Posts tagged “‚Kuchnia’

kilka prac

chleb-okragly2

Jako że dawno nie wrzucałam żadnych komercyjnych prac, dziś postanowiłam pokazać kilka zdjęć, które w ostatnich miesiącach wykonałam dla magazynu KUCHNIA. Wymieszane jak sto pięćdziesiąt, ale to dlatego, że wybrałam moje ulubione;) Ilość może być nieco przytłaczająca, niemniej jednak zapraszam:)
bagietka1 margarita chlebek burgery2 langosz kaczka ciasto gryczane sakiewki z-jajkiem z-cukinia podplomyk-z-pomidorami suflety ptysie2 rogaliki kamyki gruszkowe amaretti


kuchniowy karmel

karmel1

Styczniowy numer magazynu KUCHNIA od jakiegoś czasu jest w sprzedaży, a ja, z tradycyjnym już opóźnieniem do niego zapraszam:) Ode mnie tym razem karmel, czyli coś, co nawet jako antyfanka słodyczy kocham miłością żywą i gorejącą! Sosy, nadzienia, orzechy w karmelu – o mamuniu, tego nie odmówię sobie nigdy, dlatego materiał powierzony mi przez Redakcję przyjęłam z całym dobrodziejstwem inwentarza i wielką radością. Wielbiciele palonego cukru będą zachwyceni – to mogę obiecać, ale myślę, że cała zacna reszta też nie będzie narzekać;)

A w nawiązaniu do mojego poprzedniego posta pragnę nadmienić, a nawet się pochwalić, że uszka, pierogi i knysze na minione właśnie Święta mam odhaczone:D Zawzięłam się i wśród rozpierającej mnie dumy, dałam radę!

karmel2 karmel3 karmel4

A na koniec chciałam podzielić się fotką z kolędowego koncertu, który miałam przyjemność zagrać z fragmentem damskiej części mojej Rodziny, z którym tworzymy folkowy zespół NOWOCKI🙂

10


zimowe pierniki

piern3

Jestem tak monotematyczna, że mnie samej nie chce się tego dłużej słuchać, ale co zrobić, jeśli z faktami nie da się dyskutować? Nawał pracy, podobnie jak w tym okresie w ubiegłym roku, spowodował, że prawie nie zauważyłam, że już nastał grudzień i ten cudowny, ukochany czas oczekiwania na Święta. Pierniki, pierniczki i dania przygotowane z ich wykorzystaniem, które przygotowałam na zlecenie magazynu KUCHNIA, będą chyba jedynymi, które pachniały w mojej kuchni w tym roku. Nie łudzę się, że zdążę z kolejną porcją, ale na szczęście zostało mi trochę tych gwiazdek, wiec z pewnością spotkają swoje przeznaczenie zawisnąwszy na choince. W cichości serca, ale także głośno stukając w klawiaturę, marzę, że będzie mi dane w tym roku zakosztować tej świątecznej magii, która ostatnio w ferworze pracy jakoś przeszła niezauważona. Śniegu w Krakowie jak na lekarstwo, co i tak jest wyolbrzymieniem z mojej strony, ale uzbrajam się w niezłomną wiarę, że sypnie na samo Boże Narodzenie. Potem, jak dla mnie może stopnieć. Pod tę wiarę podpięłabym jeszcze nadzieję, że ulepię uszka, pierogi i knysze. Nie lubię się niepotrzebnie wpędzać w nerwówkę, ale nie da się ukryć, że nieulepieniem dałabym sama sobie dość sążnistego plaszczaka w policzek. Co roku to robię, to moja dola i przyrzekam uroczyście, że wyrzeknę się prezentu spod choinki jeśli tym razem nie uciągnę!

