zupa dyniowa

Spędziłam weekend w Warszawie, a w drodze powrotnej przeglądałam w myślach lodówkę dumając czym pożywimy się po powrocie późnym wieczorem. Czekała na mnie torebka podgrzybków i śliczna dynia od Mamy, wiedziałam, że to z nich w pierwszej kolejności zrobię użytek.

Zawsze strasznie wydziwiam z zupą dyniową. Często mieszam dynię z innymi warzywami, doprawiam na sposób orientalny, sypię bez umiaru cynamonu i dolewam litry mleczka kokosowego. Ale dziś miałam ochotę posmakować wreszcie dyni w pełnej kasie jej mdłego oblicza. Zapewne to właśnie musiał być powód, dla którego zdecydowałam się dodać do zupy główkę czosnku;)

Co roku stresuje mnie ogromnie ewentualność nieskorzystania z dyni do wiwatu. Wkraczam co tydzień na Kleparz i niczym  robot zaniepokojonym okiem taksuję stragany, by przekonać się czy czasem nie widać oznak kończącego się sezonu. Ale na szczęście jeszcze trochę.

Co roku mam wobec dyni ogromne plany, które jednak zwykle palą na panewce w obliczu powalającego dla mnie smaku zupy dyniowej. Kolejne dynie i kolejne zupy. I tak na okrągło! Ale tym razem zainspirował mnie poważnie przepis z bloga W Sezonie i zdołałam na tyle sporo dyni poświęcić na wypełnienie uszek, że zmuszona byłam zamrozić je na zaś – ale o tym innym razem:)

zwykła dyniówka – moja ulubiona

1 niewielka dynia
3 cebule
główka (lub ile kto woli;)) czosnku
ok. 750 ml bulionu warzywnego
łyżeczka oleju rzepakowego
parę gałązek tymianku (tak, ostatnio oszalałam na jego punkcie)
sól & pieprz

Obraną cebulę pokroiłam w kostkę i poddusiłam na rozgrzanym oleju rzepakowym.

Obrałam dynię, usunęłam z niej pestki, miąższ pokroiłam w kawałki i dodałam do cebuli.

Zalałam bulionem, dodałam pokrojony drobno czosnek i ugotowałam do miękkości.

Zblendowałam zupę, doprawiłam i posypałam tymiankiem.

Advertisements

14 komentarzy

  1. super kolor i smak na pewno też:) właśnie się przymierzam do zupy dyniowej:)

    10/09/2012 o 12:07 am

    • Dzięki! To przymierz się skutecznie, bo pyszna 🙂

      10/09/2012 o 12:28 am

  2. Zupa wygląda przepysznie;)
    Zastanawia mnie ten dziwny sprzęcik na ostatnim zdjęciu, przypomina mi trochę mikser tylko taki ręczny. Zgadłam?
    Swoją drogą to lubię takie starocie, a u Ciebie ich dużo na blogu 😉

    10/09/2012 o 8:47 am

    • Zgadłaś 🙂 Wielkie dzięki za miłe słowa 🙂

      10/09/2012 o 11:03 am

  3. Aga

    A ja wypatrzyłam ostatnio dynię o niebieskiej skórce – jest duża więc niebawem także na moim stole nastanie dyniowa klęska urodzaju! Pod wpływem Twoich fotek zamierzam się w weekend wybrać na targ staroci, stare przedmioty cudownie aromatyzują tę Twoją blogową przestrzeń, może w mojej też im będzie dobrze..buziaki!!

    10/09/2012 o 10:35 am

    • Z niebieską? W życiu nie miałam z taką do czynienia! Jestem bardzo ciekawa i mam nadzieję, że ją obfotografujesz na dziesiątą stronę 😉
      Jest mi strasznie miło, że też lubisz moje ukochane starocie. Myślę, że na Twoim blogu zadomowiłyby się takie bez problemu 🙂

      10/09/2012 o 11:05 am

  4. Moja miłość. Zupa dyniowa. Plama słońca na talerzu:)

    10/09/2012 o 11:05 am

  5. Alicja

    Witam serdecznie! Jaki ma pani wspaniały sprzęt kuchenny! Używa go pani przygotowując te pyszności? 🙂
    Dynia z czosnkiem to naprawdę zgrany duet. Pozdrawiam!

    10/09/2012 o 11:54 am

    • Dzień dobry! Dziękuję bardzo 🙂 Niekiedy używam moich kochanych staroci w kuchni, ale w większości przypadków boję się ryzykować ich zniszczenia i raczej są moimi modelami do zdjęć 🙂 Tym tutaj zdarza mi się ubijać śmietanę 🙂

      10/09/2012 o 11:58 am

  6. Dyniówka to jedna z moich ulubionych zup, z taką ilością czosnku jest pewnie super!

    10/09/2012 o 1:18 pm

    • Moja też! A z czosnkiem, tym bardziej 🙂
      Dzięki za komentarz 🙂

      10/09/2012 o 1:27 pm

  7. Bea

    Niezmiennie polecam zupe z pieczonej dyni – to esencja dyniowego smaku! Teraz juz moja ulubiona 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!
    I jak zwykle podziwiam te piekne zdjecia :))

    12/09/2012 o 2:37 pm

    • Beo, dziękuję Ci kolejny raz za miłe słowa!
      Muszę wreszcie spróbować tej zupy z pieczonej dyni, bo już kolejny raz słyszę peany na jej cześć 🙂 Niedawno natomiast robiłam pierogi z nadzieniem min. z pieczonej dyni 🙂
      Pozdrawiam!

      12/09/2012 o 6:28 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s