uszka…

…zapakowane i gotowe do mrożenia:) Będą musiały jeszcze trochę poczekać na swój ‚wielki dzień’. A raczej to ja będę musiała poczekać, nie bez trudności i kompulsywnego zaglądania do zamrażalnika, na ich konsumpcję… Uszka, to zapewne nie tylko dla mnie, kwintesencja wigilijnego wieczoru. Spośród wszystkich świątecznych smakowitości, to właśnie myśl o nich powoduje zintensyfikowaną pracę moich ślinianek.

Farsz oczywiście tradycyjny, wytrawny i postny. Pieczarki, suszone borowiki i podgrzybki oraz cebula. Jak zwykle lepiłam z Babcią G. Tylko jak do tych pojemniczków zmieściło się sporo ponad 200 sztuk? To pozostanie zagadką;)

W przyszłym tygodniu czeka mnie jeszcze produkcja pierogów z kapustą i grzybami. A potem już tylko wypieki,  bo tegoroczną wigilię spędzimy u moich Rodziców:) A i Święta w rozjazdach, ale naturalnie wśród Rodziny:) Bardzo lubię Święta, a jeszcze bardziej okres do nich przygotowań:)

Reklamy

2 komentarze

  1. Tajemniczy Pan X

    Ja też 🙂

    09/12/2010 o 7:49 pm

    • :*
      Jutro na świąteczne ziemniaczki idziemy, pamiętaj:)

      10/12/2010 o 12:20 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s