Posts tagged “orzechy

wegańskie serniczki z nerkowców

nerkowce3

Mój słodyczowy „szał” powoli traci na impecie, ale żeby jeszcze wykorzystać jego resztki i spróbować coś, czego jeszcze nie jadłam, postanowiłam przygotować wegańskie serniczki. Już dobre parę miesięcy temu zwróciłam na nie uwagę u Jadłonomii ale wtedy jeszcze słodycze nie rajcowały mnie do tego stopnia, żeby moczyć orzechy przez całą noc, a potem bawić się w tę całą babraninę z miksowaniem. Teraz mnie wzięło i przyznaję się, że warto było się babrać! A tak szczerze, to wcale tego babrania aż tak wiele nie było. Dużo bardziej napapram, jak gotuję zwykłą zupę;)

Zrobiłam z grubsza jak Jadłonomia przykazała. Wprowadziłam parę modyfikacji, głównie w kwestii przypraw, ale nie szarżowałam, gdyż, jak nawet pewnie nie muszę dodawać, nie jestem światowej klasy ekspertem w dziedzinie wegańskich przysmaków.

Nie sądziłam, że te serniczki będą aż tak dobre. A są! Nawet jeszcze lepsze. I uwierzcie, że chociażby nie wiem jak były wspaniałe, to taka mała porcja wystarczy. Jednak co orzechy, to orzechy. Ja zjadłam dwie porcje, ale tylko z chytrości i na tak zwany wcisk;) Ale wiadomo – i w życiu i w jedzeniu kieruję się zasadą „albo wszystko albo nic”;)

spód

1/2 szklanki orzechów włoskich
1/3 szklanki daktyli
szczypta soli morskiej

masa

1/2 szklanki orzechów nerkowca
1 łyżeczka soku z limonki
4 łyżki zalewy z orzechów nerkowca
2 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki erytrolu (lub innego słodzidła)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki nasion kardamonu
szczypta soli morskiej

Nerkowce zalewamy wodą z sokiem z limonki, a daktyle samą wodą. Wstawiamy do lodówki na całą noc.

Miksujemy orzechy włoskie z solą, a następnie dodajemy odsączone daktyle i ponownie miksujemy, aż powstanie masa, którą następnie wykładamy 4 małe słoiczki (lub inne naczynia do deserów). Odstawiamy do lodówki.

Odcedzone nerkowce przekładamy do blendera wraz z 4 łyżkami zalewy, w której się moczyły. Dodajemy olej kokosowy i wstępnie blendujemy. Dodajemy erytrol, ekstrakt waniliowy, kardamon i sól morską i jeszcze raz blendujemy do uzyskania gęstej, puszystej masy.

Krem przekładamy na wcześniej przygotowane spody i wkładamy do lodówki na co najmniej 3 godziny.

Najlepiej smakują z jakimiś kwaskowatymi owocami. Ja dorzuciłam jeżyny i borówki, gdyż kocham je miłością żywą i gorejącą:)

nerkowce4

nerkowce1

nerkowce2


orzechy w karmelu

orzechy1

W stróżańskiej hacjendzie moich Rodziców orzech w tym roku obrodził co nie miara. Gdzie się nie postawiło stopy, słychać było w trawie charakterystyczne „chrupnięcie” łamanej łupiny. Takie świeże, wilgotne i brudzące palce podczas zdzierania w pocie czoła nawet reszteczki gorzkiej skórki są narkotycznie wciągające. Ostatnio siedziałm na ziemi wśród stosu orzechów, jak okiem sięgnąć, i zapamiętale wyłuskiwałam słodkie kawałeczki, chociaż i kolor i ból mych palców wołały o pomstę do nieba. Niestety, nie mogłam się powstrzymać:)

O ile Ojce me zacne chętnie eksperymentują z nalewkami i destylatami owocowymi, tak orzechy włoskie nie doczekały się nigdy przerobienia na alkohol, dlatego zwykle lwia ich część ulega zepsuciu. W tym roku, jako że chłód tęgi zawitał w bramy Krakowa, przypomniał mi się zapach unoszący się nad świątecznym jarmarkiem. Zapach korzeni, grogu i orzechów w karmelu. A Matczysko moje, jakby mi w myślach czytało, przekazało mi całą torbę wyłuskanych już orzechów włoskich, do których dorzuciłam zalegające na półce laskowe i nie mniej, ni więcej, usmażyłam je w karmelu. Z solą. Jest to połączenie bardzo popularne (nawet nie wiem, czy czasem moda ta już nie przebrzmiała), ale jakże udane! A to pisząc właśnie delektuję się smakującym świętami orzeszkiem i cieszę się, że tyle ich tego roku uratowałam:)

A tymczasem pracy znowu fura, więc zaciskam zęby i jak mogę staram się znów zdążyć przed ścigającymi mnie terminami. Koniec roku, więc jak zwykle wszystko się nawarstwia. Nawet ja się „nawarstwiam” kolejnymi swetrami, grubymi skarpeciochami i moim ciepłym, wojskowym plaszczem. Myślę nawet nad wygrzebaniem baraniej czapy;)

orzechy2 orzechy3jpg