Posts tagged “fasolka szparagowa

okra curry

okra4

Pamiętam, jak dawno temu, oglądając program kulinarny o kuchni wschodniej, pierwszy raz zobaczyłam okrę. Padło tam stwierdzenie, że, jeśli chodzi o smak, ma coś w sobie z fasolki szparagowej. Wiadomo, jako oddanej wielbicielce fasolki, to zdanie zawładnęło moją wyobraźnią. Poza tym, podczas gotowania, widać było, że wydziela specyficzną, kleistą substancję, a poza tym, jest dość urocza w przekroju – to wszystko złożyło się na przemożną chęć spróbowania okry.

W naszych szerokościach geograficznych, nie jest to jednak warzywo, które leży pierwsze z brzegu na każdym straganie. Jednak pewną część tegorocznego sierpnia przyszło mi spędzić w Albanii, a tam, ku mojemu zaskoczeniu, jest ona pierwszym z brzegu warzywem na każdym straganie, a panie sprzedające chrupią ją na surowo! No to rzuciłam się z torbą i obkupiłam, jakby miał nadejść kataklizm. A po powrocie do domu przerobiłam moją okrę (a raczej to, co z niej pozostało, bo idąc za przykładem albańskich sprzedawczyń, 3/4 zjadłam na surowo) na proste curry, o jakim śniłam od dawna 🙂

okra3 okra6 okra2

Reklamy

wiosenna miłość

Czekam co roku z drżeniem serca. A im bliżej lata, tym drży intensywnej, bo wiadomo, że to już coraz bliżej. Moje dwie największe wiosenno-letnie miłości: fasolka szparagowa i młode ziemniaczki…
zimułaczki

fas


cytrynowy morszczuk pieczony w folii

Powoli trzeba mi zacząć myśleć o jakiejś ‚nieznacznej’ utracie wagi, wiosna idzie;) Przechodzę więc na trochę lżejsze dania. Oznacza to dla mnie mniej tłuszczu i węglowodanów (mhhhm… zwłaszcza, że jutro Tłusty Czawartek;)), a że w przyrodzie musi panować równowaga, to pewnie lukę uzupełnię wzmożonym spożyciem piwa;) Ale jako stary praktyk, na dietach się znam, że ho ho, a i może pojawią się jakieś wspomagające postanowienia wielkopostne?;)

Dziś na obiad Gregorowi dałam pierogi z mięsem, bo on się nie odchudza;) Sobie natomiast przygotowałam wyśmienitego pieczonego w folii morszczuka z wyraźną cytrynową nutą. Do tego były karmelizowane pomidory śliwkowe, zielona fasolka szparagowa i sos z awokado. Wszystko pyszne i wierzę, że nie aż tak strasznie tuczące;)

Składniki (dla 1 odchudzającej się osoby;)):

Cytrynowy morszczuk pieczony w folii:

– 1 filet z morszczuka

– 3 plastry cytryny

– łyżeczka tartej bułki (dla tych, co się trochę mniej odchudzają;))

– odrobina oliwy z oliwek

– przyprawy: pieprz cytrynowy, pieprz ziołowy, sproszkowana trawa cytrynowa, płatki chilli, ‚diabelskie korzenie’, sól ziołowa

– kwadratowy kawałek folii aluminowej

Morszczuka posmarowałam odrobiną oliwy, posypałam bułką tartą i przyprawami oraz obłożyłam plasterkami cytryny. Zawinęłam szczelnie w aluminiową folię i piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez 15 min.

Karmelizowane pomidory (u mnie śliwkowe):

– 2 pomidory (śliwkowe)

– parę kropel oliwy z oliwek

– szczypta brązowego cukru trzcinowego

– przyprawy: czarny pieprz, sól, suszona bazylia (lub przyprawa ‚Vegeta Natur’ do pomidorków)

Pomidory pokroiłam w grube plastry. Rozłożyłam je na wyłożonej papierem  pergaminowym blasze. Wierzch każdego plastra posmarowałam odrobiną oliwy, posypałam cukrem i przyprawami. Piekłam je razem z rybą, przez 15 min. pod grillem w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C.

Sos z awokado:

– pół awokado

– ząbek (lub więcej;)) czosnku

– łyżka śmietany 12% tłuszczu

– pół łyżki musztardy (z pełnymi ziarnami gorczycy)

– łyżka soku z cytryny

– skórka otarta z połowy cytryny

– przyprawy: sól, biały pieprz, płatki chilli

Miąższ awokado rozdrobniłam, zmieszałam z sokiem i skórką cytrynową, czosnkiem i przyprawami. Śmietanę połączyłam z musztardą i częścią ‚pasty’ z awokado (resztę zostawiłam do ozdoby).