Posts tagged “śledź

smażone śledzie

śledź1

Do Krakowa zawitała zima, a ja zamiast wskakiwać w zaspy śniegu, robić ‚orły lub też jak kto woli ‚aniołki’, jako urodowa Królewna Śnieżka kontrastować, nomen omen, bajecznie z białym puchem, to nie. Znów jestem chora. Który to już raz w tym roku?! Tym razem jest mi tym mniej do śmiechu, że odjęło mi głos i to zupełnie. Co poniektórzy tę wiadomość przyjęli dość entuzjastycznie;) Jednak, jako że pracuję głosem, którego obecnie nie posiadam, zalegam w domostwie. Ale bynajmniej nie doskwiera mi nuda. Wręcz przeciwnie, nadganiam jak szalona, to co nadgonienia wymaga, a nazbierało się tego niemało.

śledź3

Zanim jeszcze mnie dościgło, przeżyłam ‚rybny tydzień’ (niedługo kolejna z cyklu – dorada;)). Do dziś, jak otwieram piekarnik wyczuwalne są jego reminiscencje… Ale doczyszczę piekarnik, jak ozdrowieję. Obiecuję. Śledź jest rybą dość ryzykowną, przez wzgląd na nieludzką (sic!) ilość ości. Jednak wart jest pomęczenia się z wywlekaniem owych, bo jego walor smakowy jest niezaprzeczalny.

śledź2

Na pierwszy raz wybrałam najprostszy, tak jak w przypadku niedawnej tołpygi, sposób przygotowania moich śledzi, ale rady zasięgnęłam u Smacznej Pyzy.

smażone śledzie

tuszki śledziowe
mąka pszenna
sok z cytryny
olej do smażenia
sól & pieprz

Śledzie umyłam i osuszyłam. Za radą Pyzy rozpłaszczyłam zewnętrzną stroną ku górze je na desce, uderzyłam parę razy w kręgosłup, a następnie go wytargałam;) Ryby skropiłam sokiem z cytryny od wewnątrz i od zewnątrz, również w ten sposób posypałam ją przyprawami. Obtoczyłam w mące i smażyłam na mocno rozgrzanym oleju na złoty kolor po parę minut z każdej strony.

śledź4

śledź6jpg

śledź5


śledź z granatem

Niedawno, na potrzeby pewnego projektu, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, powtórzyłam mój zeszłoroczny przepis na śledzia z granatem. Myślałam chwilę co by w nim zmodyfikować, co by ulepszyć, jednak pozostałam przy „klasycznej” wersji, w której ubiegłej zimy tak zasmakowałam. Dziś przypominam mój przysmak:)

Przepis tu


śledź z suszonymi pomidorami

Ten śledź jest swego rodzaju fuzją. Mój Papa specjalizuje się w bardzo prostym, a jeszcze smaczniejszym śledziu z cebulą i liściem laurowym. Nasza Basistka z kolei uraczyła (i zachwyciła) mnie kiedyś śledziem idealnie skomponowanym z suszonymi pomidorami. Dumając na temat tych dwóch przepisów doszłam do dość logicznego wniosku: należy je połączyć! Opłaciło się:)

Aromat suszonych pomidorów jest zdecydowanie wyjątkowy i przypomina lato. Nieco korzenny smak nadaje śledziom ziele angielskie, a słodka cebula równoważy słoność. Wszystko to tworzy, nazwijmy to, zwarty i jednolity bukiet – jak dla mnie niezwykle udany:)

Wczoraj mieliśmy gości, co naturalnie wiązało się z większymi zakupami. Miało to dodatkowo znaczenie strategiczne, mianowicie zaopatrzenie się w zapasy. Temperatura w Krakowie ciągle znacznie poniżej zera i nawet mój kożuch ‚na Anaruka’, z wielkim kapturem obszytym futrem ledwie daje radę, dlatego ograniczam piesze wycieczki;) Ale trzeba przyznać, że gdy zaświeci słońce, ta zima wygląda urokliwie:)

śledź z suszonymi pomidorami

 150 g filetów śledziowych (solonych)

2 cebule

1 (lub więcej;)) ząbek czosnku

150 g suszonych pomidorów (w zalewie + nieco zalewy)

2 łyżki kaparów

czerwony pieprz, ziele angielskie, liść laurowy

Filety śledziowe namoczyłam, by pozbyć się z nich nieco soli. Cebulę pokroiłam w piórka i zalałam gorącą wodą, by straciła ostrość.

