ciasto marchwiowe z przyprawami korzennymi

marchewkowy placek1

Ech, miałam teraz bawić się na koncercie Jimmy’ego Kelly i jego trupy w Chorzowie. Miałam wraz z Gregorem zarezerwowany pokój w hotelu i plan odwiedzenia obserwatorium astronomicznego jutro rano. Wszystko jednak przepadło. Raz, że nieustannie dujący Ksawery udaremnił nam wyjazd, a dwa, że odezwał się mój jajnik (lub też moje kamienie), uniemożliwiając mi podnoszenie prawej nogi (przepraszam za ten anatomiczny wtręt na blogu kulinarnym!). Ech! Nie jestem zbyt uczuciowa, niektórzy wręcz uważają, nie wiedzieć czemu, że zimna, ale jednak dziś trochę jakby łzy stanęły mi w oczach. Ale co zrobić? Trudno. Wykorzystałam ten czas na dokończenie paru sesji i ugotowanie wreszcie normalnego obiadu (domowy makaron z sosem z sera mascarpone, brie i szpinaku:)). Znalazłam też chwilę, by zająć się paroma zdjęciami ciasta marchewkowego, które już dawno się skończyło. Ten placek, to prawie zupełnie to samo, co ten, zrobiony na podstawie przepisu z bloga Pauliny Kolondry. Jest tylko trochę bardziej bożonarodzeniowy, bo zawiera sporo przypraw korzennych i soku z pomarańczy. Również lukier, który pokrywa ciasto jest przygotowany na bazie soku pomarańczowego. Wydaje mi się, ze mogę spokojnie zaliczyć go do „epatowania Świętami”;)

A tak na marginesie, to marchew chyba nie przestanie mnie zadziwiać. Na surowo, mówiąc oględnie, mało mi smakuje, jednak przerobiona na zupę lub ciasto zyskuje zupełnie nowe, niezwykle pyszne oblicze. Tak pyszne, że trudno się jej oprzeć!

marchewkowy placek2 marchewkowy placek3

Reklamy

11 komentarzy

  1. Aga

    U mnie łomocze okropnie i mam obawę, że Ksawery wedrze się zaraz do domu…
    Ciasto marchewkowe z pewnością dobrze robi jajnikom, tak jak barszcz – bo oba aromatyczne i wskazane w okresie przedświątecznym (barszcz ja czynię non stop, tak jak Ty marchewkowe). Pozdrawiam i życzę by Twój Kelly wrócił niebawem i byś tym razem miała okazję poszaleć pod sceną 🙂

    06/12/2013 o 11:03 pm

    • Kochana, potrafisz podnieść na duchu wręcz koncertowo! Dziękuję 🙂 I życzę smacznego barszczu, a jestem pewna, że taki będzie 🙂

      09/12/2013 o 12:17 pm

  2. dobrze-wydane.blogspot.com

    Ja też nie pojechałam 😦

    07/12/2013 o 12:30 pm

  3. Mniam, mniam. A czymu ten filtr na zdjęciach? Bez niego byłoby ładniej, IMHO. 😉

    07/12/2013 o 7:39 pm

    • Dzięki 🙂
      A zdjęcia takie, bo o takich zamarzyłam 🙂

      09/12/2013 o 12:18 pm

  4. Ostatnie zdjęcie ❤ W ogóle pysznie to ciasto wygląda 🙂

    08/12/2013 o 2:11 pm

  5. MartaNB

    Jednoczę się z Tobą w boleści 🙂

    09/12/2013 o 1:16 pm

    • Dziękuję kochana Siorko :* „Najlepsze” jest to, że doktorek uważa, że to raczej nie jajnik, a bardziej kamienie. Taka karma, jak to mówią.

      09/12/2013 o 1:19 pm

  6. Przykro mi, że nie udało Ci się dojechać na koncert, i że Cię boli :/ Przypomniałam sobie szkolne zajęcia we wspomninym chorzowskim obserwatorium… nic nie rozumiałam, patrzyłam w przeciwną stronę niż było trzeba i ogólnie nie nadążałam za wskaźnikiem… ale na koniec zawsze udało się jakoś zdrzemnąć 😉
    A ciasto marchewkowe bardzo lubię, a Mąż nawet bałwochwalczo uwielbia 🙂

    10/12/2013 o 5:16 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s