śledź z granatem

Okropny banał, ale ten miły okres przedświąteczny ma tyle magii! Oczekiwanie sprawia, że finał jest tym cenniejszy. Często słyszę narzekanie, że szał świąteczny w sklepach pod postacią przedwczesnych dekoracji i kolęd lecących z głośników jest przesadą. Dla mnie jednak same Święta są tak krótkie, że ekstatycznie reaguję na wszystko, co, może nawet w nieco sztuczny sposób, je przedłuża. Przystrojone w kawałki kory cynamonu i cytrusy choinki w galeriach handlowych, rozświetlone drzewa na Rynku i kolorowe witryny sklepowe to przecież coś, na co czekam z utęsknieniem cały rok (no dobrze, obecnie 11 miesięcy;))!

W domu, w moim ulubionym kąciku świecę sobie gwiazdkowe lampki, odpalam zapachowy kominek i zaciągam się sowicie olejkiem cynamonowym. Na grzbiecie ciepły szlafrok, na nogach równie ciepłe bambosze, a pod ręką magiczna księga czekolady – wszystko podarki od Najbliższych:)

Już niedługo trzeba będzie znaleźć czas na ulepienie uszek i pierogów i upieczenie ciasteczek – planuję w tym roku coś naprawdę kolorowego:) Mam też parę prezentów do wykonania… Ale to wszystko są najmilsze obowiązki:)

A dzisiaj śledzie w zimowych barwach:) Często zdarza mi się zacząć od nadmienienia jak to jakiejś potrawy nie lubiłam, dopóki sama jej nie przygotowałam. W tym wypadku rzecz wyglądała nieco inaczej. Chyba po prostu musiałam dojrzeć do tego smaku. Śledzie często gościły i goszczą na stole w moim rodzinnym domu, jednak do mnie nie przemawiały (może dlatego, że nie mają głosu;)). Zaryzykowałam parę miesięcy temu i nałożyłam sobie na talerz śladową ilość owej ryby na sposób mego Oćca – w oleju, z cebulą i korzennymi przyprawami. I to było jak grom z jasnego nieba! Jak odkrycie! Tego wieczora tak objadłam się śledziami, że istniało zagrożenie, iż obrzydną mi na zawsze zanim zdążę je głęboko pokochać. Szczęściem do tego nie doszło i wypróbowałam już dziesiątki sposobów na śledzie i co ważne, ciągle mi mało:)

Dzisiejsza wersja, to jedna z moich ulubionych. Jest i cebula i coś słodkiego, jest delikatna śmietana i ostra musztarda. I trochę aromatycznych przypraw.

śledź z granatem w sosie 
śmietanowo-musztardowym

 200 g płatów śledziowych w zalewie

 2 białe cebule

150 ml gęstej kwaśnej śmietany

3 łyżki musztardy (u mnie jałowcowa)

 ‚ziarenka’ z jednego granatu

czerwony pieprz, liść laurowy, ziele angielskie

Śledzie odsączyłam z zalewy (jeśli są za słone, należy je moczyć w wodzie) i pokroiłam na małe prostokąty. Cebulę pokroiłam w piórka i sparzyłam gorącą wodą. Zmieszałam śmietanę z musztardą oraz pieprzem i zalałam utworzonym sosem śledzie. Dodałam cebulę, liść laurowy, ziele angielskie i ziarenka granatu. Wszystko wymieszałam i odstawiłam na parę godzin do lodówki.

Advertisements

5 komentarzy

  1. ależ niebanalny pomysł na śledzia! strasznie jestem ciekawa jak smakuje z dodatkiem granatów.

    11/12/2011 o 12:03 pm

  2. Baaardzo świąteczne i eleganckie. Idealna przekąska między wszystkimi „miłymi obowiązkami” 🙂

    12/12/2011 o 3:57 pm

    • Baaardzo dziękuję za tak wspaniały komentarz 🙂

      12/12/2011 o 5:09 pm

  3. Pingback: śledź z granatem «

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s