Ostatnie miesiące upłynęły mi pod znakiem deadline’ów i walki z czasem. Obfitowały w stres i ciśnienie, ale również w radość i satysfakcję, że zdążyłam. Ale bardziej, że nie zemdlałam ani razu z nerwów i nie wyrzuciłam w spektakularnym akcie desperacji komputera przez okno;) Nie tylko na gruncie zawodowym, ale i prywatnym dużo się działo i dużo zrozumiałam. Głupio to mówić mając tyle lat, ale mam wrażenie, jakbym w pewnych aspektach (ale tylko tych koniecznych;)), jakkolwiek to brzmi, dojrzała (brrr!), co w rezultacie poczytuję za osobisty sukces:P

Jednym z powodów mojego wytężonego wysiłku była praca nad ilustracjami do książki zwyciężczyni ostatniej edycji programu MasterChef, Dominiki Wójciak (oto książka: klik). Presja czasu była tak ogromna, że obie harowałyśmy w pocie czoła od świtu do zmierzchu, ale mimo napięcia i zdejmującej nas co chwila trwogi, bawiłyśmy się tak przednio, że po skończonej robocie trudno nam się było rozstać;) Nie potrafiłam też nie popadać w zachwyt nad kolejnymi potrawami, które po skończonych zdjęciach przyszło mi kosztować. Stwierdziłam, że chociażbym myślała sto lat, na niektóre zaskakująco pyszne połączenia smakowe i tak bym nie wpadła! Dominika ma ogromną wyobraźnię kulinarną i cieszę się, że dzięki książce może zaprezentować ją szerszemu gronu:) Co do samych fotografii, to oczywiście musiałyśmy się poddać wymogom wydawnictwa i właścicielowi marki MasterChef, ale i tak wiele udało nam się wynegocjować, by jednak zdjęcia mogły bardziej oddawać charakter kuchni Dominiki i posiadać znamiona mojego stylu:) Mam nadzieję, że niebawem będę mogła powiedzieć coś więcej o tej publikacji i zaprezentować chociaż parę zdjęć:)

A tymczasem zapraszam na trochę zimowych i piernikowych zdjęć:) Przepisy oczywiście w magazynie Kuchnia.

piern4 piern1 piern5 piern6 piern2


ostatnie prace, czyli zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia :)

sr5

Dziś serwuję zmasowany atak zdjęć:)

Pyszne rzeczy przyszło mi ostatnimi czasy gotować dla KUCHNI i dla VOYAGE. Była kuchnia portugalska z regionu Alantejo, to dla VOYAGE. Były i wyborne dania na bazie bulionu rybnego, przysmaki z marcepanem i domowy makaron – dla KUCHNI. Koniec więc gadania, zapraszam na zdjęcia:)

sr1 sr2 sr3 sr4 sr6 sr7 sr8 sr9 sr91 sr92 sr93 sr94 sr96 sr97 sr98 sr99


sierpniowa KUCHNIA i ja

u1

Chociażby nie wiem jak ukrywać, ukryć się nie da, że ostatnio mało tu przepisów, a jak już coś, to przedstawiam moje projekty pozablogowe. Co tu dużo mówić, pracy mam sporo, więc niestety blog cierpi. Ale nie zapominam o nim i cały czas mam go w sercu;) Mam nadzieję, że jeszcze przyjdą dla niego tłuste lata! A dziś znów parę słów o moim udziale w najnowszym sierpniowym numerze KUCHNI. Tym razem przygotowywałam desery na bazie ciasta ucieranego z sezonowymi owocami i różnymi ciekawymi dodatkami. Wszystko rozeszło się w tempie błyskawicy, gdyż taka klasyka chyba nigdy się nie nudzi:)

Zapraszam na garść fot z ostatniej sesji, a po przepisy oczywiście do magazynu:)

u2 u3 u4 u5 u6


lipcowa KUCHNIA i ja

czerw1

Od dziś w kioskach dostępna jest już nowa KUCHNIA. Tym razem wzięłam na warsztat beszamel, czyli ładniej nazwaną zasmażkę, mówiąc po mojemu;) Beszamel uwielbiam za jego kremowość i wszechstronność, toteż wieść, że będę miała przyjemność „z nim” współpracować przywitałam szerokim uśmiechem na ustach. No cóż, rewelacyjnie współgrał z moimi ukochanymi kanapkami croque madame, które i bez niego mają milion kalorii, jednak smak i konsystencja beszamelu, mówiąc potocznie, „robi robotę”, robi, że hej, a kalorie jakoś schodzą na drugi plan. Hitem jednak okrzyknięta jednogłośnie przez komisję w składzie ja i szanowny Małżonek, została młoda marchewka i botwinka pieczone w skorupce z grubej soli aromatyzowanej ziołami i skórkami cytrusów. Jak jestem gadatliwa z natury, tak w tym wypadku brakuje mi słów, by oddać głębię smaku tych rarytasów maczanych w sosie na bazie beszamelu:) Przelałam hektolitry mleka, stopiłam kilogramy masła i o mały włos nie doprowadziłam do wybuchu mąki w mojej kuchni, ale przyznać muszę bez bicia, że wszystkie przepisy, z którymi przyszło mi się zmierzyć warte są uwagi (zwłaszcza te marchewki i buraczki – no nie mogę się powstrzymać:)), więc serdecznie zapraszam do nowego numeru miesięcznika:)

