Archive for Marzec, 2014

Obrazek

rzodkiew

rzodkiew


koktajl malinowy z rozmarynem

koktajl3

Od mych czasów pacholęcych zawsze niezwykłą radością napawała mnie wiadomość, że wybieramy się rodzinnie do koktajlbaru. Bywało to zwykle oczywiście w niedziele, a na naszym stoliku niezmiennie lądowała galaretka albo owoce z bitą śmietaną. Ja zaś zawsze zamawiałam koktajl. Najchętniej truskawkowy albo borówkowy. Czasem na śmietanie, ale najlepiej trochę lżejszy i bardziej płynny przygotowywany na bazie maślanki albo kefiru. Ileż to razy, nawet gdy już stałam się dużą dziewczynką, idąc z koleżankami czy też Mężem mym do „Kamy”, „Czarodzieja” bądź „Arlekina” planowałam uraczyć się jakąś inną słodkością! Jednak nazwa koktajlbar działa na mnie niczym imperatyw;) Wierzcie lub nie, ale jak sięgnę pamięcią, nigdy nie skusiłam się na nic innego. I chyba się nie zanosi. Absolutnie nie śmiałabym odmówić czaru kolorowym tortom i ciastkom oraz bosko udrapowanej bitej śmietanie! Jednak skromny koktajl o pastelowej barwie to niezaprzeczalnie rarytas, obok którego nie przejdę obojętnie!

Koktajle często robię też w domu. Całą zimę posiłkuję się owocami mrożonymi i jak najbardziej chwalę sobie takie rozwiązanie. Rzecz ekspresowa, a przypomina smaki lata. A dzisiejsza, malinowa wersja wzbogacona jest odrobiną rozmarynu, który nadał całości trochę leśnego aromatu. Jak dla mnie – połączenie idealne:)

koktajl5 koktajl2 koktajl1


Voyage do Tel Awiwu

1 kopia

Dziś znów krótko i nie-przepisowo (chociaż jeden słodki i bardzo prosty koktajl ostatnio udało mi się przygotować i sfotografować. Czeka na swoją kolej:)). Dziś natomiast chciałam pokazać mussachan na plackach z mąki z ciecierzycy, który przygotowałam do materiału o Tel Awiwie dla magazynu Voyage. Jak zwykle, Kinga z bloga Green Morning zajęła się przepisami wegetariańskimi, a ja na warsztat wzięłam mięcho kuraka. Przepis z cyklu prostych i smacznych, tak jak lubię, więc polecam:)

A co do wieści z frontu, to muszę się pożalić, że alergia dała tego roku znać o sobie bardzo wcześnie i otwieranie oczu nie jest obecnie moją mocną stroną. Potwornie opuchnięte powieki i wysypka na policzkach przemieniają moją twarz w oblicze monstrum, dlatego chcąc wyjść na ulicę i ponapawać się wiosną, musiałam się zaprzyjaźnić z ciemnymi okularami, by uniknąć przerażonych mym widokiem okrzyków przechodniów. I serio – nie przesadzam! Przez parę najbliższych tygodni będę się jednak starać znosić to z godnością;)

2 kopia


kwietniowa Kuchnia i ja

ser1

Dla najnowszego numeru Magazynu Kuchnia miałam okazję zmierzyć się z serami i sernikami. Tym razem nie mam żadnych „pikantnych” historyjek z mojego domowego zakładu produkcyjnego, gdyż poszło zadziwiająco gładko. Serniki i ciastka zaproponowane przez Redakcję były wyjątkowo łatwe w przygotowaniu, więc z czystym sercem mogę polecić je nawet początkującym. Moim faworytem, w sam raz na nadchodzące (dość powoli;)) Święta, była pascha, którą o mały figiel byłabym zjadła, zanim wsadziłam masę do formy:)

A poniżej, tradycyjnie, kilka zdjęć z sesji:)

ser2 ser3 ser4 sery5 sery7


szybkie lody z Baileysem

lodziory1

Chyba niepostrzeżenie przyszła wiosna. Co roku ta sama radość, że można robić zdjęcia chociaż o pół godziny dłużej przy naturalnym świetle, a grubą pelisę (którą akurat bardzo lubię) zmienić na lżejszy płaszcz. Znów tli się nadzieja, że zacznę się zdrowo odżywiać i wysypiać. Bo przecież wiosna, to nowy początek i szansa, by wreszcie coś ulepszyć.

A teraz, jak nakazuje tradycja, kącik chorowitego hipochondryka;) Od blisko tygodnia mierzę się z sytuacją dla mnie nietypową i trudną, acz dla mego otoczenia być może nawet korzystną. Straciłam głos i rad nie rad – musiałam zamilknąć. Nie był to jednak najlepszy moment zważywszy na to, że w ubiegły weekend hucznie obchodziliśmy 5. rocznicę śmierci mojego Dziadka Jaśka Nowaka, muzyka. Jak muzyka, to muzycznie. Kuzynka ma zorganizowała sporą imprezę w hołdzie Dziadkowi i zaangażowała weń m.in. wszelakie nasze rodzinne zespoły, w tym mój. A ja bez głosu! Ostatecznie wycharczałam coś do mikrofonu, ale nagrań nie pragnę odsłuchać;) Cóż, moja gardziel coraz częściej daje mi do zrozumienia, że pracą się brzydzi, a ja powinnam poszukać innego zawodu;) Ale podobno na chore gardło dobre są lody, więc mam lody!

Przepis podaję za blogiem Strawberries From Poland.

Ps. Mieszając lody stwierdziłam, że dorzucę do nich pokruszone orzechy włoskie, które zostały mi jeszcze z Bożego Narodzenia. To tak ewentualnie, bo wiem, że nie każdy lubi.

lodziory4 lodziory3 lodziory5 lodziory2