Archive for Czerwiec, 2010

warszawskie kartacze

Nawał roboty spowodowany przez sesję na moich podyplomowych studiach sprawił, że ociągam się z kulinarnym sprawozdaniem z naszego preludium wakacyjnego…

Ale dziś wracam kubkami smakowymi do pysznych kartaczy z nadzieniem mięsno-kapuścianym, okraszonych sowicie przysmażoną cebulką i boczkiem spożywanych w stolicy:)

A co do mojego ubranka: niezniszczalne martensiory — sztruksy Nicole (ciuchownia) — spódnica (India Shop) — bluzka (ciuchownia) — maniorka Punk Terranova — szaliczek (sklep przy Długiej) — torbiszcze C&A

Reklamy

królewskie śniadanko;) i Dzień Ojca

WSZYSTKIM OJCOM (a zwłaszcza naszym:)) ŻYCZĘ WSZYSTKIEGO DNIOOJCOWEGO Z OKAZJI DNIA OJCA:)

Wróciliśmy, chwalić Boga, cało i zdrowo:)

Zwiedziliśmy nieco Warszawę (o tak, jestem OCZAROWANA!), uczestniczyliśmy we wspaniałym koncercie Metallicy,  przesiedzielismy w barach wszystkie cztery deszowe dni pobytu w Zakopanem;) i jedliśmy różne pyszne różności, które obcykałam ze wszech stron i nie omieszkam niedługo uraczyć moich Czytelników spożywczą fotorelacją;)

A poniżej śniadanko na modłę lekko brytyjską:  przypieczona bagietka z masłem, wysmażone plastry bekonu i sadzone jajka w kształcie koniczynki i serduszka (trochę się żółtko rozlało, więc do zdjęć zapozowała tylko koniczynka), przygotowane za pomocą super-foremek, które dostałam od Matuli:) Śniadanko mniam mniam, ale ociekające tłuszczem… jutro dużo warzyw!

P.S. Byliśmy dziś zaproszeni do Nowohuckiego Centrum Kultury na bardzo ciekawy musical, With A Child’s Heart, przygotowanie którego koordynowała moja Kuzynka Olura, a występowała w nim m.in. jej córa – Róża:) Show, poprzez muzykę i taniec, przedstawiało życie i twórczość Michaela Jacksona.

A potem przenieśliśmy się na mini imprę dnioojcową u moich Rodziców:)


kotleciki jaglane

Pyszne i chyba zdrowe, zwłaszcza, że zjedzone z ‚bukietem warzyw’, czyli brukselką, marchewką, porem, zielonym groszkiem i kalafiorem oraz bombą witaminową w postaci sklepowej surówki:D A oto skład moich kotlecików jaglanych:

– małe opakowanie ugotowanej w bulionie kaszy jaglanej

– łyżka masełka czosnkowego

– garść startego żółtego sera (u mnie serek ze Stróży)

– kawałek pokrojonej w kosteczkę kiełbasy

– parę rozgniecionych ząbków czosnku

– posiekana, podsmażona cebula

– kawałek sera feta pokrojonego w kosteczkę

– posiekana natka pietruszki

– jajko

– bułka tarta

– łyżka ketchupu

– przyprawy (u mnie standard: sól ziołowa, pieprz, papryka, czosnek granulowany)

I nic prostszego jak połączyć składniki, formować z nich kotleciki i smażyć w niewielkiej ilości oleju (rzepakowego):)

A jutro wyjeżdżamy na tydzień do Warszawy i Zakopanego. Ale mam nadzieję, że moi Wierni Czytelnicy nie zapomną o mnie:)

‚Do zobaczenia’ po powrocie:)


pit(t)a

Ten pyszny chlebek, to jeden z moich ulubionych półproduktów. Mogę go wypełnić za każdym razem innym nadzieniem i obiad jest gotowy w parę chwil. Nasz farsz składał się z zamarynowanego w przyprawach i podsmażonego kurczaka, sałaty lodowej, cukini, pomidora, świeżego ogórka, żółtej papryki i sosu jogurtowo-czosnkowego – czyli standard ostatnimi czasy;)


placuszki kukurydziane z czerwonym pieprzem

Spiekota jest niemożebna… dla mnie jedzenie idzie chwilowo w odstawkę – przyjmuję tylko płyny i arbuzy;) Nawet nie gotowałam dziś obiadu… A poniższe placuszki konsumowaliśmy parę dni temu, jak jeszcze żar nie lał się w takich ilościach z nieba i kiedy jeszcze jedzenie sprawiało przyjemność;)

Składniki (dla 2 osób):

– puszka ziaren kukurydzy (Zea mays var. saccharata)

