raw pralina

Wu, jak to Wu, za każdym razem, kiedy przyjeżdża, wymyśla nowe sposoby, jak dbać o zdrowie. A ja, jak to ja, jestem solennym testerem wszystkich diet, jakie mi się nawiną. Nie zdziwiło mnie zatem ani to, że wykoncypował miesięczne witariańskie wyzwanie, ani to, że ja sama nie tylko przyklasnęłam, ale co więcej – poszłam jak w dym. Nie trzeba było mnie dwa razy prosić. No i tak już żyjemy dwa tygodnie, grzesząc bardzo rzadko i tylko w momentach wyższej konieczności, albo niższej słabości. Tak, czy siak, najpoważniejszym przewinieniem był jak dotąd gotowany kalafior (błagam – mając takie coś na koncie, to w cholewach do nieba pójdziemy!) no i żeberka wołowe z ogniska – ale hola, hola, matki 60-tka była, to należało się przyzwoicie zachować, a nie kręcić nosem, wziąwszy pod uwagę, że owe były naszym pomysłem 😀 (tu już wieszczę, że będzie się trzeba nakołatać do bram raju, żeby się święty Piter ulitował).

Kiedy jednak mamy dobrą passę i jesteśmy ślepi na niewitariańskie pokusy, jemy dobrze, a za to należy się nam nagroda! Naoglądałam się blogów o tematyce raw, żeby wiedzieć co jeść, kiedy zbrzydnie surowy pomidor na wszystkie posiłki i okazało się, że na tej diecie, może być – pozostając w niebiańskich klimatach – bosko! Chciałabym podać źródło mojej pralinowej inspiracji, ale to kompilacja wszystkiego, com wyszperała w czeluściach internetów, jednak, jednak blog The rawtarian niechaj będzie referencją. Ja, naturalnie, jeśli chodzi o proporcje, skorzystałam z tzw. metody „na pałę”, ale postaram się podać chociaż w przybliżeniu ile czego było. W najgorszym razie zamrażarka i tak załatwi za nas sprawę 😉

raw pralina zwana witariańską krówką

1/4 szklanki masła fistaszkowego (z kawałkami orzechów)
2 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego
4 łyżki kakao
4 łyżki wiórków kokosowych
3 kopiate łyżki miodu
2 łyżki nasion chia
1/2 puszki mleka kokosowego
szczypta soli himalajskiej

Wszystkie składniki wrzuciłam do miski i dokładnie wymieszałam.

Blachę z piekarnika wyłożyłam papierem do pieczenia i rozsmarowałam na nim dość cienko moją masę.

Wstawiłam do zamrażarki na noc. Rano pokroiłam w kostkę.

Najlepiej trzymać krówkę w zamrażalniku – wtedy ma idealną konsystencję, a zimna „czekolada” ma w sobie coś wyjątkowego 😉

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Fajnie to wygląda ! Chociaż przyznaję,e jeszcze tego typu słodkości nie robiłam. Ale może czas spróbować? 🙂
    Zwylkke piekłam ciasta na ciepło. Jeśli na zimno to piankowe deserki czy też torciki na jogurcie…
    Myslę, że przekąska najbardizej posmakowałaby mojemu mężowi. Uwielbia czekolade i orzechy.

    17/08/2017 o 9:41 am

    • To jest tak pyszna rzecz, że nie wierzę, że mogłaby nie smakować 🙂

      20/08/2017 o 10:14 pm

  2. Aleksandra

    Z listy brakuje mi tylko chia, pralina wyjdzie bez czy nasiona są niezbędne?

    13/02/2018 o 5:44 pm

    • Pewno, że wyjdzie 🙂 chia tylko dla zdrowotności 😉 mam nadzieję, że będzie smakowało!

      13/02/2018 o 6:09 pm

      • Aleksandra

        Myślałam, że może tutaj dają jakiegoś magicznego kopa;) BTW gratuluję wywiadu w Zwierciadle 🙂

        14/02/2018 o 9:31 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s