karnawałowy chrust od „Śliwy”

„Śliwa”, czyli krakowska Cukiernia Królewska, to lokal z bardzo długą tradycją. Całe moje dzieciństwo jest niejako „naznaczone” przez słodkości z tej ciastkarni. Nigdy nie zapomnę babeczek w kształcie i kolorze zielonych żabek, które, poetycko rzecz ujmując, ubarwiały PRL-owską rzeczywistość;) Zawsze tam kupowało się napoleonki, hiszpany i tort fedory. A z ciast, to najlepszy orzechowiec i kakaowiec. Do dziś mi kawałek Babcia na Boże Narodzenie kupuje.

Pierwszy karnawałowy chrust też musi być od Śliwy. Trochę nadkruszony i nadjedzony, ale trudno mu się oprzeć;)

Reklamy

4 Komentarze

  1. Choć jestem z W-wy, to ,Śliwa’ jest mi znany z krakowskich pobytów.To jak fetysz.
    Cudny chrust!

    11/01/2011 o 8:10 am

  2. 🙂
    Bo „Śliwa”, to „Śliwa”, bez dwóch zdań;)

    11/01/2011 o 11:01 am

  3. W końcu znalazłam fajny przepis na faworki. A że karnawał długi jest w tym roku, to myślę, że zrobię je kilka razy! Pozdrawiam

    11/01/2011 o 4:35 pm

    • Trzeba, trzeba:) Karnawał bez chrustu nie ma racji bytu;)

      11/01/2011 o 5:26 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s