Archive for Październik, 2013

legumina z rozmarynowymi brzoskwiniami

legumina2

Nietypowo dla mnie, bo biało-biało. Ale do leguminy jakoś tak mi pasuje:)

Nigdy, przenigdy nie pojawiła się ona na stole w moim rodzinnym domu, jednak jest w piewien sposób wspomnieniem z dzieciństwa. Jadłam ją kilka razy u przyjaciół moich Rodziców i była niezwykłym rarytasem. Nie byłam w stanie stwierdzić z czego się składa, ale polana kwaśną śmietaną i konfiturą czarowała mnie za każdym razem z niesłabnącą mocą. Wieki minęły, a ja wygrzebałam spisany w początkowych latach dziewięćdziesiątych, pożółkły już przepis i zrobiłam leguminę. To, jak zadziałała na mój żołądek nie może równać się z tym, jak podziałała na zwoje mózgowe! Zawrzały od kłębiących się wspomnień i na chwilę znów przeniosłam się w pacholęce czasy, mimo że miast konfitury, skonsumowałam mój przysmak z duszonymi w maśle i miodzie rozmarynowymi brzoskwiniami.

legumina4 legumina1 legumina3

Reklamy

kluski dyniowe i jesień w Stróży 2013

Stróżka1

Jesień w Stróży jest najpiękniejsza. Jako typowy mieszczuch wcale nie lubię ciszy i spokoju, jednak kiedy wyruszamy do Stróży jesienią, przenoszę się na chwilę w inny wymiar. Przez te kilka godzin ani cisza ani spokój mi nie przeszkadzają. Co więcej, odnajduję ten stan przyjemnym. Sama nie wiem, czy bardziej wzrusza mnie późne lato, kiedy wiadomo, że nieuniknione nadchodzi, a liście dopiero zaczynają żółknąć, czy w pełni dojrzała jesień, kiedy nad polami unosi się smuga dymu z palonych chwastów, a powietrze jest przesiąknięte tym najbardziej rozdzierającym ziemistym zapachem. Jesień, mimo całego swojego kiczu i kolorstycznego miszmaszu, zachwyca mnie każdego roku ze wzmożoną siłą. Kocham ją tu, w Krakowie, kiedy bladym słońcem prześwitującym przez gołe gałęzie ociepla twarz i uwielbiam ją na wsi – zamkniętą w brzemiennych jabłoniach, zamglonym powietrzu i długich cianiach.

Tegoroczny wypad był naprawdę ekspresowy, ale stanowił wspaniałe remedium na chroniczne zarobienie. Muszę przyznać, że dochodzę do wniosku, iż za wiele na siebie wzięłam, zwłaszcza jako osoba, która pracy nie znosi;) Ale wygląda na to, że po intensywnym wysiłku, który ostatnimi czasy włożyłam w wywiązanie się ze zobowiązań, teraz będzie już dużo wolniej. Tak zwany „ruch w interesie” jest mi niezbędny do dobrego samopoczucia, jednak tak bardzo lubię mieć czas, by postać przy garach i ugotować wreszcie coś porządnego. Bycie blogerką kulinarną paradoksalnie nie zapewnia codziennie pysznych obiadów;)

stróżańskie1 kopia

W Stróży, jak zwykle, mieliśmy ognisko i kiełbaski. Mieliśmy też kurki z patelni i zrobione moją ręką podsmażane kluseczki dyniowe z pieczonym czosnkiem i boczkiem (dla mięso-sceptyków polecam też wersję z masłem lub oliwą szałwiową:)). Nazbieraliśmy winnego grona, śliwek, guszek i orzechów, popatrzyliśmy tęsknym okiem w dal i odpoczęliśmy.

Zapraszam również na parę migawek filmowych:)

Stróżka2 Stróżka3 Stróżka4 Stróżka5 Stróżka6 Stróżka7 Stróżka8 Stróżka9