Posts tagged “soczewica

zupa soczewicowo-marchwiowa z orientalną nutą

Kiedy zbliża się lato, samoistnie przychodzi ochota na orzeźwiające smaki. Nic tak nie smakuje jak lekki szprycer z listkiem mięty, albo piwo z plastrem cytryny wieczorową porą na balkonie. Niedługo zabieram się za malowanie i ozdabianie małego stolika, który chcemy postawić na balkonie, by móc przy nim przesiadywać ciepłymi, letnimi nocami, sącząc wyżej wymienione trunki. Może też wyniosę wreszcie na rzeczony balkon moje doniczki z ziołami? Chciałabym rozpocząć uprawę na większą skalę. Marzy mi się posianie topinambura, pasternaku lub innych roślin, o które tak ciężko w krakowskich warzywniakach i targach. Ale boję się. Nie mam tak zwanej ‚ręki do kwiatów’, zapominam je podlać, nie przemawiam do nich… dlatego też rodzi to pewne obawy o los moich potencjalnych sadzonek. Ale zaczynam się badawczo przyglądać torebkom z nasionkami i kto wie czy wreszcie nie wrzucę choćby jednej do koszyka z zakupami.

A wracając do orzeźwiających smaków, to ostatnio nie mogę oprzeć się limonce i trawie cytrynowej, dlatego też zapowiada się tu kolejny mały maraton z tą dwójką w rolach głównych. Dziś tłem dla nich jest kremowa, a jakże, zupa z soczewicy i marchewki, bo kremom też się nie opieram.

zupa soczewicowo-marchwiowa z orientalną nutą

2 duże cebule
2 szalotki
4 duże marchewki
3 garści soczewicy (u mnie zielona)
ok. 600 ml bulionu warzywnego
sok z połowy limonki
łyżeczka utartego imbiru
2 kawałki trawy cytrynowej
4 (lub więcej;)) ząbki czosnku
1 łyżeczka oleju rzepakowego
sól, pieprz ziołowy, kumin, cynamon

Cebulę, szalotkę i czosnek drobno pokroiłam i poddusiłam na niewielkiej ilości oleju z dodatkiem przypraw, imbiru i rozgniecionej trawy cytrynowej. Zalałam bulionem.

Dodałam pokrojoną w drobne kawałki marchew i soczewicę. Gotowałam pod przykryciem do miękkości. Wyjęłam trawę cytrynową, dodałam sok z limonki i zblendowałam całość na gładki krem.

A poniżej pyszny i niezastąpiony maminy biszkopt z wiosennymi truskawkami i galaretką:) A poza tym, moje łupy spod Hali:)


zupa krem z zielonej soczewicy

Powoli zaczyna brakować mi słońca. Fakt, nie lubię gdy praży prosto na mnie, często na nie narzekam i uciekam przed nim. Ale teraz wszystko się zmieniło. Szarość zaczyna doskwierać mi coraz bardziej, płatki śniegu nie migocą, cały Kraków jakiś taki nieprzezroczysty. Nawet najbardziej znikomy promień słońca jest mnie w stanie w tej chwili uradować. Dziś rano miało miejsce właśnie takie wiekopomne zdarzenie: zaświeciło! Dzięki temu mieliśmy świeże pieczywo na śniadanie i wypucowane (powiedzmy;) ) mieszkanie. Jakaż to jest ożywcza siła po wydających się nie mieć końca dniach szarugi!

A od strony kulinarnej: gęsta zupa z zielonej soczewicy.

zupa krem z zielonej soczewicy

150 g zielonej soczewicy

200 ml bulionu warzywnego

250 ml mleka

2 duże białe cebule

1 korzeń pietruszki

4 (lub więcej;)) ząbki czosnku

łyżeczka oleju z pestek winogron (u mnie aromatyzowany jałowcem i rozmarynem)

pieprz, sól, zielona czubryca

Soczewicę wypłukałam, zalałam bulionem. Dodałam pokrojoną w kostkę pietruszkę i gotowałam do miękkości.

Pokrojoną w piórka cebulę podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju. Dodałam pokrojone w plasterki ząbki czosnku i karmelizowałam jeszcze chwilę razem z cebulą.

