rzepy, ziemniaków i boczku pod beszamelem

jedna duża rzepa
4 ziemniaki
pół cebuli
100 g boczku
2 (lub więcej;)) ząbki czosnku
pół pęczka natki pietruszki
250 ml mleka
50 g masła
ok 2 łyżki mąki
sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

By przygotować sos wymieszałam masło z mąką i zaczęłam podsmażać. Dodawałam stopniowo mleko o temperaturze pokojowej, cały czas mieszając, by nie powstały grudki. Podgrzewałam, aż sos ‚wchłonął’ całe mleko i zgęstniał. Dodałam sól, pieprz, gałkę muszkatołową i przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekaną natkę pietruszki.

Boczek i cebulę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na teflonowej patelni.

Obrane ziemniaki obgotowałam przez 10 minut.

Obraną rzepę i ziemniaki pokroiłam w plastry i układałam naprzemian w naczyniu żaroodpornym. Warzywa zalałam sosem beszamelowym i posypałam wysmażonym boczkiem z cebulą.

Zapiekałam w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez około 20 minut, aż sos się zezłocił (przy czym chyba przesadziłam nieco z opcją górnej grzałki;))

zapiekanka z rzepy1


placki z rzepy i ziemniaków

placki z rzepy3

Ostatnio będąc na Kleparzu, drogą kupna nabyłam sporo rzepy. Białej, podłużnej, bardzo smacznej, której nie jadłam chyba z 15 lat. W ten oto sposób daję delikatnie do zrozumienia, że to nie ostatni przepis z kategorii rzepowej;)

Ostatnio wracając wilczo głodna po nocnym koncercie skusiłam się na niebiańskie (może na tę opnię miał wpływ wiczy głód, nie wiem;) ) placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym przy Grodzkiej. Potem przez parę dni nie opuszczała mnie ochota na smażone placki, więc było pewne, że nie wyzwolę się, dopóki ich nie zrobię (chociaż mój żołądek przyjmuje takie pomysły zdecydowanie mniej entuzjastycznie niż ja). Postanowiłam dołożyć do moich placków rzepę i okazał się to strzał w dziesiątkę. Rzepa (przynajmniej w ilości, jaką ja dodałam) nie zdominowała smaku, ale była wyraźnie wyczuwalna.

placki z rzepy1

placki z rzepy i ziemniaków

3-4 spore ziemniaki
2 spore rzepy
1 cebula
3 (lub więcej;)) ząbki czosnku
2 parówki
pół pęczka posiekanej natki pietruszki
1 jajko
3 łyżki mąki
olej rzepakowy do smażenia
sól & pieprz

Obrane ziemniaki, rzepę, cebulę i czosnek starłam na dużych oczkach tarki, odcisnęłam nadmiar wody. Dodałam mąkę, przyprawy, pietruszkę, pokrojoną w kosteczkę parówkę i żółtko, dokładnie wymieszałam. Białko ubiłam na sztywną pianę i delikatnie wmieszałam do reszty składników.

Smażyłam placki na rozgrzanej patelni teflonowej z niewielką ilością oleju, po parę minut z każdej strony, aż stały się złote.

placki z rzepy2


zupa z batata

zupa z batata1

Znowu zupa, nie inaczej;) W rezultacie całą zimę ‚jadę’ na zupach. Zmiksowanych, wiadomo. Mało kto spodziewa się po mnie innych. Mój wrażliwy żołądek również bardzo entuzjastycznie przyjmuje gęste zupy, więc tym chętniej go nimi raczę, a on odwdzięcza mi się zmniejszoną ilością boleści.

Ze sfery osobistej pragnę donieść, iż cudem zduszony zeszłotygodniowy katar uderzył ze zdwojoną siłą wczoraj wieczór, więc niniejszym zasiliłam grono przeziębionych.

zupa z batata

500 ml bulionu warzywnego
2 spore bataty
1 cebula
200 ml mleka kokosowego
nieco pokruszonego sera feta
2 łyżki kaparów
łyżka oliwy
sól, czerwony pieprz, płatki chili, natka pietruszki, curry

Na niewielkiej ilości oliwy podsmażyłam pokrojoną w piórka cebulę i przyprawy. Zalałam bulionem, dorzuciłam obrane i pokrojone w kostkę bataty. Gotowałam aż zmiękły. Dodałam mleko kokosowe. Zupę zblendowałam, posypałam pokruszonym serem feta, posiekaną natką pietruszki i kaparami.

