Archive for Styczeń, 2012

śledź z suszonymi pomidorami

Ten śledź jest swego rodzaju fuzją. Mój Papa specjalizuje się w bardzo prostym, a jeszcze smaczniejszym śledziu z cebulą i liściem laurowym. Nasza Basistka z kolei uraczyła (i zachwyciła) mnie kiedyś śledziem idealnie skomponowanym z suszonymi pomidorami. Dumając na temat tych dwóch przepisów doszłam do dość logicznego wniosku: należy je połączyć! Opłaciło się:)

Aromat suszonych pomidorów jest zdecydowanie wyjątkowy i przypomina lato. Nieco korzenny smak nadaje śledziom ziele angielskie, a słodka cebula równoważy słoność. Wszystko to tworzy, nazwijmy to, zwarty i jednolity bukiet – jak dla mnie niezwykle udany:)

Wczoraj mieliśmy gości, co naturalnie wiązało się z większymi zakupami. Miało to dodatkowo znaczenie strategiczne, mianowicie zaopatrzenie się w zapasy. Temperatura w Krakowie ciągle znacznie poniżej zera i nawet mój kożuch ‚na Anaruka’, z wielkim kapturem obszytym futrem ledwie daje radę, dlatego ograniczam piesze wycieczki;) Ale trzeba przyznać, że gdy zaświeci słońce, ta zima wygląda urokliwie:)

śledź z suszonymi pomidorami

 150 g filetów śledziowych (solonych)

2 cebule

1 (lub więcej;)) ząbek czosnku

150 g suszonych pomidorów (w zalewie + nieco zalewy)

2 łyżki kaparów

czerwony pieprz, ziele angielskie, liść laurowy

Filety śledziowe namoczyłam, by pozbyć się z nich nieco soli. Cebulę pokroiłam w piórka i zalałam gorącą wodą, by straciła ostrość.

Filety, suszone pomidory i kapary pokroiłam na kawałki, dodałam cebulę, nieco oleju z suszonych pomidorów, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Wszystko dokładnie wymieszałam i odstawiłam na całą noc do lodówki.


marchewkowe placki z łososiem

Miło zakończyć przyjemny dzień przyjemnym jedzeniem. A dzień był wyjątkowo przyjemny, pomimo że moje przedszkolaki dokazywały wybitnie intensywnie, przejazd dwóch przystanków tramwajem zajął mi 17 minut, przymierzyłam w sklepie stos ubrań i oczywiście wyszłam z niczym (a jestem w potrzebie;)). Za to zjadłam sałatkowy obiad z Mamą, Pani w piekarni ‚podarowała’ mi grosza a zaraz napiję się grzanego wina. Nie jestem pewna czy marchewkowy placek z naczosnkowanym serkiem wiejskim i wędzonym łososiem będzie pasował do tegoż trunku, ale niebawem się przekonam;)

marchewkowe placki z czosnkowym serkiem wiejskim
i wędzonym łososiem

3 małe marchewki

duży ziemniak

duża cebula

4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

papryczka chilli (lub płatki)

2 łyżki jogurtu naturalnego

jajko

2 łyżki mąki pełnoziarnistej

po 2 łyżki otrębów i zarodków pszennych

serek wiejski

plastry wędzonego łososia

sól, kolorowy pieprz

Obraną marchew, ziemniak i cebulę starłam na grubych oczkach tarki do warzyw. Dodałam przeciśnięty przez praskę czosnek (a tak naprawdę, to starty na mojej nowej tareczce do czosnku, którą niedawno dostałam w prezencie:)), przyprawy,posiekane chilli, jogurt, mąkę, otręby, zarodki pszenne oraz żółtko jaja. Wszystko wymieszałam, a z białka ubiłam pianę, którą dodałam do masy na samym końcu, by nie opadła.

Placuszki smażyłam na suchej patelni teflonowej z obu stron na złoty kolor (ja przegapiłam ten moment i moje placuszki nabrały koloru zwęglonego;))

Podałam placuszki z serkiem wiejskim wymieszanym z czosnkiem i przyprawami, wędzonym łososiem i porcją świeżej sałaty.


grillowana polenta

…z szynką szwarcwaldzką, karmelizowaną cebulą i pomidorem.