I parę fotek, jak nakazuje tradycja:)

czerw2 czerw3 czerw4 czerw5


czerwcowa ‚Kuchnia’ i ja :)

lody

Nowa, czerwcowa KUCHNIA jest już w sprzedaży, więc serdecznie zapraszam:) Mnie tym razem przypadły w udziale lody! Ucieszyłam się niczym dziecko, gdyż, jak za słodyczami niespecjalnie przepadam, tak lody uwielbiam.

Tym razem nie poszło tak gładko, jak podczas przygotowywania wcześniejszego materiału dla KUCHNI. Ale w ostatecznym rachunku, uważam, że tym lepiej. Po takich sesjach z przygodami zawsze czuję dumę, że mimo przeciwności i walki z czasem udało mi się doprowadzić zdjęcia do szczęśliwego finału. A poza tym, te niespodziewane emocje zawsze wprowadzają element komiczny do traktowanej przeze mnie z pełną powagą pracy;)

Po pierwsze, kiedy przygotowywałam sesję, trwał w najlepsze remont elewacji mojej kamienicy, toteż, jak już wspominałam na łamach mego blogaska, zacni panowie robotnicy pokryli okna ciemnymi foliami zabezpieczającymi szyby przed umorusaniem ich farbą. Pięknie z ich strony, ale mnie w szkodę weszli wielką uniemożliwiając mi dość skutecznie fotografowanie przez egipskie ciemności, które spowodowali. No cóż, była to prawdziwa ekwilibrystyka, ale po generalnym przemeblowaniu w pracowni Męża mego, która była jedynym relatywnie jasnym pomieszczeniem w naszym mieszkaniu, udało mi się rozstawić parę teł i w warunkach partyzancko-polowych dokończyć swoją pracę;) Lody, jak można się domyślić, nie chcą współpracować, a tu jeszcze trzeba było akurat koszyczek święcić i lecieć na ‚obchód po grobach Pańskich’, więc określenie ‚na wariackich papierach’ pasuje do tej sesji jak żadne inne:) No ale! Koniec końców, udało się! A lody były tak nieziemsko dobre, że wynagrodziły mi każdą sekundę sesyjnej nerwówki:)

A poniżej parę moich ulubionych shotów:)

lodi1 lodi3 lodi2 lodi4


Kuchnia w maju

kur1

Ze znacznym poślizgiem, biję się w pierś, zapraszam do nowego numeru Magazynu Kuchnia. W związku z tą sesją mój dom przemienił się na kilka dni w prawdziwą, pachnącą piekarnię. Ciasta i chleby rosły na potęgę i momentami wręcz nie mogłam ich ujarzmić, ale muszę przyznać, że przepisy, które otrzymałam od Redakcji były wybitnie świetne i wszystkie wypieki znikały w zastraszającym tempie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Okrągły chlebek z pesto wszedł już na stałe do mojego kulinarnego repertuaru i zdążył obskoczyć parę imprez budząc powszechny zachwyt. Jak dodać, że jego przygotowanie jest banalnie proste, czego zupełnie nie zdradza spektakularny efekt końcowy, to po prostu nie można go nie spróbować:)

kur4 kur2 kur3


kwietniowa Kuchnia i ja

ser1

Dla najnowszego numeru Magazynu Kuchnia miałam okazję zmierzyć się z serami i sernikami. Tym razem nie mam żadnych „pikantnych” historyjek z mojego domowego zakładu produkcyjnego, gdyż poszło zadziwiająco gładko. Serniki i ciastka zaproponowane przez Redakcję były wyjątkowo łatwe w przygotowaniu, więc z czystym sercem mogę polecić je nawet początkującym. Moim faworytem, w sam raz na nadchodzące (dość powoli;)) Święta, była pascha, którą o mały figiel byłabym zjadła, zanim wsadziłam masę do formy:)

