wakacje! (część II)

To był wielki błąd! To, że ostatni raz odwiedziłam Wrocław dokładnie 20 lat temu.

We Wrocławiu mam rodzinę, ale przez większość mojego życia zdarzało się tak, że to oni częściej przyjeżdżali do Krakowa. I mimo ponawiających się zaproszeń z ich strony, jakoś nigdy nie było okazji skorzystać.

Ze swojego poprzedniego pobytu (już nie podkreślajmy, że było to aż 20 lat temu!;)) we Wrocławiu niestety niewiele pamiętam. Byłam wtedy dzieckiem, a że pojechaliśmy tam z rodzicami i moją kuzynką, to bardziej byłam zainteresowana wymyślaniem dla nas przeróżnych zabaw, niż zabytkami Wrocławia. Pamiętam nawet, że we wrześniu miałam mieć jakieś przesłuchanie w szkole muzycznej i na wyjazd zabrałam ze sobą skrzypce, na których nie udało mi się niestety ani godziny poćwiczyć;)

Jak przez mgłę widziałam czarny tunel prowadzący do Panoramy Racławickiej, zoo kojarzyło mi się z szaleńczym poszukiwaniem budki z piciem. Najmocniej w pamięć wrył mi się natomiast plac zabaw i sąsiadka cioci, u której mieszkaliśmy – dała mi małego żółtego misia, którego można było przyczepić łapkami do ubrania albo zasłony.

Z dużego placu targowego na Nowym Dworze wracałyśmy z kuzynką zawsze z paczką chrupek bekonowych, albo serowo-pomidorowych. Jak lubiłam te smaki! A ciocia robiła nam omlety z zielonym groszkiem, szynką i serem. W jej mieszkaniu było specyficzne okienko między kuchnią a pokojem, które przypominało miejsce wydawania posiłków w barze mlecznym, może nieco ładniej zaaranżowane. Omlety były mniej ważne, największą radość sprawiało odbieranie ich z okienka:)

Wygląda na to, że wcale nie jest tak fatalnie z moją pamięcią!

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że znam sporo miast europejskich, natomiast moja wiedza i znajomość miast polskich jest, nie ukrywajmy, słaba. Byłam w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Zakopanem… No i niewiele więcej mogła bym wymienić. Jeszcze gorzej rzecz wygląda wziąwszy pod uwagę fakt, iż pochodzę z dość patriotycznej rodziny (tu uśmiecham się szeroko i serdecznie do mojego Brata:)).  Kiedy naszła mnie ta smutna refleksja, postanowiłam wreszcie nacieszyć się Polską! Od razu padło na Wrocław, jako dobry początek misji.

Wrocław rzucił mnie na kolana. Czułam się niesamowicie szczęśliwa łażąc pośród tych wspaniałych budynków, zaglądający do każdego baru, jaki trafił się na drodze i dziwiąc się soc-modernistyczną architekturą w środku miasta.

O Wrocławiu i swoich przeżyciach mogłabym pisać wile, ale wszystko to można zawrzeć w jednym, obstrzelanym WROCLOVE;)

Reklamy

4 Komentarze

  1. Wrocław faktycznie ma klimat i cały czas się rozwija. Nie sposób nie kochać tego miasta 🙂

    26/07/2012 o 2:42 pm

  2. Aga

    Tam mnie jeszcze nie widzieli, a że Wrocław piękny słyszałam i znakomicie oddają to Twoje zdjęcia, jak zwykle!

    29/07/2012 o 9:23 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s