Jest to rzecz prosta i smaczna zarazem. Niestety, również czasochłonna. Ale za to można sobie podskubywać taką polentę wieczorem i popijać esencjonalnym bulionem. I nie musieć nigdzie wychodzić na mróz. Chociaż mróz trochę lubię. Lubię zaczerwienione policzki i wygląd Królowej Śniegu. I skrzypiący śnieg też lubię. Wiem, że może to bluźnierstwo, bo tegoroczna zima jest dla nas (przynajmniej w Krakowie) wyjątkowo łaskawa, jeśli chodzi o temperatury, ale ta ciemność trwa już taaak długo, że marzenia o wiosennym słońcu i delikatnym wietrzyku stają się wręcz obsesyjne. Ale nie! Nie narzekam! Mam nowe buty i wreszcie się nie ślizgam, a to już coś;)

grillowana polenta

kaszka kukurydziana

dwukrotnie większa od ilości kaszy ilość bulionu warzywnego

gorąca woda

tarty parmezan

sól, kolorowy pieprz, suszona natka pietruszki

cebula czosnkowa

szynka szwarcwaldzka

pomidor

łyżka oleju rzepakowego

 Do wrzącego bulionu delikatnym ruchem wsypałam kaszkę kukurydzianą i od razu zaczęłam mieszać trzepaczką, by zapobiec pojawianiu się grudek. Gdy kaszka zaczęła gęstnieć, dodawałam do niej po odrobinie gorącej wody i gotowałam na małym ‚ogniu’ nie przerywając mieszania. Polenta jest gotowa po ok. 20 minutach, natomiast by pozbyć się gorzkawego posmaku, należy polentę gotować przez kolejne 20 minut, cały czas mieszając.

Do gotowej polenty dosypałam parmezan i dokładnie wymieszałam.

Polentę rozłożyłam równomiernie na natłuszczonej blasze do pieczenia. Gdy wystygła i zastygła (najlepiej zostawić ją w spokoju na całą noc) pokroiłam ją na kawałki i usmażyłam na grillowej patelni na niewielkiej ilości oleju rzepakowego.

Polentę podałam z drobno pokrojoną i podsmażoną cebulą, szynką szwarcwaldzką i pomidorem. Posypałam grubo zmielonym kolorowym pieprzem i suszoną natką pietruszki.


jogurtowy kurczak curry

Przebąblowałam cały dzień. Nie zaprzeczam, że przyczynił się do tego lekki kac, którego nabawiłam się zupełnie niespodziewanie. Przebieg owego na szczęście nie zaznaczył się szczególnie uciążliwie, a objawiał się głównie wzmożonym przyjmowaniem płynów i zdecydowanie wydłużonym czasem reakcji. Jakaż to jednak mała cena za uciechy duchowe dnia poprzedniego?;)

A w takie dni jak dziś potrawy o wyrazistym i konkretnie zdefiniowanym smaku neutralizującym powracający jak bumerang znany i lubiany aromat podeszwy w gębie, są wyjątkowo pożądane. Taki właśnie był kurczak.

Smaki indyjskie znam jedynie z krakowskich restauracji specjalizujących się w tego typu kuchni, więc nie jestem w stanie ocenić ich podobieństwa do oryginału, jednak to, co ugotowałam ja wcale a wcale nie odbiegało od jedzenia restauracyjnego:) Wyjątkowo smakował mi mój wytwór. Może nie jestem obiektywna i patrzę przez pryzmat swej lekkiej niedyspozycji, jednak to zdecydowanie kwestia drugorzędna;)

jogurtowy kurczak curry

4 udka kurczaka

300 ml jogurtu naturalnego

3 duże cebule

1 pietruszka

1 marchewka

pęczek szczypiorku

2 łyżki mielonych pistacji

4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

łyżka oleju rzepakowego

sól, kolorowy pieprz, 3 łyżeczki curry, ziele angielskie, liść laurowy, mielone gałka muszkatołowa, cynamon,  imbir, kardamon, trawa cytrynowa, ostra papryka, asafetyda, ziarna fenkułu

Udka kurczaka podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju rzepakowego. Dodałam pokrojoną w piórka cebulę i pokrojone w kostkę pietruszkę i marchew. Dodałam nieco wody i dusiłam aż warzywa zmiękły, cebula się rozpadła, a kurczak się ugotował. Dodałam przyprawy, starty czosnek i jogurt, dobrze wymieszałam. Gotowałam jeszcze chwilę, by smaki się połączyły. Na koniec posypałam poszatkowanym szczypiorkiem i mielonymi pistacjami, a podałam z kurkumowymi podpłomykami.


zupa krem z zielonej soczewicy

Powoli zaczyna brakować mi słońca. Fakt, nie lubię gdy praży prosto na mnie, często na nie narzekam i uciekam przed nim. Ale teraz wszystko się zmieniło. Szarość zaczyna doskwierać mi coraz bardziej, płatki śniegu nie migocą, cały Kraków jakiś taki nieprzezroczysty. Nawet najbardziej znikomy promień słońca jest mnie w stanie w tej chwili uradować. Dziś rano miało miejsce właśnie takie wiekopomne zdarzenie: zaświeciło! Dzięki temu mieliśmy świeże pieczywo na śniadanie i wypucowane (powiedzmy;) ) mieszkanie. Jakaż to jest ożywcza siła po wydających się nie mieć końca dniach szarugi!