– jedna poszatkowana cebula

– 4 rozgniecione ząbki czosnku

– posiekana natka pietruszki

– garść utartego sera żółtego (u nas serka ze Stróży:))

– jedno jajko

– parę łyżek mąki

– przyprawy (u nas: rozgniecione ziarna czerwonego pieprzu, sproszkowana trawa cytrynowa, czosnek granulowany, sól ziołowa, ostra papryka, moja czeska przyprawka Ďábelské koření, ‚warzywko’)

Kukurydzę (wraz z częścią zalewy) potraktowałam blenderem a następnie połączyłam z resztą składników, żeby wreszcie, uformowawszy z powstałej masy placuszki, smażyć je na patelni w niewielkiej ilości oleju rzepakowego na złoty, lub lekko przywędzony, gdy się zagapiłam, kolor;)

Do placuszków były hamburgery drobiowe (ze sklepu;)), obficie przyprawione warzywka z rusztu (cebula, marchew, żółta papryka i cukinia, którą od niedawna uwielbiam:)) oraz sałata lodowa z sosem jogurtowym.


pyszne polskie piwo

Ja i Gregor jesteśmy bezapelacyjnie piwnymi smakoszami. Staramy się tropić polskie i zagraniczne browary w poszukiwaniu znanych i mniej znanych piw. Kosztujemy, porównujemy i prawie zawsze nam smakuje;)

Dziś zaprezentuję dwa pyszne piwa z olsztyńskiego browaru Kormoran, które niedawno wypiliśmy do obiadu.

MIODNE, piwo ciemne, pasteryzowane, warzone metodą tradycyjną, ekstrakt 15,5% wag., alk. 5,7% obj.

Składniki: woda, słody jęczmienne: pilzneński, karmelowy, palony, naturalny miód, aromat naturalny, chmiel, drożdże

Piwo to łączy lekką słodycz naturalnego miodu wielokwiatowego z Warmi i kawowo-czekoladowe nuty z ciemnych słodów. Ma przepiękną ciemno bursztynową barwę i niepowtarzalny aromat.

WARNIJSKIE, piwo jasne, wielozbożowe, pasteryzowane, niefiltrowane, warzone metodą tradycyjną, ekstrakt 12,5% wag., alk. 5,1% obj.

Składniki: woda, słód jęczmienny, orkisz, słód pszeniczny, owies, płaskurka, słód żytni, pszenżyto, słód karmelowy, chmiel, drożdże

To pierwsze w Polsce piwo wielozbożowe. Jego skład został skomponowany w taki sposób aby uzyskać doskonałe zbilansowanie zawartości aminokwasów egzogennych, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Brak procesu filtracji pozwolił na zachowanie dużej zawartości witamin z grupy B pozytywnie wpływających na metabolizm oraz sprawność umysłową i fizyczną człowieka. Piwo to ma piękny słomkowo złocisty kolor i słodowo-chlebowy posmak z lekko wyczuwalnym kwaskiem.

Ale wiadomo: Alkohol w nadmiarze szkodzi!

Informacje zaczerpnięte z ‚ulotki promocyjnej’, oficjalnej strony  Browaru Kormoran oraz z autopsji;)

fotki by Gregor


faszerowane pomidory

Zapach tych świeżych, wspaniałych, ogromnych pomidorów (Lycopersicon esculentum;)) zawiódł mnie prosto do straganu z warzywami. Kupiłam od razu więcej, na zapas, bo wiedziałam, że nie oprę się ich aromatowi. I nie oparłam się. Nawet nie próbowałam. Pomidor to jest to, co naprawdę uwielbiam. A jeszcze wypełniony nadzieniem składającym się w przeważającej częsci z mięsiwa, to już wręcz zakrawa o rozpustę!

Skład (2 porcje):

– 4 spore, mięsiste;) pomidory, z odciętymi ‚czapeczkami’, wydrążone

– 4 plastry wyrazistego w smaku sera żółtego (u nas ementaler)

– pół szklanki ugotowanego (z kostką o smaku oliwy) ryżu

– 20 dkg mięsa mielonego (u nas wołowego) podsmażonego

– poszatkowane i uduszone cebula i czosnek

– przyprawy, oliwa

Do każdego z wydrążonych pomidorów wsadziłam plaster sera, a następnie nafaszerowałam mieszanką ryżu, mięsa, cebuli, czosnku i wydrążonego miąższu. Na wierzch każdego nałożyłam ‚kapelusz’ i zapiekałam w wysmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym, w temperaturze 180 st. C przez 15 minut. Do pomidorów była sałata lodowa z sosem tzatziki:)