Posts tagged “stir-fry azjatyckie orientalne

jajka stir-fry z pomidorami po tajwańsku 番茄炒蛋

Prawie nie różni się od jajecznicy na pomidorach, którą jem jak dzika od wczesnych lat podstawówki, kiedy to nareszcie jajecznicowa konsystencja zaczęła przechodzić mi przez gardło. Najbardziej lubiłam oczywiście ze szczypiorkiem, albo właśnie z pomidorami. Dopiero niedawno, studiując dniami i nocami tajwańskie przepisy, dowiedziałam się, że to danie jest tam równie popularne jak u nas. Może nie jest typowo śniadaniowe, ale i tak fakt, że na drugim końcu świata, w całkowicie innej kulturze smażą jajka z pomidorami, wywołał uśmiech na mojej facjacie.

Technologia jest nieco inna niż w moim rodzinnym domu, jest trochę cukru, jest odrobina kolendry, ale koniec końców, to nasza swojska jajecznica na pomidorach!

jajka po tajwańsku

4 jajka
3 małe pomidory
1 łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki białego pieprzu mielonego
2 łyżeczki posiekanego szczypiorku
2 łyżeczki posiekanej kolendry
1/2 łyżki oleju

Jajka rozmąciłam i doprawiłam solą.

Na niewielkiej ilości oleju podsmażyłam jajka, ale tak pół na pół, by nie ścięły się zupełnie. Jajka odstawiłam.

Na patelnię dodałam nieco tłuszczu, podsmażyłam szczypiorek, dodałam pokrojone na kawałki pomidory i podsmażałam z dodatkiem cukru i białego pieprzu.

Na koniec, kiedy pomidory puściły sok, który następnie zredukowałam, na patelnię wlałam z powrotem jajka. Dokładnie wymieszałam i dodałam kolendrę.

Na Tajwanie i w Chinach podaje się to danie zazwyczaj z ryżem. Ale z chlebem też jest pyszka ^_^

Reklamy

pulpety z makaronem shirataki

No i cóż… wróciłam z Brazylii. Był płacz na lotnisku i histeryczne planowanie w wyobraźni kolejnej wizyty, by jakoś rozproszyć żal. Napiszę o Brazylii niebawem, kiedy odkopię się ze sterty zdjęć, których i tak nie jest tyle, ile mogło być. Wszyscy, jak jeden mąż, przestrzegali mnie przed targaniem ze sobą aparatu zawsze i wszędzie (jak to miałam w planach) w obawie przez bestialskim rabunkiem, który, jakoby, mógłby zaburzyć moją radość z pobytu. No to się zastosowałam. Trudna rada.

W Brazylii fotografowałam także przeboskie sushi do menu sushi-baru mojego przyjaciela Wu. Mam zamiar również tutaj podzielić się zdjęciami, bo te rolki, to prawdziwe cacuszka! Podczas 4-tygodniowego postoju w Porto Alegre jadłam je praktycznie codziennie! Jak teraz żyć?! 😛

Dziś prezentuję natomiast mój, przedwjazdowy jeszcze, makaron z pulpetami. Łaziły za mną i musiałam się w końcu poddać. Jak pewnie nieraz się już żaliłam na łamach mojego „słitaśnego blogaska”, mam wadę układu limfatycznego i dla zminimalizowania efektów tejże, powinnam mięso ograniczyć do minimum, co czasem idzie jak po grudzie, ale teraz mam tak zwane „mocne postanowienie” – z wyłączeniem zjedzenia mięsa żubra w Białowieży, do której wybieram się na majówkę 😀

makaron shirataki z pulpetami 

1 opakowanie makaronu shirataki
2 szalotki
1 pęczek dymki
kilka listków kolendry
10 pieczarek
4 cm korzenia imbiru
300 g mielonego indyka
białko jednego jajka
3 ząbki czosnku
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżka sosu ostrygowego
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżeczka octu ryżowego
1 łyżeczka oleju kokosowego
biały pieprz i przyprawa 5 smaków

Zrobiłam pulpety: mięso wymieszałam z 1 łyżką sosu sojowego, sosem ostrygowym, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, białym pieprzem, przyprawą 5 smaków, paroma łyżkami posiekanej dymki i białkiem jajka. Dobrze wyrobiłam dłońmi i uformowałam kuleczki.

W woku rozgrzałam olej kokosowy, wrzuciłam pokrojoną drobno szalotkę i imbir a następnie zrumieniłam na nim kuleczki. Dodałam pokrojone w plastry pieczarki oraz sos sojowy, olej sezamowy, ocet ryżowy i biały pieprz. Można podlać niedużą ilością wody. Przykryłam i dusiłam 10 minut. Posypałam kolendrą i dymką. Podałam z przelanym gorącą wodą makaronem shirataki.


orientalne spaghetti z dyni dla HelloZdrowie

dynia2

Odkąd nabyłam ząbkowaną obieraczkę do warzyw, szaleję z jarzynowymi makaronami! Najczęściej w wersji klasycznej, z cukinii. Ale skoro teraz sezon, to i dynia okazała się świetna do tego celu. Taki warzywny makaron lubię w zupie, a najbardziej w stir-fry. Króciutko smażone, cienkie słupki warzywne, jędrne i pełne smaku powodują, że mimo iż kocham pszenny makaron nad życie, to w smażonych potrawach ten przyprawia mnie o szał kubków smakowych. Zwłaszcza, jak się porządnie przyprawi!

Taki makaron, bardzo pikantny i z orientalnym akcentem przygotowałam wczoraj dla HelloZdrowie! Zatem zapraszam tu po przepis 🙂

dynia3

dynia1