Archive for Wrzesień, 2010

frytki ze słodkich ziemniaków z rozmarynem

Pozostając w jesiennym klimacie kolorystycznym, dziś ‚dietetyczne’ frytki z batatów. Prawdopodobnie nie wykazują one działania odchudzającego, ale ich zaletą jest mała zawartość tłuszczu:) Posypane grubą solą prosto z Wieliczki i pachnące rozmarynem są pysznym dodatkiem do obiadu:)

Słodkie ziemniaki są bardzo zdrowe, mimo dość dużej zawartości cukrów. Jednak dostarczają sporo błonnika, przeciwutleniających polifenoli i witamin, zwłaszcza wit. E – pod tym względem bataty nie mają sobie równych wśród innych warzyw.

Składniki (na ok 2 porcje):

– 3 średnie bataty

– 2 łyżki oleju (rzepakowego)

– przyprawy:  sól lub ‚warzywko’, rozmaryn, świeżo zmielony czerwony pieprz, ostra papryka, ‚przyprawa do ziemniaków’ lub majeranek

Ziemniaki obieram ze skórki, dokładnie myję i suszę. Następnie kroję w słupki lub ‚harmonijki’ i wrzucam do głębokiego talerza. Dodaję przyprawy i olej, wszystko mieszam tak, aby każdy kawałek ziemniaka pokrył się tłuszczem i przyprawami. Rozkładam słupki na blasze i piekę pod grillem około 20 min. w temperaturze nie większej niż 180 st. C – kiedyś wyczytałam, że w ziemniakach poddanych obróbce termicznej w temperaturze własnie poniżej 180 st. nie wytwarza się tak duża ilość toksycznego, szkodliwego dla zdrowia akrylamidu, jak podczas smażenia w wysokiej temperaturze.

Więcej o sposobach na zdrowe smażenie ziemniaków TU.


dary jesieni II, kremowa zupa dyniowa

Na specjalną prośbę żony mojego kuzyna, Laury, wspaniałej kucharki-amatorki, krem dyniowy:)

W zeszłym roku mało palca serdecznego lewej ręki nie straciłam przygotowując w dzikim szale tworzenia moją pierwszą zupę z dyni;) Od tego czasu pracuję usilnie nad spokojem w kuchni i podczas gotowania tej poniżej obyło się już bez ofiar;)

Składniki (na ok 4 duże porcje):

– około kilogram dyni (Cucurbita pepo)

– jedna cebula

– bulion warzywny (ilość wg uznania, do uzyskania pożądanej gęstości)

– 4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

– sól (czosnkowa), biały pieprz, słodka papryka, odrobina curry i odrobina gałki muszkatołowej

– łyżka masła (czosnkowego)

– opcjonalnie: jeden ziemniak lub nieco śmietany do zagęszczenia

Dynię i cebulę (oraz ziemniak) obieram ze skóry, kroję w kostkę i duszę przez chwilę na maśle czosnkowym. Po chwili zalewam bulionem i gotuję warzywa do miękkości. Pod koniec gotowania dorzucam czosnek i przyprawy, a na koniec blenduję całość na gładką masę. Po zmiksowaniu można dodać do zupy śmietanę i groszek ptysiowy lub grzanki.

P.S. W ubiegłą sobotę zakończyliśmy chyba tegoroczny sezon weselny:) Ale wszystkie wspominam oczywiście bardzo miło, zwłaszcza pod względem kulinarnym;) Zaliczyliśmy również kolejną porcję imprez rodzinnych, min. u rodzeństwa Gregora i u rzeczonej Laury i mojego kuzyna Sebastiana – komentujące te spotkania powiem krótko: mniam mniam:)


dary jesieni I

Jesień zacznie się dopiero jutro, ale już od jakiegoś czasu Stary Kleparz (Nowy i pewnie inne targi również) spowija boski zapach typowych dla tej pory roku owoców i warzyw. Chyba nigdy Kleparz nie przedstawia się tak urokliwie i barwnie, jak właśnie wczesną jesienią. Gdy tylko wieczory stają się chłodne a dni krótsze, wiem, że zaraz ujrzę dynię i rzucę się nań niczym dziki zwierz:) Zupa dyniowa, to mój zdecydowany faworyt wśród kremowych polewek. Muszę się jej najeść do syta, żeby przetrwać jakoś do następnego dyniobrania;)

