Posts tagged “zapiekanka ziemniaczana

zapiekanka ziemniaczano-mięsna

więzienna zapiekanka1

Dałam szansę zaistnienia mojej zapiekance z rozpadłymi ziemniakami. Cóż, ani zbyt odrkywcza, lekko przywędzona (to już u mnie standard) no i jeszcze te nieszczęsne ziemniaki. Ale mimo to dobra i z „lekką nutką dekadencji”, a to chyba za sprawą mocno muszkatołowego beszamelu.

Z doniesień pogodowych – w Krakowie pięknie, tylko, jak dla mnie, trochę za gorąco! 16 stopni, to już lekka przesada. Constans 12 i będę w pełni usatysfakcjonowana;) Straszą, że od przyszłego tygodnia przymrozki. Przymrozki też mnie nie cieszą, tylko te 12 stopni i o nic więcej nie proszę!

zapiekanka ziemniaczano-mięsna

4 duże ziemniaki
300 g mięsa mielonego (u mnie z indyka)
1 duża cebula
4 (lub więcej;)) ząbki czosnku
pół pęczka posiekanej natki pietruszki
300 ml mleka
2 łyżki masła
2 łyżki mąki pszennej
sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

Obrane ziemniaki podgotowałam przez 10 minut. Po ostudzeniu pokroiłam w plastry.

Mięso podsmażyłam na teflonowej patelni z posiekaną cebulą, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, natką pietruszki. Przyprawiłam solą i pieprzem.

Podsmażyłam masło z mąką, a następnie dodałam mleko i gotowałam beszamel cały czas mieszając sos trzepaczką, by zapobiec powstawaniu grudek, bądź też rozbijając już istniejące. Gdy beszamel zgęstniał, przyprawiłam go solą, białym pieprzem i dużą ilością gałki muszkatołowej.

Dno naczynia żaroodpornego wyłożyłam połową ziemniaków, polałam 1/3 beszamelu, następnie rozłożyłam mielone mięso, znów polałam 1/3 beszamelu. Całość przykryłam resztą ziemniaków i zalałam pozostałym beszamelem. Na wierzch położyłam jeszcze równomiernie kawałki masła.

Zapiekałam około 30 min. w piekarniku rozgrzanym do 180°C, aż wierzch się zezłocił tudzież przypalił;)

więzienna zapiekanka3

więzienna zapiekanka2


zapiekanka z rzepy, ziemniaków i boczku pod beszamelem

zapiekanka z rzepy2

Rzepa nadal w natarciu;) Dziś pod postacią lekko przywędzonej zapiekanki. Kiedyś, szperając po internecie, wpadł mi w oko właśnie przepis na zapiekaną rzepę, ale nie mogąc namierzyć pierwowzoru, postanowiłam z zastanych składników skompilować coś sama. I wyszła ta wyborna rzecz, która zdecydowanie przerosła moje oczekiwania, stawiając rzepę w szeregu moich (obecnie;)) ulubionych warzyw. Zapiekanka ta stanowiła dodatek do pieczonego mięsa i spisała się w tym zestawieniu na piątkę.

A ja niedługo wyruszam wraz z moją kapelą na cały weekend do pięknego Wrocławia:)

zapiekanka z rzepy, ziemniaków i boczku pod beszamelem

jedna duża rzepa
4 ziemniaki
pół cebuli
100 g boczku
2 (lub więcej;)) ząbki czosnku
pół pęczka natki pietruszki
250 ml mleka
50 g masła
ok 2 łyżki mąki
sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

By przygotować sos wymieszałam masło z mąką i zaczęłam podsmażać. Dodawałam stopniowo mleko o temperaturze pokojowej, cały czas mieszając, by nie powstały grudki. Podgrzewałam, aż sos ‚wchłonął’ całe mleko i zgęstniał. Dodałam sól, pieprz, gałkę muszkatołową i przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekaną natkę pietruszki.

Boczek i cebulę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na teflonowej patelni.

Obrane ziemniaki obgotowałam przez 10 minut.

Obraną rzepę i ziemniaki pokroiłam w plastry i układałam naprzemian w naczyniu żaroodpornym. Warzywa zalałam sosem beszamelowym i posypałam wysmażonym boczkiem z cebulą.