A od strony kulinarnej: gęsta zupa z zielonej soczewicy.

zupa krem z zielonej soczewicy

150 g zielonej soczewicy

200 ml bulionu warzywnego

250 ml mleka

2 duże białe cebule

1 korzeń pietruszki

4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

łyżeczka oleju z pestek winogron (u mnie aromatyzowany jałowcem i rozmarynem)

pieprz, sól, zielona czubryca

Soczewicę wypłukałam, zalałam bulionem. Dodałam pokrojoną w kostkę pietruszkę i gotowałam do miękkości.

Pokrojoną w piórka cebulę podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju. Dodałam pokrojone w plasterki ząbki czosnku i karmelizowałam jeszcze chwilę razem z cebulą.

Cebulę w czosnkiem przerzuciłam do ugotowanej soczewicy i pietruszki. Zblendowałam (pozostawiając nieco niezmiksowanej zupy), dodałam mleko, dokładnie wymieszałam i przyprawiłam.


czosnkowe grzanki z kumpiakiem, kiwi, serem pleśniowym i miodem

No i cóż, mamy zapusty:) Czas przyjemnych spotkań i równie przyjemnego ‚czegoś na ząb’;) A zdradliwe to ‚coś’ jest, że hej! Zawsze skuszę się na odrobinę więcej niżby przystało. A potem tylko płacz i zgrzytanie zębów… Ale co tam, w karnawale należy to sobie jakoś przebaczyć.

czosnkowe grzanki z kumpiakiem, kiwi,
serem pleśniowym i miodem

ok. połowa bagietki

2 łyżki masła czosnkowego

 4 plastry kumpiaku

kiwi

ser pleśniowy (u mnie camembert z ziołami)

miód (u mnie wrzosowy)

grubo zmielony czarny pieprz

Pokrojoną wekę posmarowałam masłem czosnkowym i opiekłam w opiekaczu. Na każdą kromkę położyłam po kawałku sera pleśniowego, kumpiaku i plasterku kiwi. Kromki polałam miodem i posypałam grubo zmielonym pieprzem.

Za inspirację posłużył mi przepis z ‚Biedronkowej’ gazetki karnawałowej. 

 


zapiekany ryż z jabłkami

O tak, to jest typowe wspomnienie z dzieciństwa. Myślę, że nie tylko moje. Pamiętam czasy, kiedy byłam w początkowych latach edukacji, a jedna z koleżanek mieszkała w domu z ogrodem nieopodal szkoły. Jej mama zaprosiła kiedyś latem roku 1990 całą naszą klasę do tego ogrodu i uraczyła właśnie taką zapiekanką z ryżu i słodkich, czerwcowych jabłek. Nic więcej nie było nam wtedy potrzebne do szczęścia. Jedliśmy szybko, żeby jak najprędzej móc wrócić do zabawy.

najprostszy na świecie
zapiekany ryż z jabłkami

150 g suchego ryżu białego

1,5 kg słodkich, miękkich jabłek

ok. 6 łyżek cukru trzcinowego
(w zależności od tego jak słodkie są jabłka)

2 łyżeczki sproszkowanego cynamonu

1 łyżeczka soku z cytryny

150 ml mleka lub słodkiej śmietanki

1 łyżka masła

1 łyżka zgniecionych płatków kukurydzianych

1 łyżka zgniecionych płatków migdałowych

esencja waniliowa

Ryż ugotowałam al dente. Jabłka obrałam, wydrążyłam gniazda nasienne, pokroiłam na części. Rozpiekłam jabłka na suchej patelni z dodatkiem soku z cytryny i 3 łyżek cukru trzcinowego aż zmiękły.

Ryż wymieszałam z esencją waniliową, jabłkami, cynamonem i mlekiem/śmietanką. Przełożyłam do lekko natłuszczonego naczynia żaroodpornego. Wierzch zapiekanki pokryłam cienką warstwą utworzoną z reszty cukru trzcinowego, płatków kukurydzianych i migdałowych i równomiernie rozłożonych kawałeczków masła.

Piekłam zapiekankę 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C. z funkcją grillowania, by na wierzchu utworzyła się chrupiąca skórka.