Coś, bez czego również nie potrafię sobie wyobrazić jesiennej kuchni, to leśne grzyby, zwłaszcza podgrzybki i maślaki. Planuję  pozamykać je w słoiczkach z zalewą octową i delektować się nimi także zimą. Ten sam los spotka też kostki dyni, gruszki, śliwki i paprykę. Będą pysznym dodatkiem do mięsa i przypomną smak ciepłej jesieni.

Dziś zrobiłam przywiezione mi przez Mamę podgrzybki (Xerocomus) najprościej i najpyszniej: duszone z cebulą i gęstą, kwaśną śmietaną.


Patricia Kelly w Krakowie

Ostatnia sobota dostarczyła mi absolutnie niezapomnianych przeżyć, albowiem śliczna Patricia Kelly odwiedziła nasze miasto dając jeden jedyny koncert w Nowohuckim Centrum Kultury🙂 Wokalistka przez blisko 3 godziny pieściła uszy widowni swym krystalicznym głosem i zabawiała śmiesznymi opowieściami ze swego życia:)

Mnie było jeszcze milej, gdyż na występ Patricii wybrała się ze mną moja kochana Matula:) Bawiłyśmy się wybornie!

Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony Patricii Kelly


Kaszëbë 2010

Chrobotek i ja bierzemy udział w ‚akcji’ promowania Solidarności

Wyjazd na Kaszuby był bajeczny, jesienny i nostalgiczny. Już chcę znowu znaleźć się nad morzem!

W kwestii pożywienia byłam, jak łatwo się domyślić, skrajnie monotematyczna: smażona ryba, smażona ryba i jeszcze raz, smażona ryba (z małym naleśnikowym wyjątkiem, te borówki mnie skusiły), ale to tylko dlatego, że żaden z nadmorskich lokali nie oferował ryby jako dania obiadowego, poddanej innemu rodzajowi obróbki termicznej. Albo niedokładnie szukałam;) Mój żołądek pod koniec turnusu zaczął protestować (tu drugie odstępstwo od rybnej diety – potrawka z kurczaka w ramach remedium na zbolałe trzewia), ale zaraz po powrocie do domu zafundowałam mu kurację z serii rozgotowanych warzywnych papek;)

Z racji tego, że nasz wyjazd przypadał na kończący się sezon wakacyjny, wybór ryb nie był już tak szeroki. Mimo wszystko, udało mi się w tym roku pokosztować: flądrę, mirunę, sandacza, okonia morskiego i pangę (;)) Na zdjęciach powalających różnic nie widać, bo każda ryba wyfiletowana i zapanierowana, ale niuanse smakowe wręcz pieściły podniebienie:) I jadłam w smażalni i plastikowymi sztućcami i na tekturkach… tak, jak lubię najbardziej:)

Szczęście, że Gregor preferował bardziej zróżnicowaną dietę;) Poniżej: znacznie ujedzony filet z kurczaka z mozarellą, boczkiem i pomidorem, panierowane kurze pulpeciki, placki ziemniaczane z gulaszem i naleśniory z serem, słodką śmietaną i borówkami:)

 

Nad morzem dobiegła końca moja sierpniowa abstynencja, więc spróbowaliśmy pszenicznego helskiego piwa Viva Hel oraz wyrobów pomorskiego Browaru Amber, pod postacią piw: Remus, Złote Lwy i Żywe:) Hitem żeńskiej części wczasowiczów stało się piwo ze swego rodzaju alkoholizowanym kompotem wiśniowym wraz z owocami, naprawdę pyszne i aromatyczne:)