A poniżej, tradycyjnie, kilka zdjęć z sesji:)

ser2 ser3 ser4 sery5 sery7


‚Kuchnia’ w marcu

marzec3

Magazyn KUCHNIA przeszedł ostatnimi czasy mały lifting i najnowszy numer, który od kilku dni jest do nabycia, to już odświeżona Kuchnia w nowej odsłonie:)

Ja tym razem zmierzyłam się z klasyką, a mianowicie z crème pâtissière. Pomysł Redakcji był taki, by przygotować podstawowy krem cukierniczy, a następnie wykorzystać go do produkcji smakołyków znanych na całym świecie. Były więc eklery, mille-feuille i inne pyszności, które, mając bazowy krem, robi się szybko, łatwo i przyjemnie. Przyjemnie też się zjada – nie będę ukrywać;)

Przygód, jak zwykle, było kilka, ale najboleśniejsza była ta, kiedy zamiast pięknie wyrośniętych eklerków, z piekarnika wyjęłam naleśniki… Okazało się, że nie wystudziłam należycie masy ptysiowej i ciacha ni mniej ni więcej, po prostu klapły! Dlatego jeśli zdecydujecie się skorzystać z przepisów, a tak jak ja jesteście eklerkowymi lajkonikami, nie powtórzcie przypadkiem mojej gafy i dajcie ciastu trochę czasu:) Samego kremu natomiast dwukrotnie musiałam dorabiać. Był tak pyszny, że jedna łyżka trafiała do deserów, a druga wprost do mojej paszczy. Dlatego też nauczona doświadczeniem, polecam przygotować od razu więcej!

Polecam zatem nową Kuchnię, bo tam już zdecydowanie pachnie wiosną! A poniżej parę dodatkowych zdjęć z sesji.

marzec6 marzec1 marzec5 marzec4

Miałam też okazję przygotować zdjęcie promocyjne dla marki TaoTao, z którą również współpracuję:)

marzec2


walentynkowa ‚Kuchnia’

kuu2

KUCHNIA w lutym jest wyjątkowo smaczna! Karnawałowa i walentynkowa. Jako że jestem raczej mało romantyczna – ubolewam! – bardzo się ucieszyłam, że tym razem w udziale przypadły mi grzeszne, bo smażone w głębokim tłuszczu przysmaki, a nie kolorowe serduszka;) Tuczące to koszmarnie, ale polecam, bo sama zajadałam się tymi smakołykami, aż mi się uszy trzęsły! Doszłam do wniosku, że raz w roku, w karnawale można zaszaleć. A nawet trzeba! Po przepisy odsyłam oczywiście do magazynu:) A dla tych, co lubują się w serduszkowych i słodszych klimatach również w nowym numerze się sporo znajdzie:)

A poniżej tradycyjnie parę ujęć z sesji:)

kuu3 kuu4 kuu5 kuu6 kuu1


styczniowa ‚KUCHNIA’ i świąteczne życzenia

kuchn1
Od paru dni można już nabyć nowy numer Magazynu Kuchnia. Czeka tam oczywiście masa przepisów i zdjęć, a między innymi cztery dania sfotografowane przeze mnie. Dania bardzo miłe, bo związane z wspomnieniami Redakcji wywołanymi nadchodzącym (dość powoli;)) Dniem Babci. Sesja była wyjątkowo ekspresowa, ale, o dziwo, obyła się bez niespodzianek, chociaż dla szczerości muszę przyznać, że zmierzenie się z nereczką cielęcą było dla mnie poważnym wyzwaniem, oj poważnym! Ale uspokajam, do reszty przpisów nie trzeba być człowiekiem o mocnych nerwach;) A i rolada z ową nereczką znalazła ostatecznie we mnie wielbiciela, więc bardzo zachęcam Was do sięgnięcia po nową KUCHNIĘ i wypróbowania przepisów, bo warto!

