Posts tagged “zupa jarzynowa

zupa wielowarzywna

groszek6

Z powodu wspomnianej już pokiereszowanej nogi nie bardzo mogę ostatnimi czasy stać przy kuchni, nad czym ubolewam. Zawsze gdy wracam z wakacji, podczas których zwykle żywię się restauracyjnym lub barowym żarciem, mam ochotę znów pomieszać we własnych garach. Bywa, że do garów biorę się opieszale, bo jednak to duży komfort, kiedy danie wjeżdża na stół i to bez absolutnie żadnego mojego wysiłku. Do dobrego szybko można się przyzwyczaić. Lubię też ten wakacyjny niejako przymus jedzenia na zewnątrz z innego powodu. Mój sposób gotowania czasem mnie nudzi. Mam swój ulubiony zestaw przypraw i przez to, że trudno mi z niego zrezygnować, robię się dla siebie samej dość przewidywalna. W restauracji zawsze towarzyszy mi ten dreszcz emocji i nadzieja na skosztowanie nowych smaków. Nie jestem zbyt wybredna, lub po prostu stawiam na dania, co do których mam przypuszczenia, że będą mi smakować, więc zwykle jestem usatysfakcjonowana. Jednak powrót do własnej kuchni, to przeyżycie prawie metafizyczne;) Znów ściskać w dłoni rączkę znajomej patelni – czy jest coś piękniejszego?;)

Noga pokiereszowana, ale zebrałam się w sobie i wyszłam na naprawdę małe zakupy (co okazało się nie być zbyt dobrym pomysłem). Jednak com nabyła, nabyłam:D Trochę letnich, pięknych warzyw, z których przygotowałam zupę oraz groszek cukrowy, który wcięłam cały na surowo, jak za dawnych lat na działce moich Dziadków. Obawiałam się czy mój ogólnie wydelikacony organajzm nie będzie miał problemu z przyswojeniem jego, nie ukrywajmy, dośc sporej ilości, ale obeszło się bez sensacji:)

Ps. Zamiast dwukrotnego użycia czosnku, sugerowałabym oczywiście zastosowanie soczewicy;) Mój błąd!

groszek7

groszek5 groszek3 groszek1


lubczyk. zupa jarzynowa

Czasem nie mam ochoty ruszać się z domu. Nie chodzi o pogodę, bo o ile temperatura nie przekracza +30 st., to zniosę każdą. A jesienna zwłaszcza jest miodem dla mego serca. Czasem jednak wolę oglądać świat przez okno i po prostu nie chcę opuszczać mojego przyjaznego domowego kącika.

W takich chwilach myszkuję po spiżarnianej szafce i zamrażalniku i gotuję coś z tego, co zastanę. Bez komplikacji, proste rzeczy. To lubię:)

Przypomniałam sobie, że mam jeszcze trochę zamrożonego lubczyku od Mamy. A on cudownie wpływa na smak zupy. Warzyw też parę się znalazło, dlatego dziś staromodna, pożywna zupa jarzynowa z lubczykiem.

jarzynowa zupa z lubczykiem

4 ziemniaki

marchew

pietruszka

pasternak

mały por

cebula dymka

pęczek szczypiorku

pęczek lubczyku

dwie garści drobnego makaronu

700 ml bulionu warzywnego

2 łyżki kwaśnej śmietany

sól & pieprz, majeranek, ziołowa ‚przyprawa do ziemniaków’

Warzywa obrałam i pokroiłam w drobną kostkę. Wrzuciłam do gorącego bulionu i gotowałam przez 30 minut do momentu, kiedy warzywa zmiękły. Dodałam przyprawy, poszatkowaną dymkę i szczypiorek oraz poszarpane liście lubczyku. Dorzuciłam również makaron, a gdy i on zmiękł, zabieliłam zupę śmietaną, hartując ją wcześniej odrobiną gorącej zupy.