Archive for Lipiec, 2010

Stróża 2010

Ostatni muzyczno-biesiadny wyjazd do Rodziców, do Stróży, miał się dodatkowo wiązać z wykonaniem ‚promo-photos’ dla Nowocek. Tym razem motywem przewodnim było, szeroko rozumiane, białe ‚giezło’ i stara studnia. Niestety, brakowało jednej Nowocki – Kuzynki Marceli, ale nie dała rady przybyć.

tu ja,w zacnym towarzystwie Kuzynki Julki:)                       Foto by Grzegorz Bratek

Mój strój: ‚giezło’ Red Chilli (India Shop) — spodnie Terranova — chusta ludowa

Oprócz muzykowania i pstrykania fotek, była też strawa: żur z kiełbasą i ziemniakami według przepisu mych Rodzicieli, kiszone przez Oćca ogórce, wiejski chleb ze szmalcem, kiełbasa i kaszanka z rusztu oraz mnóstwo innych rustykalnych pyszności, sporządzonych zarówno przez Wyżej Wymienionych, miłych sąsiadów, jak i przywiezionych przez Gości:)

Spotkanie było cudowne. Gdy Rodzina jest wokół mnie, lubię wiejskie klimaty. Śliczną zieleń i niezwykłe widoki (dom Rodziców znajduje się na wzniesieniu).

Muszę popytać wsród Familii – może ktoś zechce ‚wystąpić’ na moim blogu;) Wtedy zaktualizuję wpis;)

P.S. Ostatnie dni, mimo iż w Krakowie znów bardzo deszczowe, spędziliśmy nader przyjemnie:) Po pierwsze, przez parę dni pomieszkiwał u nas mój młodszy Brat, Antek:) Siedzieliśmy do późna, gadaliśmy, oglądaliśmy komedie, programy kulinarne i kanały z wróżbami (???) – wróżbita Szandor jest bezkonkurencyjny;), rywalizowaliśmy w grach sprawnościowych i ogólnie rzecz ujmując – świetnie się bawiliśmy:)

Oprócz tego odbyliśmy parę ‚imprez (rodzinnych)’ – imieniny miałam:) Odwiedzili nas Rodzice i Teściowie, co skłoniło mnie do przygotowania paru nowych dań. Niestety, nie było warunków do fotografowania, co z kolei z pewnością zmotywuje mnie do uwarzenia jeszcze raz moich mikstur;)

Reklamy

pęczak z gulaszem

Matula z Bratem i dwoma Babciami stacjonuje w stróżańskiej ‚hacjendzie’. Tatulo zaś, sam biedny w domu siedzi (praca go przytrzymała). Zaprosiłam go więc dziś na obiad. Postanowiłam przygotować pęczak. Bardzo dawno go nie jadłam, a pamiętam z dzieciństwa i uważam za pyszny i delikatny w smaku rodzaj kaszy.  Pęczak był jednak ‚tylko’ dodatkiem. Sedno stanowił swego rodzaju gulasz z szynki wieprzowej z prażoną czerwoną cebulką i pieczarkami.

A na ‚pierwsze’ podałam moją ulubioną przecieraną zupę pomidorową:)

Gulasz po mojemu z pęczakiem – składniki (dla 3 osób):

– 40 dkg mięsa wieprzowego (szynki, łopatki)

– 3 poszatkowane i podprażone czerwone cebule

– 3 rozgniecione ząbki czosnku

– 20 dkg pieczarek

– ok. 30 dkg pęczaku (ugotowanego do miękkości z dodatkiem bulionowej kostki ziołowej)

– przyprawy (u mnie sól czosnkowa, czerwony pieprz, słodka papryka, chili)

– odrobina śmietany (u mnie 18% tłuszczu)