Zapiekałam w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez około 20 minut, aż sos się zezłocił (przy czym chyba przesadziłam nieco z opcją górnej grzałki;))

zapiekanka z rzepy1


zapiekanka pasterska lub galicyjska;)

Kiedyś taką jedliśmy w krakowskiej restauracji Chłopskie Jadło. Było to latem i mimo skwaru smakowała wyśmienicie, dlatego spodziewałam się, że jesienną porą jej walory smakowe cudownie się zwielokrotnią. I fakt, taka ciepła, jakby nie patrzeć, przyciężkawa, jednogarnkowa potrawa idealnie sprawdza się podczas chłodów, mgieł i słoty. Pokrojone w duże, nierówne kawałki warzywa i boczek nadają rustykalnego charakteru. Do tego koniecznie kufel spienionego piwa pszenicznego i już wszystko wygląda bardziej galicyjsko;)

Postanowiłam zrobić ją po swojemu.

Składniki (dla 2 osób):

– 4 średnie ziemniaki

– 2 cebule

– 2 jajka ugotowane na twardo

– 20 dkg pieczarek

– 4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

– 10 dkg boczku

– łyżeczka oleju rzepakowego

– natka pietruszki

– przyprawy: sól, czarny pieprz, ostra papryka, czosnek niedźwiedzi, majeranek

Obrane ziemniaki ugotowałam i pokroiłam w grube plastry. Z pokrojonego w spore kawałki boczku wytopiłam tłuszcz i odsączyłam. Na teflonowej patelni o dużej średnicy, na łyżce oleju rzepakowego podsmażyłam pokrojoną w piórka cebulę i posiekany czosnek. Następnie dorzuciłam pokrojone pieczarki oraz plastry ziemniaków i boczek. Gdy potrawa ładnie się przyrumieniła dodałam przyprawy i posypałam pokrojonym w plastry jajkiem na twardo oraz natką pietruszki.

Brak słońca czy chociażby dostatecznie jasnego światła dziennego wybitnie kiepsko wpływa na jakość zdjęć… To jeden z niewielu aspektów jesieni, który nie napawa mnie radością…


waleczny karmazyn

Po długiej i nierównej walce, nie bez wysiłku, udało mi się wyfiletować karmazyna. Pierwszy i ostatni raz. Jednak obcowanie z jego wnętrznościami (prawie) skutecznie zniechęciło mnie do konsumpcji jego mięsa… A na dobitkę, z dwóch porządnych kawałów ryby (0,5 kg) po moim nieudolnym ‚sprawieniu’, zostały mikre, ledwo widoczne na zdjęciu ochłapy;) Ale cieszę się, że ostatecznie udało mi się usunąć z myśli widok rybich flaczków i zaryzykowałam spożycie, bo mimo iż niewdzięczny w (zwłaszcza nieumiejętnej) obróbce, karmazyn okazał się super smaczną bestią:D Pieczony jak zwykle w folii (chyba czas już ‚zmienić płytę’;))

Na naszym obiedzie karmazyn wystąpił w towarzystwie pysznej zapiekanki ziemniaczano-cebulowo-porowo-serkowo brie’owej;) Przepis zaczerpnęłam z Internetu, ale i tak zrobiłam po swojemu, czyli idzie dwu-porcjowy skład:

– 4 obrane, podgotowane i pokrojone w grubawe plastry ziemniaki

– jedna cebula i jeden por, parę ząbków czosnku, poszatkowane i podduszone

– jedno opakowanie serka brie, pokrojone w plasterki

– tarty ser żółty do posypania

– przyprawy (u mnie ‚warzywko’, pieprz ziołowy, ostra papryka i ‚przyprawa do ziemniaków’)

Żaroodporne naczynie nasmarowałam oliwą i czosnkiem, rozłożyłam warstwę ziemniaków. Następnie przykryłam ją duszonym porem, cebulą i czosnkiem oraz serkiem pleśniowym, doprawiłam i nałożyłam drugą warstwę ziemniaków. Na koniec posypałam wszystko tartym wiejskim serem żółtym ze Stróży:) Zapiekałam ok. 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 st. C pod grillem. Mniam:)

Dziś zaszczyciła nas zaproszeniem do siebie  na obiad Dumna i Blada Gocha. Uraczyła nas cudowną zupą krem z papryki (muszę koniecznie sama przyrychtować) i pizzą;) Dumny i Blady Chrobotek, jako Prawa Ręka Gochy, asystował podczas gotowania:) My natomiast tylko jedliśmy;)