krem buraczano-ziemniaczany

Mając dziś dzień wolny podjęłam postanowienie o niesprzątaniu, mimo iż mieszkanie zdecydowanie się tego domaga, jednakże czynność ta napawa mnie eskalującym z latami wstrętem, postawiłam natomiast na gotowanie;) Narobiłam więc naleśnikowych quasi tortilli z pieczarkami, sałatą, cheddarem i pomidorami na cały tydzień oraz, na wyraźną prośbę Mężyka, zupę na kształt barszczu zabielanego. Jednak nie byłabym sobą, gdybym części zupy nie poddała dewastacji, czyli zblendowaniu na krem. Przyznaję, że efekt był wcale dobry!

W zupie nie ma absolutnie nic ciekawego. Żadnego zaskakującego składnika, który przełamywałby kompozycję smakową i wprowadzał nowe doznania. Smak jest przewidywalny do bólu, wręcz godzien mdłości baru mlecznego (bar skądinąd bardzo mi bliski:)), ale tego mi dziś właśnie było trzeba. Jakiejś reminiscencji z dzieciństwa. Krem taki, gwoli ścisłości, na naszym stole raczej nie gościł. Wersja dwu-fazowa również rzadko i to tylko do momentu, kiedy mieszkaliśmy u Dziadków, ale co tam?! Taka zupa musi kojarzyć się z dzieciństwem;)

krem buraczano-ziemniaczany

4 buraki
4 ziemniaki
ok. 500 ml bulionu
100 ml kwaśnej śmietany
sól & pieprz

Buraki i ziemniaki obrałam i pokroiłam w kostkę. Wrzuciłam do gorącego bulionu i ugotowałam do miękkości ziemniaków i względnej miękkości buraków.

Przyprawiłam, dodałam zahartowaną śmietanę i zblenowałam zupę na gładki krem.

Reklamy

20 komentarzy

  1. Do bólu kocham buraczkową, która smakuje buraczkową, a nie czymś innym. 🙂 Moja Babcia, która zupełnie nieobiektywnie (a jakże inaczej!) gotowała specjalnie dla mnie buraczkową, bo to była moja zupa naj, a ja byłam naj dla Babci – również dewastowała buraki. Tak więc, nie ma lepszej buraczkowej – jak zdewastowana. 🙂 O! 🙂

    16/10/2012 o 10:28 pm

    • Małgoś, cieszę się więc, że ta zupa jest Twoim wspomnieniem z dzieciństwa 🙂 Miałam nadzieję, że kojarzy się ona z błogimi pacholęcymi chwilami 🙂

      16/10/2012 o 10:34 pm

  2. Wiedźma

    Uwielbiam breję barszczową z ziemniakami 😀

    17/10/2012 o 1:08 pm

  3. Aga

    No i super!! Zawsze mnie zachwyca jak pięknie potrafisz nazwać i opisać te swoje kulinarne sentymenty, niby nic specjalnego a jednak niepodważalnie wyjątkowa ta zupa. uściski

    17/10/2012 o 2:31 pm

    • Ech Aga, ja to tak paplam, co mi ślina na klawiaturę przyniesie 😉 😉

      20/10/2012 o 4:56 pm

  4. Twoje cudne zdjęcia wpędzają mnie w kompleksy!

    17/10/2012 o 4:41 pm

    • A nie zastanawiałaś się przypadkiem nad wydaniem książki? ja chętnie bym kupiła, nawet dla samych zdjęć:)

      20/10/2012 o 11:19 am

      • Jej, jestem zaszczycona, zaskoczona i niezwykle mi miło 🙂 Myślę jednak, że jeszcze brak mi kompetencji 🙂 Niemniej dziękuję, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ za taki komplement 🙂

        20/10/2012 o 5:00 pm

    • Veronica, no bardzo dziękuję, nie wiem nawet co powiedzieć! Ale powodów do kompleksów, to Ty zdecydowanie nie masz 🙂

      20/10/2012 o 4:57 pm

  5. Piekny kolor i świetnie stworzony klimat na zdjęciach…uwielbiam buraczki w każdej odsłonie P)

    17/10/2012 o 6:09 pm

  6. Piękne barwy!

    18/10/2012 o 12:04 am

  7. chyba dzisiaj się na nią skuszę:)

    20/10/2012 o 12:20 pm

  8. Fajne, ale czy nadaje się do diety?

    22/10/2012 o 12:46 pm

  9. U mnie w rodzinnym domu gościł często taki barszcz zabielany, ale z ziemniakami ugotowanymi osobno, a Twój patent zdecydowanie ułatwia sprawę 😉

    23/10/2012 o 2:05 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s