Posts tagged “zupa serowa

kryzysowa zupa serowa

Tak wiele rzeczy ostatnio zaprząta mój umysł i czas, że nie mam nawet sposobności nacieszyć się jesienią. Staram się chłonąć każdą chwilę i każdy promień słońca skaczący pomiędzy huśtanymi przez wiatr gałęziami. Każdy jego podmuch przesycony ziemistym zapachem liści i każdy długi cień, który wywołuje niezrozumiałe porywy nostalgii. Ale ciągle to jeszcze nie to, jeszcze za mało. Obsesyjnie chcę to wszystko tak przeżyć, żeby nic z tej jesieni nie uronić. Wyszłam dziś z domu z aparatem i z postanowieniem udania się nad Zalew Nowohucki. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale to miejsce nosi wszelkie znamiona sentymentalno-jesienne, które chciałabym uchronić od zapomnienia. Nie uchroniłam jednak, gdyż w ulewie, to już nie to samo;) Deszcz podziałał na mnie antymotywująco na wszystkich frontach, a nawet na tyle, że zupę postanowiłam sklecić z zastanych składników, byle już nie czuć na odsłoniętych częściach ciała zimnych deszczowych igieł. Ale nie była to zupa kompletnie ‚od niechcenia’. Miałam nań chrapkę już od dłuższego czasu, ale oczy przesłaniały mi goszczące u nas nagminnie przecudowne, jesienne kremy – z buraków, skorzonery, dyni lub podgrzybków. Dziś jednak przyszedł jej dzień.

zupa z serka topionego

400 ml bulionu warzywnego
4 serkowe trójkąciki (u mnie po 2 naturalne i z ziołami)
4 plasterki kumpiaku (lub szynki parmeńskiej)
2 (lub więcej;)) ząbki czosnku
sól & pieprz, suszona natka pietruszki

Do gorącego bulionu ‚wtarłam’ przez sitko serki, wcisnęłam czosnek, doprawiłam i zagotowałam.

Kumpiak pokroiłam na kawałki i podsmażyłam na suchej patelni.

Zupę podałam posypaną pietruszką i kumpiakiem.


zupa serowo-piwna

Nie ukrywam, że ser jest produktem, bez którego z całkowitą pewnością nie obeszłabym się, jeśli idzie o jadłospis. Gdybym miała wąsy (i była myszą;)), to na sam dźwięk słowa ‚ser’ skręcałyby mi się tak, jak niezapomnianemu Jack’owi Rockfor’owi z nieustraszonej Brygady RR:) Tak, ser jest moją niewątpliwą słabością i wiele byłabym w stanie dlań poświęcić. Ulegając swej słodkiej słabości, przygotowałam ostatnio tak wyborną zupę, że w oczach pojawiły mi się (nawiązując ponownie do disney’owskiej kreskówki) niekontrolowane spirale Archimedesa oznaczające najwyższy stopień ekscytacji;) Zupę łączącą wszelkie dobrodziejstwa sera i piwa.

zupa serowo-piwna

 200 ml bulionu warzywnego

200 ml jasnego piwa

1 cebula

4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

100 g sera havarti

100 g masdamera

2 trójkąty śmietankowego serka topionego

odrobina soku z cytryny

łyżeczka oleju rzepakowego

łyżeczka mąki ziemniaczanej

sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

Poszatkowaną cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek zeszkliłam na niewielkiej ilości oleju. Zalałam piwem i bulionem i zagotowałam. Stopniowo dodawałam wszystkie sery mieszając zupę trzepaczką, by równomiernie się rozpuszczały. Odrobiną zupy rozprowadziłam mąkę ziemniaczaną i dodałam miksturę do zupy, by połączyć fazę płynną i stałą. Doprowadziłam zupę do zagotowania cały czas mieszając. Na sam koniec polewkę doprawiłam i skropiłam sokiem z cytryny.

Najlepsza oczywiście z grzankami:)