zupa z batatów2


mrożony jogurt z wiśniami

jogurt1

W zimie lubię zimne desery. Jest to trochę osobliwe, wziąwszy pod uwagę moją słabą tolerancję temperaturową i całkiem uzasadnione podejrzenia o zmiennocieplność (najbardziej nie znoszę upału. Już chyba wolę chłód, ale też nie jakiś srogi…) No, ale do rzeczy, chociaż o ‚rzeczy’ też nie ma co nadto rozprawiać. Gęsty grecki jogurt ubiłam z kremówką, odrobiną soku z cytryny i cukrem pudrem. Jako dodatek smakowo-kolorystyczny wykorzystałam przepyszne i upajające (w dosłownym znaczeniu) wisienki pozostałe po letnim rzucie Oćcowej wiśniówki. W idealnych warunkach powinnam była parokrotnie przemieszać lub chociaż spulchnić jogurt widelcem w czasie mrożenia, ale zwykle rozpoczynam chłodzenie późnym wieczorem, by rano raczyć się mym przysmakiem. I nawet mam trochę słabość do tych niewielkich zamrożonych kryształków, których nie rozbiłam. A powierzchnia jogurtu przypomina szron na szybie:)

jogurt2

jogurt3

jogurt4


Good Food Fest 2012 część II

Zapraszam na drugą część relacji z zeszłorocznego Good Food Fest 🙂


Obrazek

już niebawem :)

jogurt1


zupa krem z żółtego grochu

groch1

Ta zupa robi się sama, a jej smak jest iście stołówkowy. Czasem, gdy jem dużo potraw o intensywnm smaku, bierze mnie w końcu ochota na coś naprawdę mdłego. I to jest właśnie ta polewka. Nic się w niej nie dzieje, jest zupełnie zwykła i dlatego taka dobra. G. bardzo często składa na nią zamówienie, prawie tak często, jak na mielonego. A ja nie oponuję.

groch2

groch3

Dostaję ostatnio sporo wiadomości w sprawie zamieszczania przepisów w języku angielskim. Większość moich potraw jest bardzo prosta, jednak wychodząc naprzeciw niepolskojęzycznym Czytelnikom postaram się również podawać przepisy po angielsku.

Lately I get a lot of requests to put here recipes in English. Most of my food is very simple, but in order to satisfy non-Polish-language Readers I will also try to post English versions of the recipes.

creamy pea soup

500 ml of vegetable stock
150 g of yellow peas
2 cloves of garlic
salt & pepper

I put the peas into vegetable stock and cooked until peas became soft (about 1 hour). I added crushed garlic and seasoned soup with salt and freshly ground black pepper. I liquidized soup and  served with diced boiled potatoes and slices of fried sausage.

groch4


krupnik z kalafiorem i fasolką szparagową

krupnik-kalafiorowy1

Moja słabość do krupniku zwykle w okresie jesienno-zimowym ulega eskalacji. To raczej nic nadzwyczajnego, bo krupnik po prostu rozgrzewa. Ten nie jest może typowo zimowy, bo warzywa w nim pływające na myśl przywodzą raczej lato, ale ja akurat jestem wielką przyjaciółką mrożonek, więc i fasolka i kalafior są u mnie nawet zimą na porządku dziennym i wyrzec się ich nie mam zamiaru. Sama nie wiem czy tej zupy nie powinnam czasem była ochrzcić mianem natkowo-pietruszkowej, gdyż skroiłam do niej pęczek natki, ale krupnik bez góry pietruszki, jak dla mnie, nie ma racji bytu. I musi być odrobina curry, bo to dobrze robi kalafiorowi:)

A tymczasem w Krakowie śniegi topnieją i, chwalić Boga,  już tak bardzo się nie ślizgamy. Niestety, po wczorajszej cudownie ‚sztormowej’, pełnej słońca pogodzie został dziś tylko wiatr. Ale my go tu lubimy, bo niweluje nico smog, który powoli staje się równie silnym, co obwarzanek symbolem naszego miasta. A wczorajszy był wyjątkowo ożywczy i iście ‚wyspiarski’. Jak się zamknęło oczy i wykazało odrobiną fantazji, można było poczuć morską bryzę i zapach oceanu, zakłócony nieco wonią spalin, ale zawsze. Nie mogłam się powstrzymać i zdarłszy szalik, wdychałam chłodne powietrze całymi haustami, czego dziś gorzko pożałowałam budząc się z katarem, ale trudno, mogłam się tego spodziewać;) Znaczy, że krupnik będzie w sam raz;)

krupnik-kalafiorowy2