Filety, suszone pomidory i kapary pokroiłam na kawałki, dodałam cebulę, nieco oleju z suszonych pomidorów, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Wszystko dokładnie wymieszałam i odstawiłam na całą noc do lodówki.


śledź z granatem

Okropny banał, ale ten miły okres przedświąteczny ma tyle magii! Oczekiwanie sprawia, że finał jest tym cenniejszy. Często słyszę narzekanie, że szał świąteczny w sklepach pod postacią przedwczesnych dekoracji i kolęd lecących z głośników jest przesadą. Dla mnie jednak same Święta są tak krótkie, że ekstatycznie reaguję na wszystko, co, może nawet w nieco sztuczny sposób, je przedłuża. Przystrojone w kawałki kory cynamonu i cytrusy choinki w galeriach handlowych, rozświetlone drzewa na Rynku i kolorowe witryny sklepowe to przecież coś, na co czekam z utęsknieniem cały rok (no dobrze, obecnie 11 miesięcy;))!

W domu, w moim ulubionym kąciku świecę sobie gwiazdkowe lampki, odpalam zapachowy kominek i zaciągam się sowicie olejkiem cynamonowym. Na grzbiecie ciepły szlafrok, na nogach równie ciepłe bambosze, a pod ręką magiczna księga czekolady – wszystko podarki od Najbliższych:)

Już niedługo trzeba będzie znaleźć czas na ulepienie uszek i pierogów i upieczenie ciasteczek – planuję w tym roku coś naprawdę kolorowego:) Mam też parę prezentów do wykonania… Ale to wszystko są najmilsze obowiązki:)

A dzisiaj śledzie w zimowych barwach:) Często zdarza mi się zacząć od nadmienienia jak to jakiejś potrawy nie lubiłam, dopóki sama jej nie przygotowałam. W tym wypadku rzecz wyglądała nieco inaczej. Chyba po prostu musiałam dojrzeć do tego smaku. Śledzie często gościły i goszczą na stole w moim rodzinnym domu, jednak do mnie nie przemawiały (może dlatego, że nie mają głosu;)). Zaryzykowałam parę miesięcy temu i nałożyłam sobie na talerz śladową ilość owej ryby na sposób mego Oćca – w oleju, z cebulą i korzennymi przyprawami. I to było jak grom z jasnego nieba! Jak odkrycie! Tego wieczora tak objadłam się śledziami, że istniało zagrożenie, iż obrzydną mi na zawsze zanim zdążę je głęboko pokochać. Szczęściem do tego nie doszło i wypróbowałam już dziesiątki sposobów na śledzie i co ważne, ciągle mi mało:)

Dzisiejsza wersja, to jedna z moich ulubionych. Jest i cebula i coś słodkiego, jest delikatna śmietana i ostra musztarda. I trochę aromatycznych przypraw.

śledź z granatem w sosie 
śmietanowo-musztardowym

 200 g płatów śledziowych w zalewie

 2 białe cebule

150 ml gęstej kwaśnej śmietany

3 łyżki musztardy (u mnie jałowcowa)

 ‚ziarenka’ z jednego granatu

czerwony pieprz, liść laurowy, ziele angielskie

Śledzie odsączyłam z zalewy (jeśli są za słone, należy je moczyć w wodzie) i pokroiłam na małe prostokąty. Cebulę pokroiłam w piórka i sparzyłam gorącą wodą. Zmieszałam śmietanę z musztardą oraz pieprzem i zalałam utworzonym sosem śledzie. Dodałam cebulę, liść laurowy, ziele angielskie i ziarenka granatu. Wszystko wymieszałam i odstawiłam na parę godzin do lodówki.