Lody nakładane łyżką z Nowego Sącza

W miniony weekend wybraliśmy się do Nowego Sącza. Nieopodal tego ślicznego, 80-tysięcznego miasta spędzałam wakacje przez pierwsze 18 lat mojego życia. Czasem nawet ferie się trafiły. Dlatego okolice Beskidu Sądeckiego są bliskie memu sjercu;)

Głównym punktem kulinarnym wyjazdu było zjedzenie lodów. Lodów nakładanych łyżką, na wagę, pysznych, śmietanowych, zajadanych w dzieciństwie… Lodów Orawianka!

Wytwórnia rozpoczęła działalność już pod koniec lat 40-tych i nic nie wskazuje na to, by miała ją rychło zakończyć. Ostatni raz odwiedziłam Nowy Sącz 10 lat temu i przyznam się, że szłam w kierunku Maślanego Rynku zdjęta strachem czy aby lokal istnieje nadal. Odetchnęłam z ulgą, gdy moim oczom ukazało się znane i lubiane spadziste wejście i ‚dach’ z winorośli nadający zielonkawego odcienia całemu otoczeniu. Jeszcze tylko rzut oka na narzędzie nabierające lody… TAK! ŁYŻKA!

Zamówiłam porcję składającą się ze wszystkich smaków, czyli: śmietankowego, truskawkowego, czekoladowego, kawowego, bananowego i cytrynowego. Taki miks i widok specyficznie łączących się ze sobą kolorów ma największy urok.  Cóż to była za chwila! Powrót do dzieciństwa w pełnym tego słowa znaczeniu:) Smaki i zapachy mają na szczęście tę magiczną własność przenoszenia w czasie:)

Reklamy

6 Komentarzy

  1. ale świat jest mały 🙂 ja pochodzę z NS, ale zdecydowanie bardziej wolę lody od Argasia i zawsze, gdy tylko mam okazję, to im nie odpuszczam, a w Krakowie odwiedzam ich przede wszystkim, by napić się najlepszej na świecie kawy mrożonej 🙂

    25/07/2011 o 5:49 pm

    • Faktycznie mały 🙂 Ja jednak najbardziej przepadam za Orawianką. Lody lodami, ale najważniejsze, że na wagę i nakładane łyżką 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      25/07/2011 o 7:27 pm

      • Iza

        A ja też byłam ostatnio w Nowym Sączu- po raz pierwszy. Jadłam lody w cukierni oddalonej o jedną uliczkę od rynku. Lody też były na wagę i też nakładane łyżką. Ja zamówiłam loda giganta będącego mieszanką WSZYSTKICH smaków (kilkunastu!). Ale nie pamiętam jak lodziarnia się nazywała…
        Zwiedzałam sobie okolicę Tarnowa i NS i okolice mnie zauroczyły i na pewno tam wrócę w przyszłym roku!

        04/08/2011 o 10:48 am

  2. Nie dziwię się, że zauroczyły – to naprawdę przesympatyczne tereny:)
    A te lody, to pewnie u Argasińskich – również smaczne, ale moje dzieciństwo, to jednak Orawianka:)
    Pozdrawiam!

    04/08/2011 o 2:19 pm

    • Iza

      Tak, to chyba faktycznie było u Argasińskich. A gdzie jest ta Orawianka? Przecież jeszcze na pewno będę w NS to mogę spróbować. I jeszcze chciałam zapytać- co to za jarmark był 2 tygodnie temu w NS pod kolegiatą Św. Małgorzaty? To był Jarmark Galicyjski?

      05/08/2011 o 9:46 pm

      • Jarmark zdaje się, że owszem, był galicyjski. Były walki średniowiecznych rycerzy i stragany:)
        A Orawianka znajduje się bardzo niedaleko Rynku Głównego, przy Rynku Maślanym:)

        07/08/2011 o 11:10 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s