Topolowa

Gregor wyjechał do swojego Rodzinnego Miasta świętować z dawnymi znajomymi dziesięciolecie matury. Chciałoby się napisać „ale to zleciało”, ale zaczynam się przyzwyczajać do tego uczucia – towarzyszy mi często. Nostalgia, to moje drugie imię;)

Ja tymczasem słucham szumiącej zmywarki, skubię jagnięce kotleciki (o których niebawem) i spoglądam w okno próbując przewidzieć, czy będzie dziś lało, czy nie. Zanosi się od rana, jednak tym razem chyba zwycięży słońce. Miałam wsiąść w tramwaj i przejechać się po Krakowie, ale zaczęłam przeglądać archiwum ze starymi zdjęciami i natrafiłam na te z Topolowej, które robiłam już dobrze ponad dwa miesiące temu (moim starym, kochanym aparatem), kiedy leżał jeszcze ostatni śnieg. Przytrzymały mnie w domu i sprawiły, że znów przeniosłam się w czasie do wyjątkowych lat dziewięćdziesiątych, do moich młodych lat. Nie będę pisać czym dla mnie jest Topolowa i tamte wspomnienia, bo wałkowałam ten temat już co najmniej parokrotnie. Ważne jest to, że wiele osób ma swoje „magiczne miejsce”, dla mnie jednym z takich moich miejsc jest Topolowa.

Mam sentyment do tych brudnych, obdartych murów i do maleńkiego, betonowego podwórka, na którym Tata nauczył mnie jeździć na rowerze. Tyle ważnych dla mnie wtedy spraw wydarzyło się wokół chwiejącego się trzepaka. Po latach dowiedziałam się, że mimo iż blisko centrum i Dworca Głównego, to strach się zapuszczać w te tereny po zmroku. Nigdy nie przyszłoby mi to do głowy (znaczy bać się:)), to przecież mój dawny dom.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s