Już zaraz wigilia i Święta, więc pewnie każdy z Was będzie miał wreszcie chwilę, żeby odpocząć, czego serdecznie Wam życzę. No i oczywiście, tradycyjnie: wszystkiego świątecznego:)

kuchn3 kuchn4 kuchn2


KUCHNIA w listopadzie

ku3

Ostatnio miałam przyjemność pracować nad bardzo sympatycznym materiałem dla magazynu KUCHNIA. Sympatyczny, bo ciastkowy. A na dodatek parę przepisów przypomniało mi słodkości z dzieciństwa: mam tu na myśli PRL-owskie orzeszki i proustowskie magdalenki.

Jak zwykle, kiedy coś jest „na już”, spotkało mnie kilka przygód, które skutecznie podniosły mi ciśnienie i o mały figiel przekreśliłyby powodzenie całego przedsięwzięcia. Tym figlem okazało się nie co innego, a foremki do canelé. Najpierw nieprzezwyciężone trudności ze znalezieniem ich w Krakowie, potem nieprawdopodobne perypetie podczas sprowadzania ich z innego miasta (potocznie mówiąc, gdyby miały nogi, to by szybciej do mnie dotarły;)). Koniec końców, w dzień deadline’u, w pocie czoła ucierałam, piekłam i fotografowałam, ale co najważniejsze – udało się! Jednak żeby oddać sprawiedliwość, muszę zaznaczyć, że ciastka warte były całego zachodu – wyszły rzeczywiście pyszne! I nie mam na myśli tylko canelé – reszta również nie zagrzała długo miejsca na paterze, a cake pops’y pojechały z nami nawet na wycieczkę do Gdańska.

Po przepisy (i dużo ciekawych artykułów) odsyłam oczywiście do magazynu KUCHNIA i jeśli tylko macie potrzebne foremki, lub naturę zdobywcy, jeśli foremkami jeszcze nie dysponujecie, to wypróbujcie koniecznie! Ciasteczka jak znalazł na jesienne wieczory:)

Poniżej zdjęcia z magazynu oraz tradycyjnie – garść moich ulubionych, które nie weszły do numeru.

ku2

ku4 ku5 ku6 ku1 ku9 ku7


wrześniowa KUCHNIA

k1

Zapraszam serdecznie do nowego numeru miesięcznika KUCHNIA! Tym razem miałam przyjemność przygotować wrześniową, jesienną okładkę i sześć ciast z jesiennymi owocami. Obyło się bez większych przygód, chociaż, trzeba to otwarcie powiedzieć, nie jestem mistrzem cukiernictwa. Jeden placek wymagał co prawda powtórnego pieczenia, bo ciągle nie byłam usatysfakcjonowana jego wyglądem, ale ostatecznie udało się. Muszę przyznać, że ciasta, które we wrześnowym numerze proponuje KUCHNIA, są dosyć pracochłonne, ale warto znaleźć chwilę, zaszyć się w kuchni i trochę przy nich poczarować – efekty są zniewalające i nawet nie umiałabym powidzieć, który z wypieków smakował mi najbardziej!

k2 k3

Poniżej tradycyjnie prezentuję parę zdjęć (moich ulubionych), które nie znalazły się w gazecie.

k6 k4 k5 k8 k9


sierpniowa Kuchnia

cuksy1

Zapraszam do nowego numeru magazynu KUCHNIA. Oprócz wielu ciekawych przepisów i świetnych zdjęć, znajdziecie również jedno ode mnie:)

Muszę przyznać, że cukierki dostarczyły mi niezapomianych emocji… Sporą trudnością okazało się zdobycie jeżyn początkiem czerwca, kiedy zabrałam się do pracy. Sprzedawcy na krakowskim Kleparzu pukali się w czoło na dźwięk mojego pytania o dostępność tegoż łowocu. Bezskutecznie obdzwoniłam większość supermarketów w poszukiwaniu mrożonych jeżyn. W akcie zwątpienia zamówiłam w końcu wersję suszoną w internecie i już miałam zacząć jęczeć, że pewnie nie wyjdzie, tak jak powinno, kiedy moje niezrównane Matczysko najpierw omamiło kleparskiego rolnika, by następnie wydrzeć mu kobiałkę jeżyn z gardła! Matczysko dokonało niemożliwego! Z werwą więc przystąpiłam do produkcji. A karmel jeżynowy pachniał tak smakowicie, że zatraciwszy się w tym aromacie, który skutecznie uśpił mój zdrowy rozsądek, oblizałam zamoczoną w nim uprzednio łyżkę parząc sobie dotkliwie wargę i wskazujący palec, którym to starałam się zedrzeć z nieszczęsnej wargi płynny cukier. W palcu do dziś nie odzyskałam czucia, a z wargą dość ciężko śpiewało mi się tamtego wieczora podczas koncertu z moją kapelą;)

