maminy bigos

Wczoraj spotkała mnie seria niepowodzeń podróżniczych, którymi nie będę się chwalić, gdyż zauważalny mógłby być ich istotny związek z moim, mówiąc potocznie, głębokim niepociumaniem. Dość powiedzieć, że pewne moje plany układane precyzyjnie i logistycznie przez kilka ostatnich dni legły w gruzach. Cóż, trochę w tym mojej winy, trochę zapalonego pęcherza, a trochę niesprzyjających okoliczności. Na te ostatnie jednak mam zamiar wszystko zwalić;) Wszystko skończyło się jednak dobrze, a na pocieszenie dostałam od Matczyska bigos godzien samego „Pana Tadeusza”. I chociaż na ogół kapuchy w tej formie ani nie lubię, ani nie jadam, to matczynemu nie odmówię. Ani smaku, ani koloru, ani aromatu, ani serca (w znaczeniu przenośnym;)) weń wsadzonego!

Reklamy

6 komentarzy

  1. Zdecydowanie, odmawianie mamie tego, co dla nas ugotowała byłoby bardzo nie na miejscu 🙂 a na smuteczki i niepowodzenia dobry bigos nie jest zły 🙂

    15/10/2012 o 12:36 pm

  2. Aga

    ‚Niepociumanie’ bardzo mnie rozbawiło! bigos na okoliczność niepociumania wydaje się być zasadnym rozwiązaniem, szczególnie ten spod matczynej ręki potrafi jakoś tak złożyć człowieka do kupy… miło, że podzieliłaś się obrazkiem z tego miłego posiłku 🙂

    16/10/2012 o 2:57 pm

    • Aga, masz świętą rację – matyczyny bigos jako remedium na wszelkie niepowodzenia 🙂

      16/10/2012 o 10:33 pm

  3. ciekawa,strona,i fajnie wygladające te krewetki,,bardzo dobry blog,polecam Mojego z przepisami na rózne potrawy desery i sałatki,są sprawdzone i naprawdę pyszne polecam spróbowac:)

    15/11/2012 o 7:50 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s