karpatka

Karpatka była na imieniny Gregora i Oćca. Prawdziwa, z maślano-budyniową masą:) Chwalę się nią nie bez powodu. Dotąd bałam się karpatki jak diabeł święconej wody. A konkretnie, to obawiałam się tego specyficznie fałdującego się ciasta. Nie wierzyłam, że w jakiś cudowny sposób uda mi się wpłynąć na piętrzące się wybrzuszenia, dlatego posiłkowałam się półproduktem z pudełka, któremu swoją drogą nie mam nic do zarzucenia:) Jednak przyszedł ten dzień, kiedy nabrałam animuszu, a imieniny, czyli jakby nie patrzeć, świetna okazja (że ciasto się nie zmarnuje i zostanie skonsumowane przez miłych Gości;)) tylko zaostrzyły mój zapał. No i mam:) Pierwsze koty za płoty. Masa wyszła mi, nie wiedzieć czemu, nieco za rzadka, ale nie będę przywiązywać wagi do takich drobnostek, tylko wyciągnę wnioski na przyszłość:)

Przepisem poratowały mnie niezawodne Domowe wypieki.

karpatka

ciasto

1 szklanka wody
150g margaryny (lub oleju)
1 szklanka mąki pszennej
5 jajek
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia

masa

3 szklanki mleka
200g masła
pół szklanki cukru
2 łyżeczki cukru wanilinowego
4  łyżki mąki pszennej
4 łyżki mąki ziemniaczanej
2 żółtka

Wodę zagotowałam z tłuszczem. Stale mieszając dodałam mąkę i gotowałam ok. 2 minuty, aż ciasto stało się zbite i odchodziło od naczynia. Ciasto zostawiłam do przestygnięcia. Do lekko ciepłego dodałam mąkę, proszek do pieczenia i miksując wlewałam po jednym jajku. Ciasto rozłożyłam płasko na posmarowanej tłuszczem i posypanej mąką dużej blasze (można oczywiście na dwóch mniejszych). Piekłam je przez 30 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180°C (opcja grzania góra-dół). Po upieczeniu i ostygnięciu przekroiłam ciasto na dwie równe części.

Przygotowując masę zagotowałam dwie szklanki mleka z cukrem. Pozostałe mleko wymieszałam z żółtkami, cukrem wanilinowym oraz mąkami. Taką miksturę dodałam do gorącego mleka i ciągle mieszając gotowałam ok. minutę do zgęstnienia masy. Kiedy masa ostygła, ‚wmiksowałam’ do niej miękkie masło.

Jedną część ciasta posmarowałam grubo masą, a następnie przykryłam drugą częścią ciasta. Wierzch posypałam cukrem pudrem.

Reklamy

2 Komentarze

  1. to ciasto zawsze kusi.. baaardzo.

    23/03/2012 o 4:15 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s