Posts tagged “uszka

uszka 2013

uszka2013
Parę godzin ciężkiej pracy w pocie czoła, ale wraz z Babcią nalepiłyśmy masę uszek dla całej rodziny:) Zamrożone, czekają już na swój Wielki Dzień, a ja mam nadzieję, że mi się nie rozpadną w czasie gotowania! Co prawda jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło, ale co roku mam wrażenie, że to właśnie będzie ten pierwszy raz. Ale może nie;)


uszka 2012 (to nie ich ilość;))

uszka

Moje tegoroczne świąteczne plany kulinarne ograniczą się chyba tylko do ulepionych wczoraj 250 postnych uszek z grzybami i 150 pierogów z kapustą. Chociaż w sercu tli się jeszcze nadzieja, że w przypływie ducha Świąt i przedświątecznej adrenaliny rzucę się w kierunku foremek, zagniotę ciasto i upiekę pierniczki. Ale nawet sobie tego nie obiecuję. Staram się usilnie, wśród ogromu pracy, jaki mnie właśnie teraz doścignął, nie utracić tej cudownej atmosfery oczekiwania na Święta.

A od Gregora dostałam już prezent: półeczkę na moje wszelkie fotograficzne eksponaty:) Już wszystko na niej rozlokowałam i z lubością przyglądam się moim starociom ułożonym w rządku obok siebie.

Jeszcze tylko przyjdzie zrobić parę choinkowych ozdób, udekorować dom i zapakować prezenty.

A dziś fotorelacja z mojego lepienia, ale nie ośmielę się podać przepisu, bo wiem, że każdy ma swój. Sprawdzony i najlepszy. No to smacznych uszek wszystkim:)

uszka1

uszka3

uszka2


uszka dyniowe

U mnie nadal dynia i radość z tzw. „brzydkiej pogody”. Wczoraj jadąc przez rzadko uczęszczaną przeze mnie część Krakowa przyglądałam się budynkom i ludziom. Nagle uderzyła mnie niesamowita ilość opadłych liści na chodniku. Kiedy one zdążyły pokryć ulice żółto-czerwonym dywanem? Miałam dziką chęć wyskoczyć z autobusu na najbliższym przystanku i zanurzyć stopy w te żółte sterty, szurając najgłośniej jak się da:) Zmierzałam jednak w kierunku mego miejsca zatrudnienia, więc odbiłam to sobie później;)

Kiedy wróciłam do domu, czekały na mnie uszka z nadzieniem dyniowym, o których niedawno wspominałam. Zamrożone, bo zamrożone, ale zaświadczam, że chłodzenie ani o jotę nie zepsuło ich smaku.

Oryginalny przepis, który bardzo, ale to bardzo mi się spodobał tutaj🙂

Ciasto pierogowe każdy robi po swojemu, a większość przepisów jest zbliżona. Ja używam takiego, jak nauczyła mnie moja Babcia. Zagniatam mąkę tortową z jajkiem, niewielką ilością oleju, szczyptą soli i odpowiednią ilością ciepłej wody. Zdarzyło mi się jednak czynić ciasto bez jaja i również nie mogę wyrzec na jego temat złego słowa. Jednak to z jajem jawi się ponoć jako bardziej atrakcyjne kolorystycznie.

farsz dyniowy
(mnie wyszło ok. 25 uszek)

ok. 400 g dyni
1 cebula
4 (lub więcej;)) ząbki czosnku
100 g sera z zieloną pleśnią
garść uprażonych i potłuczonych orzechów włoskich
parę gałązek tymianku
1 łyżeczka oliwy z oliwek
sól & pieprz
1 łyżka masła
szałwia (ja miałam suszoną, więc użyłam suszonej:))

Dynię obrałam, usunęłam z niej „wnętrzności”, pokroiłam na cząstki, rozłożyłam na blaszce razem z ząbkami czosnku i tymiankiem, posypałam przyprawami, skropiłam oliwą i piekłam w średnio rozgrzanym piekarniku do miękkości.

Cebulę poszatkowałam i przysmażyłam na niewielkiej ilości oliwy.

Przestygnięta dynię z czosnkiem przemieliłam (można rozgnieść widelcem), dodałam cebulę, dodałam pokruszony ser pleśniowy i kawałki orzechów włoskich, doprawiłam.

Farszem nadziewałam ciasto i lepiłam w formę uszek, jak zaleca oryginalny przepis:)

Gotowałam 5 minut we wrzątku.

Odcedzone podałam z posolonym roztopionym masłem zaromatyzowanym szałwią.