obiadowa migawka

susz1

Pisałam ostatnio o Wu, z którym strawiłam milion godzin gotując i zajadając jego sushi. Bardzo tęsknię za idealnie kwaskowym ryżem w jego wydaniu i perfekcyjnie pokrojoną rybą. Jako że Wu przyjeżdża dopiero za dwa miesiące, w akcie desperacji zakasałam rękawy i postanowiłam zacząć wreszcie praktykować. Wcześniej byłam zbyt onieśmielona, ale obiecałam Wu, że jak znów przyjedzie, ja już zdążę być masterem. Więc właśnie wczoraj – stało się! Zabrałam się krok po kroku, tak, jak mnie uczył, spokojnie, bez pośpiechu. Nie przyznam się ile czasu mi zeszło, bo się wstydzę, ale jestem z siebie zadowolona. Ze smaku, bo wygląd mojego sushi jest jeszcze dyskusyjny. Zrobiłam parę rodzajów, z paroma rybami, a powyższe uramaki mają w środku krewetkę w tempurze, ostry majonez i drobno posiekany szczypiorek. Z wczorajszych, to właśnie moje ulubione 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s