Posts tagged “Wielkanoc

migawki

kr2

Czasu chronicznie brak, blog cierpi. Cóż począć, jak to mówią, taka karma. A karma całkiem smaczna:) Dużo pyszności miałam okazję ostatnio przygotowywać i smakować, więc narzekać nie mam zamiaru.

Mimo napiętego grafiku, wyłuskałam parę godzin, by tradycyjnie przygotować z Oćcem pieczarkowe knysze z czarnuszką i mocno alkoholowy kajmak w waflach, a potem odbyć równie tradycyjny pochód po krakowskich kościołach celem pochylenia głowy przed Grobami Pańskimi. Bez tego nie ma Wielkanocy:) Miałam wielkie nadzieje na malownicze popozowanie na rynku w nowej rock’n’rollowej skórzanej kurteczce wśród świątecznych straganów, ale mżawka i dujący nieprzyjemnie wiatr skutecznie odwiodły mnie od tego pomysłu. Z koszyka nawet mi bukszpan i serwetkę wywiało, więc myślę, że jestem w pełni usprawiedliwiona;)

A dziś parę instagramowych migawek:)
kr1 alle knysze kr3


resztkowe kaszotto

resztkowe kaszotto1

W Krakowie znowu mamy śnieżycę. W takie dni błogosławię poświąteczne resztki. Dzięki ich uprzejmości bez moczenia sobie kożucha ni trzewików mogę ugotować coś, co przy odrobinie szczęścia i przypraw może okazać się całkiem znośną strawą, tym przyjemniejszą, że można ją jeść będąc przytulonym do gorącego kaloryfera.

Do mojego resztkowego kaszotto wykorzystałam kaszę perłową ugotowaną w bulionie warzywnym, cebulę, parę ugotowanych dnia poprzedniego zimniaków (ze skórką), czerwoną paprykę, cukinię i kawałki boczku oraz święconkowej kiełbaski. Dużo pieprzu i dużo curry i już można oddać się przyjemności spożywania:)

Ps. Strzeżcie się zimowego yeti;)

Yeti

yeti2


świąteczna retrospekcja

Krakowskie kramy na Rynku, to miejsce (lub też wydarzenie), którego mogłabym nie opuszczać przez całe Święta. A gdy targi dobiegają końca, smutek napawa moje sjerce i z utęsknieniem czekam na kolejną okazję:) Uwielbiam te warkocze serowe i grillowane oscypki, grzane wino i wszelkie ludowe rękodzieło. Drewniane akcesoria kuchenne i biżuterię i tę atmosferę Święta i wyjątkowości. Lubię też ten rój ludzi przewalający się gwarnie pomiędzy budkami, nawet turyści wpychający się do kolejki specjalnie mi nie przeszkadzają;)

Do naszych tradycji wielkanocnych należy także Emaus i Rękawka, a przede wszystkim obowiązkowy ‚obchód po Grobach Pańskich’ – im więcej, tym lepiej. Tego roku pogoda nieco pokrzyżowała nam plany i nie padł kolejny rekord, ale ustawowe minimum udało nam się wyrobić;)


wszystkiego wielkanocnego/żur

No to Wszystkim wszystkiego wielkanocnego:)

Melduję, że knysze z nadzieniem pieczarkowym upieczono, wafle przekładane masą kajmakową przygnieciono encyklopedią, jajko wydrapano, wywleczono koszyczek i przygotowano do niego wszelkie koszyczkowe wiktuały:)

A główny bohater – żur, czeka przykryty szmatką na swoją kolej. Pewnie się nie pomylę twierdząc, że każdy ma swój przepis na tę zupę, a słyszałam nawet, że w niektórych regionach wcale się ona nie pojawia na wielkanocnym stole (np. na rzecz rosołu;)). Dlatego nie mam zamiaru nikogo namawiać na moją wersję, która zresztą jest dość standardowa. W dodatku za każdym razem zmieniam nieco proporcje mojego zakwasu żurkowego. Nie bójmy się tego powiedzieć – robię go ‚na oko’. Modyfikacje dotyczą głównie ilości czosnku – z roku na rok jego ilość się oczywiście zwiększa skokowo;)

zakwas żurowy

5 łyżek mąki żytniej z pełnego przemiału
5 (lub więcej;)) ząbków czosnku
kawałek podsuszonej skórki chleba żytniego
500 ml przegotowanej, ciepłej wody

Żurek ponoć najlepiej jest przygotowywać w glinianym naczyniu, jednak ja z powodu jego braku posiłkuje się słoikiem.

Do słoika wsypałam mąkę, dodałam drobno pokrojony czosnek, skórkę z chleba i zalałam wodą. Przykryłam bawełnianą ściereczką i mieszałam raz dziennie przez 3 dni. (Pomieszam jeszcze jutro:)). Zakwas powinien być gotowy do użycia po 4 dniach.

Gotowy zakwas dodaję zwykle do bulionu, dodaję jeszcze więcej czosnku i podaję tradycyjnie – z kiełbasą i jajkiem.


Święta!!!

Wszystkim Wszystkiego Wielkanocnego:)

I nasze wielkanocne ucztowanie:)