Posts tagged “botwinka

sałatka z botwiny

botwa

Niedawno stanęłam przed wyzwaniem przygotowania zdrowej botwinkowej potrawy dla portalu Hello zdrowie. Przyjęłam ją z radością, gdyż buraczki od niedawna, będąc szczerą, są bliskie memu sercu. Postawiłam na dość klasyczne, ale wyjątkowo udane, w moim mniemaniu, połączenie. Trochę słodkości, trochę  pikanterii – to nie może nie zadziałać:)


spaghetti z botwinką

Jutro Boże Ciało. W perspektywie Procesja, kolejny długi weekend i miłe spotkania rodzinne, ale dla mnie bynajmniej nie oznacza to rozluźnienia. Nulla dies sine linea! Czas nagli i coraz mniej mi go już zostało do, mam nadzieję pomyślnego, sfinalizowania moich studiów podyplomowych. Jak zwykle w bólach tworzę, chociaż to chyba za mocne słowo, pracę dyplomową mającą zweryfikować standardy edukacji muzycznej w przedszkolach. Medytuję nad tym tematem już któryś dzień z rzędu, ale nie porywa mnie on do tego stopnia, bym mogła powiedzieć, że jestem na finiszu. Znów rzępolę na pianinie, albo nawet z własnej, nieprzymuszonej woli markuję sprzątanie, żeby tylko odwlec moment zabrania się za to, co nade mną wisi i żeby móc się przed sobą usprawiedliwić. Jak zwykle trochę tragizuję, bo ani nie powstaje właśnie dzieło mojego życia, ani nawet nie przewiduję, że moja praca będzie przedstawiać jakąś wybitną wartość naukową, jednak cała ta atmosfera lekkiego stresu, to moja standardowa procedura.

Abstrahując zupełnie od tematów okołonaukowych, polecam dziś makaron z botwinką. Dla mnie to nowość, ale zupełnie niestraszna, mimo dość demonicznego wyglądu makaronu, który jako żywo przypomina dżdżownice;) Wszystkie dodatki idealnie się tutaj uzupełniają tworząc pełny, wyrazisty bukiet smakowy;)

spaghetti z botwinką

300 g makaronu spaghetti
2 pęczki botwinki
pęczek białych szparagów
3 -4  szalotki (u mnie bananowe)
3 (lub więcej;)) ząbki czosnku
120 g sera brie
1 łyżeczka oleju rzepakowego
1 łyżeczka octu balsamicznego
sól & pieprz, bazylia, odrobina cukru

Makaron ugotowałam al dente.

Buraczki botwinkowe zawinęłam w folię do pieczenia, wraz z przyprawami, ząbkiem czosnku i octem balsamicznym. Piekłam w rozgrzanym piekarniku do miękkości.

Białe szparagi obrałam, pozbawiłam zdrewniałych końcówek i ugotowałam w wodzie z dodatkiem soli i odrobiny cukru.

Na niewielkiej ilości oleju (i dużej patelni) poddusiłam poszatkowaną szalotkę i przeciśnięty przez praskę czosnek wraz z liśćmi botwinki. Dobrze przyprawiłam.

Na patelnię wrzuciłam odcedzony makaron, dodałam upieczone i pokrojone w plasterki buraczki, pokrojone w kawałki szparagi oraz kawałki sera brie.

To był nasz wczorajszy obiad, a pod spodem, bonusowo, składowe dzisiejszego: bardzo smaczna zupa harira i ekologiczny szpinak od naszej niezawodnej Wiewióry, prosto z Osobnicy. Jedliśmy go oczywiście z zawrotną ilością czosnku i kuskusem:)


zwykły barszcz botwinkowy

Zwykły, ale dla mnie i tak wyjątkowy, bo zrobiony pierwszy raz samodzielnie:) Niby żadna filozofia, ale za każdym razem gdy przygotowuję jedzonko ‚z dzieciństwa’, to mam lekkiego pietra, czy będzie smakować tak, jak kiedyś, gdy wychodziło spod chochli Babci lub Rodziców. Na szczęście, jestem w tej dogodnej sytuacji, że smakuje mi moja własna kuchnia (chociaż te meble z płyty MDF są trochę ciężkostrawne;) buahaha, dosyć ‚suchy’ żart;))

Niniejszy barszczyk przywołał moje mgliste o nim samym wspomnienia z dziecięctwa, gdy mieszkaliśmy jeszcze z Dziadkami i Babcia właśnie taki gotowała. Potem przez długie lata nie było mi dane delektować się jego elektryzującą barwą, a co gorsza, bardzo przyjemnym smakiem, aż do teraz.

Składniki:

– 1 pęczek botwinki

– 1 burak

– 2 ziemniaki

– 2 (lub więcej;)) ząbki czosnku

– ok. 700 ml bulionu warzywnego

– 100 ml gęstej kwaśnej śmietany

– przyprawy: sól, czarny pieprz

Obrałam i pokroiłam w kostkę botwinkę, buraka i ziemniaki. Liście botwinki dość drobno poszatkowałam. Do gorącego bulionu wrzuciłam pokrojone warzywa (oprócz liści) oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Gotowałam do miękkości warzyw, a pod koniec dorzuciłam poszatkowane liście. Dla zagęszczenia zblendowałam ok. 1/4 zupy. Na koniec przyprawiłam i zabieliłam gęstą śmietaną.


klopsiki botwinkowe z sosem pomidorowym

Jest to jedzonko typu ‚gołąbki bez zawijania (i bez kapusty)’. Zamiast kapusty są świeże liście botwinki:) Eksperyment się powiódł, a klopsiki wyszły bardzo delikatne i przyjemne. Smak botwinkowych liści nie był dominujący, a sos pomidorowy też nieźle się sprawił:)

Składniki (dla 4 osób):

– 100 g brązowego ryżu

– 200 g liści botwinki

– 400 g mielonego mięsa (u mnie wołowe)

– puszka pomidorów pellati

– ok. 10 suszonych pomidorów

– 1 czerwona cebula

– 2 (lub więcej;)) ząbki czosnku

– 200 g kwaśnej śmietany

– łyżeczka oleju rzepakowego do smażenia

– przyprawy: sól, kolorowy pieprz, pieprz ziołowy, suszona bazylia

Ugotowany ryż wymieszałam z mielonym mięsem oraz poszatkowanymi liśćmi botwinki. Doprawiłam i uformowałam z tej masy ok. 10 klopsików. Podsmażyłam je z obydwu stron na odrobinie oleju.

By przygotować sos poddusiłam poszatkowaną cebulę, czosnek, pomidory pellati i pokrojone w kostkę suszone pomidory. Całość doprawiłam i zblendowałam, a na koniec zaprawiłam kwaśną śmietaną (można też ewentualnie dodać nieco wody lub bulionu). Zalałam sosem podsmażone klopsiki i gotowałam pod przykryciem ok. 30 min.