Ale cukierki się udały! I są naprawdę wyborne. Smakują latem. Ich ciekawa konsystencja bliższa jest landrynkom, ale ma też coś w sobie z żelków. Jeszcze ciekawsze są, jeśli obtoczyć je w cukrze, zwłaszcza zabójczo niebieskim!

Po przepis zapraszam Was do magazynu Kuchnia, bo zdecydowanie wart jest wypróbowania i odrobiny zachodu. Oprzyjcie się jednak pokusie i nie oblizujcie gorącej łyżki!;)

A poniżej moje ulubione zdjęcie z tej sesji, które jednak nie znalazło się w magazynie.

cuksy2


kwietniowa KUCHNIA i ja

gaz3

W najnowszym numerze KUCHNI znalazło się pięć moich zdjęć obrazujących przepisy na wieprzowinę. Tym razem sesja przebiegała bez większych przeciwności, wyłączając brak dwóch golonek przednich w moim sklepie mięsnym – ostatecznie zastąpionych jednym przednim i jednym tylnym. Nie byłam świadoma, że może to być taki kawał mięsa, zważywszy, że z golonką ani czynnie, ani biernie nie miałam jak dotąd styczności, a raczej na jej widok odwracałam wzrok. Jednak ugotowana w piwie imbirowym i upieczona w marynacie z dżemu pomarańczowego nawet mnie, golonkowego sceptyka, zachwyciła!

Reszta mięsiw też była smaczna. Zwłaszcza soczysty pieczony boczek z zieloną salsą – prawdziwy przysmak!

gaz1

gaz2

A tu jeszcze dwa (moje ulubione) zdjęcia z sesji, które nie znalazły się w magazynie:

gaz4

gaz5


marcowa KUCHNIA i ja :)

Kuch1

Znowu miałam okazję przygotowywać zdjęcia dla KUCHNI. Tym razem, zanim oczywiście przystąpiłam do fotografowania, piekłam pasztet – pierwszy w życiu (nie przepadam, więc nie kosztowałam, ale znawcy twierdzili, że wyborny;)), suszyłam kacze piersi, upychałam boczek w osłonkę poliamidową, nastawiałam zakwasy… Cóż mi pozostaje, jak tylko polecić nowy numer miesięcznika, zwłaszcza, że obfituje w zdjęcia naszych mega-zdolnych polskich Blogerek:)

Kuch2

Kuch3

Kuch4

Kuch5


to, nad czym ostatnio pracowałam :)

gazeta6

Pod koniec zeszłego roku zgłosił się do mnie miesięcznik KUCHNIA i bardzo się ucieszyłam mogąc przygotować dania i sesję dla tego magazynu. Przyznaję, że było to dla mnie zadanie dość trudne, zwłaszcza, że temat zdjęć, czyli kuchnia Nowego Orleanu nie był mi dotąd bliski. Mimo że mieszkam w sercu Krakowa, znalezienie niektórych składników okazało się sporym wyzwaniem, a zdobyte cudem mięso kraba parokrotnie śniło mi się po nocach! Potrawy jednak były rzeczywiście pyszne i zupełnie nietypowe. Swoje horyzonty kulinarne uważam za rozszerzone;)

Zdjęcia, które dziś prezentuję wykonałam dla miesięcznika ‚Kuchnia’.

gazeta5

gazeta2

gazeta3

gazeta4

A na koniec jeszcze moje małe zdjęcie i grudniowy przepis na zupę grzybową z łazankami wykonane dla Miasta Kobiet🙂

gazeta1