Cebulę w czosnkiem przerzuciłam do ugotowanej soczewicy i pietruszki. Zblendowałam (pozostawiając nieco niezmiksowanej zupy), dodałam mleko, dokładnie wymieszałam i przyprawiłam.


curry z soczewicy z sezamem i migdałami

Często jak mnie już na coś napadnie, to nie ma przebacz! Jem to, aż mi zbrzydnie. Teraz moim przekleństwem stała się przyprawa curry. Cokolwiek chcę ugotować, drżąca ręka, bezskutecznie powstrzymywana siłą woli i drugą, równie drżącą ręką, sięga do koszyka z przyprawami i bezbłędnie wyławia z niego mieszankę curry. No niestety, będzie tak, aż samoistnie minie. Ale na razie wszystko, co konsumuję musi zawierać nutę curry:)

 Jak zwykle grzebiąc po spiżarnianych półkach w godzinach mocno popołudniowych w poszukiwaniu jakiegoś smakołyku, natknęłam się na ostatni zakamuflowany na ‚czarną godzinę’ słoiczek soczewicy. Nie zdołał uniknąć swego przeznaczenia – został bez skrupułów przerobiony, a raczej jego zawartość, na wyjątkowo smaczne curry:)

 curry z soczewicy

ok. 200 g soczewicy (u mnie z zalewy)

1 marchew

 1 pietruszka

1 cebula

 1 spory ziemniak

biała część pora

 1 łyżka koncentratu pomidorowego

1 łyżeczka oleju rzepakowego

 ok. 150 ml bulionu warzywnego

1 łyżeczka ziaren sezamu

1 łyżeczka płatków migdałowych

 2 (lub więcej;)) ząbki czosnku

sól, czerwony pieprz, curry, cynamon, gałka muszkatołowa, słodka papryka, płatki chilli

Na niewielkiej ilości oleju podsmażyłam pokrojoną w piórka cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Dodałam pokrojoną w kostkę marchew, pietruszkę, pora i ziemniaka. Zalałam bulionem i ugotowałam do miękkości. Następnie dołożyłam koncentrat pomidorowy i odsączoną z zalewy soczewicę i znów chwilę gotowałam, a pod sam koniec dorzuciłam ziarno sezamu i płatki migdałowe.

 


duszona kapusta pekińska z soczewicą

Ostatnio nabyłam drogą kupna tak gigantyczną głowę kapusty pekińskiej, że po wykorzystywaniu jej do szeregu surówek jak tydzień długi, już sama nie wiedziałam co z nią robić! Z pomocą przyszła soczewica konserwowa. Wytworzyłam coś na kształt potrawki, czy też  bigosu (tu moja Mama podniosłaby krzyk i wybiłaby mi z głowy szarganie tej zastrzeżonej nazwy;) – Mamuś, pozdrawiam!;)). Rzecz okazała się na tyle smaczna, że bez krzywienia się jadłam ją przez dwa dni z rzędu. Raz solo, raz z kaszą jęczmienną.

duszona kapusta pekińska z soczewicą

połowa kapusty pekińskiej

ok. 250 g soczewicy (u mnie konserwowa)

1 pomidor

1 cebula

3 (lub więcej;)) ząbki czosnku

10 szt. oliwek

1 łyżka koncentratu pomidorowego

1 łyżeczka oleju rzepakowego

sól & pieprz, suszona natka pietruszki, majeranek

Cebulę pokroiłam w piórka i poddusiłam na niewielkiej ilości oleju. Dodałam przeciśnięty przez praskę czosnek i poszatkowaną kapustę pekińską. Następnie dodałam pokrojone w plasterki oliwki i pomidora oraz koncentrat pomidorowy i soczewicę. Potrawkę przyprawiłam i dusiłam ok. 20 minut aż wszystkie smaki dobrze się połączyły.

P.S. Nasza kapela – Code Under nareszcie uzupełniła skład i zaczęła występować:) Jeśli ktoś z moich Czytelników gustuje w rockowych rytmach, to serdecznie zapraszam na nasz facebook’owy profil. Tam znajduje się nieco naszej muzyki i zdjęć:)