Posts tagged “ryby

cytrynowy morszczuk pieczony w folii

Powoli trzeba mi zacząć myśleć o jakiejś ‚nieznacznej’ utracie wagi, wiosna idzie;) Przechodzę więc na trochę lżejsze dania. Oznacza to dla mnie mniej tłuszczu i węglowodanów (mhhhm… zwłaszcza, że jutro Tłusty Czawartek;)), a że w przyrodzie musi panować równowaga, to pewnie lukę uzupełnię wzmożonym spożyciem piwa;) Ale jako stary praktyk, na dietach się znam, że ho ho, a i może pojawią się jakieś wspomagające postanowienia wielkopostne?;)

Dziś na obiad Gregorowi dałam pierogi z mięsem, bo on się nie odchudza;) Sobie natomiast przygotowałam wyśmienitego pieczonego w folii morszczuka z wyraźną cytrynową nutą. Do tego były karmelizowane pomidory śliwkowe, zielona fasolka szparagowa i sos z awokado. Wszystko pyszne i wierzę, że nie aż tak strasznie tuczące;)

Składniki (dla 1 odchudzającej się osoby;)):

Cytrynowy morszczuk pieczony w folii:

– 1 filet z morszczuka

– 3 plastry cytryny

– łyżeczka tartej bułki (dla tych, co się trochę mniej odchudzają;))

– odrobina oliwy z oliwek

– przyprawy: pieprz cytrynowy, pieprz ziołowy, sproszkowana trawa cytrynowa, płatki chilli, ‚diabelskie korzenie’, sól ziołowa

– kwadratowy kawałek folii aluminowej

Morszczuka posmarowałam odrobiną oliwy, posypałam bułką tartą i przyprawami oraz obłożyłam plasterkami cytryny. Zawinęłam szczelnie w aluminiową folię i piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez 15 min.

Karmelizowane pomidory (u mnie śliwkowe):

– 2 pomidory (śliwkowe)

– parę kropel oliwy z oliwek

– szczypta brązowego cukru trzcinowego

– przyprawy: czarny pieprz, sól, suszona bazylia (lub przyprawa ‚Vegeta Natur’ do pomidorków)

Pomidory pokroiłam w grube plastry. Rozłożyłam je na wyłożonej papierem  pergaminowym blasze. Wierzch każdego plastra posmarowałam odrobiną oliwy, posypałam cukrem i przyprawami. Piekłam je razem z rybą, przez 15 min. pod grillem w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C.

Sos z awokado:

– pół awokado

– ząbek (lub więcej;)) czosnku

– łyżka śmietany 12% tłuszczu

– pół łyżki musztardy (z pełnymi ziarnami gorczycy)

– łyżka soku z cytryny

– skórka otarta z połowy cytryny

– przyprawy: sól, biały pieprz, płatki chilli

Miąższ awokado rozdrobniłam, zmieszałam z sokiem i skórką cytrynową, czosnkiem i przyprawami. Śmietanę połączyłam z musztardą i częścią ‚pasty’ z awokado (resztę zostawiłam do ozdoby).

Reklamy

zeszłowakacyjne przysmaki znad morza:)

Uświadomiłam sobie, że zawsze, jak gdzieś wyjeżdżamy, to muszę mieć zdjęcie podczas jedzenia;) Odchył jaki, czy co?;) Ale zwyczajnie lubię pamiętać, czego próbowałam w miejscach, w których przyszło mi przepędzać, na ten przykład, wakacje. Sprawia mi radość wspominanie miłych wyjazdowych chwil skojarzonych ze spożywaniem przysmakowych zdobyczy. Dlatego dziś postanowiłam cofnąć się w czasie do naszego ubiegłorocznego urlopu. Kaszuby (ojojoj, jak ja już chcę tam znowu być!): Władysławowo i Trójmiasto. Mój jadłospis składał się, co zrozumiałe i w pełni uzasadnione, w przeważającym stopniu z ryb, no bo jakże inaczej?! Ale, jak widać poniżej, i ziemniak przyozdobiony kwiatem, a wypełniony serkiem żółtym, szyną i sosem jogurtowym ze szczypiorkiem, się omsknął;)

A na drugim zdjęciu moja rozwarta paszcza, występująca na tle niszczyciela ORP Błyskawica, zaraz z rozkoszą skonsumuje, mające, w moim prywatnym rankingu, status nadmorskiej delicji, filety z flądry i z okonia morskiego:)

Smażalnia, tekturkowe, lekko podtłuszczone tacki, plastikowe sztućce, sól w słoiku z podziurawionym wieczkiem, no i, ma się rozumieć, panierowana ryba z frytkami, to dla mnie właśnie TEN klimat, o którym jak pomyślę, to mi się ciepło robi na sercu – ze wzruszenia. Tak mam:) To kwintesencja, żeby nie powiedzieć nadrzędny powód, wyjazdu nad polskie morze;)

P.S. A przedwczoraj gościliśmy u mojej kuynki na przyjęciu z okazji 5-tych urodzin mojej Chrześnicy:)