– 2 łyżki oleju rzepakowego

Umyte mięso pokroiłam dość drobno i podsmażyłam na łyżce oleju rzepakowego. Doprawiłam i dodałam podprażoną cebulę oraz rozgnieciony czosnek. Dusiłam pod przykryciem do miękkości, a dla zagęszczenia sosu dodałam nieco śmietany. Z pieczarek odcięłam nóżki, pokroiłam je w krążki i dorzuciłam do duszącego się mięsa. Kapelusze podsmażone osobno na złotawy kolor posłużyły jako smaczny garnirunek:)


moskole

Cytując za nieocenioną Wikipedią, moskole, to placki pieczone na blasze, potrawa regionalnej kuchni podhalańskiej. Podstawowymi składnikami do wyrobu moskoli są: ugotowane i utłuczone ziemniaki, mąka i woda, sól kuchenna, czasami jajko (początkowo pieczono też moskole z maki owsianej. Były one ościste i twarde. Ziemniaczane zaczęto piec później). Zagniecione ciasto formuje się w placki o średnicy około 6 – 10 cm i grubości od 1 do 3 cm. Są też wersje moskola czysto ziemniaczanego lub mącznego tzw. moskol spiski (wtedy dodajemy sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia). Do moskola spiskiego używano też mąki kukurydzianej.

Ja zawsze z chęcią je zjadam gdy jestem w Zakopanem:) Z dodatkiem masła czosnkowego lub twarożku:) Muszę wreszcie spróbować zrobić je sama:)


dobra kasza nasza

I to dosłownie! Tak właśnie nazywa się lokal, który był jednym z najważniejszych punktów naszego ostatniego wypadu do Zakopanego. Dobra Kasza Nasza to raj dla wielbicieli tych zdrowotnych nasionek zbóż:) Restauracja może poszczycić się naprawdę urokliwym i eleganckim wnętrzem, ale co najważniejsze, sporym wyborem wyśmienitych dań, głównie z kaszy, ale Ci, co gardzą gryką lub perłową i przychodzą tylko dla towarzystwa, też zaspokoją swój apetyt:)

Do zapiekanych kasz, lokal oferuje wiele dodatków oraz sos i sałatkę. Ja wybrałam kaszę perłową z marynowaną piersią z kurczaka, cebulą, ziołami i sosem czosnkowym. PY-CHO-TA!

Nieoficjalne źródła donoszą, że może i Kraków wzbogaci się o kaszowy lokal:)

A za ‚wykrycie’ mekki wielbicieli kasz, specjalne podziękowanie składam Chrobotkowi🙂

P.S. Ostatni weekend spędziliśmy w Stróży, w ‚hacjendzie’ Rodziców:) Było wspaniale, gdyż pobyt składał się z imprezy rodzinnej, grania i śpiewania, biesiadowania oraz sesyji fotograficznej:) Rodzinka (w większości) dopisała, a Ojce osiągnęli organizacyjne wyżyny:) Zapewne uraczę moich Wiernych Czytelników niebawem krótką relacją:)


naczelniki

Letnie naleśnikowe jedzonko. Z wyborną konfiturą z wiśni. Domową, ale nie mojej produkcji;)

A w moim Rodzinnym Domu o naleśnikach mawia(ło) się właśnie ‚naczelniki’;)

Składniki:

– szklanka mleka 2% tłuszczu

– nieco gazowanej wody mineralnej

– mąka – najlepiej pełnoziarnista (taka ilość by ciasto uzyskało konsystencję śmietany)

– jajko

– łyżka oleju rzepakowego

– szczypta soli

Ze zmiksowanych składników utworzyło mi się ‚ciasto’. Cienkie naleśniki smażyłam z dwóch stron na teflonowej patelni bez dodatku tłuszczu.

