w parku czyli lejbiczków nigdy dość

Ładna pogoda skłoniła mnie do wywleczenia z szafy prześlicznego lejbiczka. Kupiłam go już dawno temu, głównie ze względu na wyhaftowany kwiatowy motyw, ale nie miałam pomysłu jak go nosić, bo oględnie mówiąc, jest na mnie dużo za duży;) Z pomocą przyszedł tzw. „opinacz” (nazwa Gregorowa;)), czyli również nieco na mnie za obszerny, ale wspaniały, elastyczny lejbiczek (prezent od Szwagierki:)), który przyklepał poły spodniego lejbiczka;) Lejbiczków nigdy dość! I jeszcze cudowna ekologiczna torba z łowickimi kurakami:)

ciuchory: bluzka Hennes (ciuchownia) — sztruksy Nicole (ciuchownia) — szaliczek Marengo — lejbiczek z haftem Lysgaard — lejbiczek-opinacz Ann Christine — ludowa torba Krakus

P.S. Mimo mojego mocnego przeziębienia, wybraliśmy się wczoraj z Gregorem, Chrobotkiem i Robertem nad Zalew w Hucie, a spacer uwieńczyliśmy wizytą w klimatycznym lokalu „U Leszka” nieopodal;) A dziś w szerokim składzie, mianowicie: Chrobotek, ja, Brat, Mama i Babcia uderzyliśmy na kino by obejrzeć „Ondine” – było romantycznie i baśniowo:)

Reklamy

2 Komentarze

  1. Chrobotek

    Na zdjęciu nr 2 wyglądasz jakbyś miała max. 15 lat!! Że w ogóle u Leszka Ci piwo sprzedali to ja się dziwię… :-)))

    10/05/2010 o 7:23 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s