spaghetti z botwinką

Jutro Boże Ciało. W perspektywie Procesja, kolejny długi weekend i miłe spotkania rodzinne, ale dla mnie bynajmniej nie oznacza to rozluźnienia. Nulla dies sine linea! Czas nagli i coraz mniej mi go już zostało do, mam nadzieję pomyślnego, sfinalizowania moich studiów podyplomowych. Jak zwykle w bólach tworzę, chociaż to chyba za mocne słowo, pracę dyplomową mającą zweryfikować standardy edukacji muzycznej w przedszkolach. Medytuję nad tym tematem już któryś dzień z rzędu, ale nie porywa mnie on do tego stopnia, bym mogła powiedzieć, że jestem na finiszu. Znów rzępolę na pianinie, albo nawet z własnej, nieprzymuszonej woli markuję sprzątanie, żeby tylko odwlec moment zabrania się za to, co nade mną wisi i żeby móc się przed sobą usprawiedliwić. Jak zwykle trochę tragizuję, bo ani nie powstaje właśnie dzieło mojego życia, ani nawet nie przewiduję, że moja praca będzie przedstawiać jakąś wybitną wartość naukową, jednak cała ta atmosfera lekkiego stresu, to moja standardowa procedura.

Abstrahując zupełnie od tematów okołonaukowych, polecam dziś makaron z botwinką. Dla mnie to nowość, ale zupełnie niestraszna, mimo dość demonicznego wyglądu makaronu, który jako żywo przypomina dżdżownice;) Wszystkie dodatki idealnie się tutaj uzupełniają tworząc pełny, wyrazisty bukiet smakowy;)

spaghetti z botwinką

300 g makaronu spaghetti
2 pęczki botwinki
pęczek białych szparagów
3 -4  szalotki (u mnie bananowe)
3 (lub więcej;)) ząbki czosnku
120 g sera brie
1 łyżeczka oleju rzepakowego
1 łyżeczka octu balsamicznego
sól & pieprz, bazylia, odrobina cukru

Makaron ugotowałam al dente.

Buraczki botwinkowe zawinęłam w folię do pieczenia, wraz z przyprawami, ząbkiem czosnku i octem balsamicznym. Piekłam w rozgrzanym piekarniku do miękkości.

Białe szparagi obrałam, pozbawiłam zdrewniałych końcówek i ugotowałam w wodzie z dodatkiem soli i odrobiny cukru.

Na niewielkiej ilości oleju (i dużej patelni) poddusiłam poszatkowaną szalotkę i przeciśnięty przez praskę czosnek wraz z liśćmi botwinki. Dobrze przyprawiłam.

Na patelnię wrzuciłam odcedzony makaron, dodałam upieczone i pokrojone w plasterki buraczki, pokrojone w kawałki szparagi oraz kawałki sera brie.

To był nasz wczorajszy obiad, a pod spodem, bonusowo, składowe dzisiejszego: bardzo smaczna zupa harira i ekologiczny szpinak od naszej niezawodnej Wiewióry, prosto z Osobnicy. Jedliśmy go oczywiście z zawrotną ilością czosnku i kuskusem:)

Advertisements

4 komentarze

  1. Pysznie i zdrowo;)

    07/06/2012 o 9:51 am

  2. Pomysłowe zastosowanie botwinki!

    14/06/2012 o 12:53 pm

    • A dziękuję bardzo 🙂 Było to pod wpływem chwili 😉

      14/06/2012 o 1:39 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s