Oprócz kwaskowej konfitury, była jeszcze ubita śmietana 30% tłuszczu z odrobiną cukru pudru oraz koktail maślankowo-truskawkowy:)

P.S. Muszę napisać o tym, że byłam ostatnio z mym  Bratem Antkiem w ZOO, gdyż było super-fajnie:) Fenki podbiły moje serce;) A wycieczkę tę zasponsorował właśnie Brat, z okazji moich niedawnych urodzin:)

Natomiast w miniony weekend uczestniczyliśmy w ceremonii ślubnej i weselichu Przyjaciół. Wiązało się to z wypadem do Nowego Targu i przednią zabawą, zwłaszcza że nasza stała ‚Grupa Imprezowa’  jak najbardziej dopisała:)

A będąc w pobliżu, udało nam się dodatkowo zwiedzić ruiny gotyckiego zamku w Czorsztynie🙂


słodka kapusta i pierożki z grzybami

Zapragnęłam takiej słodkiej, aromatycznej, młodej kapusty, jaką często można spotkać w Czechach. Postanowiłam nie czekać i o 22. wieczorem wytargałam gary, żeby na następny dzień mieć już ‚przegryziony’ dodatek do obiadu. Kapusta okazała się jednak tak przepyszna, że to ona zagrała (?) pierwsze skrzypce. A towarzyszyły jej równie smakowite (gotowe) włoskie pierożki z grzybami.

Składniki:

– główka młodej kapusty

– 4 poszatkowane, uduszone cebule

– odrobina gotowej zasmażki (lub łyżka mąki i łyżka tłuszczu rozprowadzone z gorącą wodą)

– łyżka cukru trzcinowego

– przyprawy (u mnie minimalistycznie: sól i pieprz:))

Poszatkowaną kapustę dusiłam w niewielkiej ilości wody. Dodałam do niej zeszkloną cebulkę, cukier i przyprawy, a pod koniec gotowania zagęściłam zasmażką. Pykało to sobie aż do miękkości, czyli około godzinę.


kotlety z jajec i pyszne dodatki

Odkopałam się spod sterty ‚kserówek’, zakończyłam sesyjkę i tym samym zaczęłam znowu gotować i zajmować się innymi równie pożytecznymi sprawami:) Przez ostatni tydzień żywiła Gregora przemiła Pani o wybitnie długich paznokciach, z jadłodajni ‚Mała Chatka’;) Ale teraz już wszystko wróci do normy!

Obiecuję, zwłaszcza, że sama się nie oprę, wrócić jeszcze do zakopiańskich smakołyków, których dane mi było pokosztować podczas naszej niedawnej mini-wycieczki na Podhale. Ale dziś coś z moich garnków. Kotlety z jajka – ponoć nasz, polski wynalazek – i inne pyszności:)

Skład kotletów:

– 4 jaja ugotowane na twardo

– jedno surowe jajo

– 3 małe ugotowane ziemniaki

– poszatkowana i podsmażona cebulka

– poszatkowana natka pietruszki

– 2 łyżki mąki

– bułka tarta do obtoczenia

– przyprawy (u mnie sól ziołowa, pieprz cytrynowy i czerowny, sproszkowana trawa cytrynowa, suszony majeranek,  ‚przyprawa do ziemniaków’)

Ugotowane i obrane  jaja oraz ziemniaki należy rozgnieść (np. przy pomocy praski do ziemniaków lub nawet widelca) na masę. Dodać surowe jajko, cebulkę, natkę, mąkę i przyprawy a następnie formować ‚zgrabne’ kotleciki i panierować je w bułce tartej. Na koniec wystarczy usmażyć te aromatyczne ‚placuszki’ w niewielkiej ilości oleju rzepakowego.

Jajeczne kotleciki wystąpiły wespół z krążkami cebulowymi w panierce, pieczonymi ziemniaczkami (oprószonymi moją ‚diabelską przyprawą’ z Czech) i nieodłącznym sosem jogurtowo-czosnkowym. A ta piękna purpura, to suszony burak z winegretem:)

I WSZYSTKIEGO URODZINOWEGO i IMIENINOWEGO dla mojego Brata Antka z okazji urodzin i imienin:) Biedak, obchodzi dwa święta w jeden dzień;)